Category Archives: Kultura 24h

„Mirror House” – czyli sztuka nie jedno ma imię, pogadajmy o lustrzanym domku w Izabelinie.

szklany dom.jpg

Cudo w lesie.

Cześć i czołem! W związku z permanentnym remontem mojej kawiarenki, mam w ostatnim czasie słabość do tematów związanych z architekturą. Architekturą, która w naturalny sposób jest częścią szeroko rozumianej sztuki i kultury. Tytułowa kompozycja architektoniczna  już niedługo stanie w podwarszawskim Izabelinie, na skraju Kampinosu. W tytule trochę niefortunnie użyłem słowa „domek”, w rzeczywistości jego powierzchnia to aż 400 metrów kwadratowych! Autorem projektu jest Marcin Tomaszewski z REFORM architekt, a jego dzieło nosi – w mojej opinii nieco niekreatywną – nazwę „Mirror House 2”. Dwójka w nazwie spowodowana jest faktem, że REFORM architekt ma już na swoim koncie jeden lustrzany projekt domu. Personalnie tytułowy projekt budzi we mnie zachwyt i zaciekawienie. Dom wydaję się „lewitować” wśród drzew, a jego lustrzana konstrukcja sprawia, że obiekt wizualnie staje się częścią zielonego krajobrazu. Naprawdę bardzo smaczny kawałek kultury. Poniżej gotowa do przytulenia zmysłami galeria, a jeszcze dziś na moim fp album zawierający wizualizację wnętrza tytułowego projektu. Do napisania niebawem! 🙂

Czytaj dalej

Otagowane , ,

„O sztuce inaczej” – czyli sołtys i radny w roli świętych na witrażach kościelnych w w Dargosławiu.

witraaaa

Tego jeszcze nie grali.

Dziś chciałem popisać trochę ambitniej – „ale się nie da”. Absurdy naszego kraju rywalizują zaciekle w nienazwanej konkurencji, którą są social media. Dziś na tapecie witraże z kościółka w Dargosławiu. W małej miejscowości mieszczącej się pod Gryficami, w oknach budynku sakralnego zamontowano witraże. Niby nic niezwykłego… gdyby nie fakt, że podobizny świętych zakryto zdjęciami sołtysa, radnego i b. wójta. Trzymajcie mnie bo wpije słabą kawę. Technika witrażu znana była już w starożytności, jednak została rozpowszechniona od wczesnego średniowiecza, a rozwinęła się w sztuce gotyckiej. Głównymi bohaterami witrażów – w szczególności w budownictwie sakralnym – byli Bogowie i osoby „święte”. Dziś ich miejsce w Dargosławiu zajęli „panowie trzymający władzę”. Świętym Markiem został były wójt gminy Brojce Wiktor Iwaniec. Tuż obok niego pojawiła się postać świętego Jana z twarzą miejscowego sołtysa Zbigniewa Kruka. Drugie okno ozdobił święty Łukasz z wizerunkiem Bogdana Łakomego, obecnego radnego rady powiatu gryfickiego. Świętemu Mateuszowi twarzy użyczył radny gminy Brojce – Jan Herman.

Czytaj dalej

Otagowane ,

„Samotność inspiruje” -czyli o artyście, który przeżył 25 lat w jaskini i nie próżnował.

ra.jpg

Szacunek.

Cześć i czołem! Dziś króciutko o kulturze. Tym razem o rzeźbie, a raczej synonimicznej siostrze wspomnianej dziedziny sztuki. Tytułowy bohater dzisiejszego wpisu to niesamowity artysta, który dla „sztuki” odizolował się od świata zewnętrznego i przez 25 lat praktykował swoją pasję w jaskiniach Nowego Meksyku, w USA. Tak, dobrze przeczytaliście. Poznajcie Ra Paulette – artystę, który postanowił poświecić się swojej pasji w dosłownym tego słowa znaczeniu. Przez lata zamieszkiwał jaskinie w odosobnieniu, jego jedynym towarzyszem był pies – jakie to urocze 🙂 . Być może nazwisko tytułowego bohatera jest wam znane. O Ra nakręcono film dokumentalny ‘Cavedigger’, który nominowany był do Oscara. Jeśli w tym miesiącu czas pozwoli, to z wielką chęcią przytulę wspomniany obraz zmysłami i podzielę się z wami komentarzem na blogu. W poniższym wideo możecie zobaczyć efekt pracy wspomnianego artysty. Dziś bardzo krótko, ale treściwie. O Ra chciałem napisać na moim blogu w maju, niestety od miesiąca szukałem moich notatek, gdzie „ku pamięci” zapisałem sobie nazwisko owego dżentelmena. Życie.

Czytaj dalej

Otagowane

„Artysta Śmieć” – czyli potencjalny koniec umów o dzieło i aktor/muzyk przyrównany do maszyny.

no art

No Art.

Unikam na moim blogu tematów związanych z polityką… ale… No właśnie. Po prostu ręce opadają. Rozmawiałem w zeszłym tygodniu ze znajomym, który pracuje w jednym z poznańskich teatrów. Narzekał na natłok pracy i tysiące formalności związanych ze zmianami umów z aktorami. Tym razem nie chodziło o „dobre zmiany” w obsadach spektakli – a o coś jeszcze bardziej bulwersującego. Od jakiegoś czasu domy kultury, teatry i orkiestry „na wszelki wypadek” zamieniają umowy o dzieło na zlecenia. Już drugi raz w tym roku Sąd Najwyższy (SN) orzekł: aktorzy i muzycy to nie twórcy, ale zaledwie odtwórcy. Dlatego muszą odprowadzać składki do ZUS. Tak to jest, kiedy za sztukę biorą się osoby, które nigdy nie powinny w jej kuluarach podejmować jakichkolwiek decyzji. Według „panów przy stołkach” aktor/muzyk jest jedynie odtwórcą sztuki stworzonej przez „twórce”. Odtwórca w tym rozumieniu to jedynie bezmyślna maszyna pozbawiona własnej kreatywności. Sytuacja o której mowa trwa od dłuższego czasu. Pamiętam że, już kilka lat temu miałem wątpliwą przyjemność przeczytania artykułu opisującego synonimiczną historię.

Czytaj dalej

Otagowane , ,

„Chirurgia w sztuce” – czyli mocny kawałek kultury, Klaudia Sroka i klimat rodem z The Walking Dead.

klaudia sroka

Podniecony kanibal.

Witajcie moi kochani. Mamy poniedziałek i na tapecie obiecany wpis o pewnej specyficznej polskiej artystce. Ych. Jak dobrze znowu mieć sprawny komputer. Dzisiejszy post miał się pojawić już w zeszłym tygodniu. Jednak przez awarie „wiatraczka w laptopie” wszystkie publikacje w tym tygodniu mają etykietę „z opóźnieniem”. Życie. O Klaudii wspominałem już na blogu 1. czerwca w zapowiedziach. Z tytułową bohaterką dzisiejszego wpisu znamy się już ponad piętnaście lat 🙂 . Twórczość Klaudii Sroki przykuła moją uwagę już jakiś czas temu. Kiedy zobaczyłem jej prace na jednej z platform społecznościowych – nie wiedząc jeszcze, że jest to jej twórczość – pomyślałem, że stało się jej coś potwornego. Nic bardziej mylnego. Stało się jej coś wspaniałego. Dwa tygodnie temu postanowiłem napisać do Klaudii i zapytać o możliwości napisania wpisu na temat jej twórczości. Jak się pewnie domyślacie usłyszałem od Klaudii sakramentalne „tak”. Poniżej fragment mojej rozmowy z Klaudią Sroką i jej kilka słów na temat swojej dość kontrowersyjnej twórczości. W stópce dzisiejszego wpisu znajdziecie również przykłady twórczości Klaudii, które trudno „ominąć” wzrokiem.

Czytaj dalej

Otagowane , , ,

„Ukryte Matki” – czyli lekko spóźniony, lekko dziwny, mocno kulturalny wpis na dzień dziecka.

sselifpotworneoirg

Wiktoriański absurd.

Dzień dobry. Dzisiejszy wpis miał pojawić się już wczoraj. Jednak w związku z moimi – wczorajszymi – prywatnymi wypocinami, postanowiłem opublikować go w dniu dzisiejszym. Jeżeli wspominam już o moim ostatnim poście, pragnę sprostować jedną kwestię. Wczoraj wróciłem z pracy do domu i pierwsze co usłyszałem od Kasi to słowa „Nie zgadzam się z twoim wpisem”. Dokładniej rzecz ujmując, Kasia miała słuszne uwagi o zwrot, którego użyłem we wczorajszym poście, cyt. „predyspozycje językowe”. Naturalnie jako potencjalny socjoterapeuta wiem, że w rzeczywistości nie istnieje coś takiego jak „predyspozycje językowe”. W dniu wczorajszym użyłem owego zwrotu, traktując go jako pewnego rodzaju skrót myślowy. Skrót myślowy nie mówiący o indywidualnych zdolnościach do nauki języka, a o fizycznych możliwościach czasowych – gdzie student dzienny odbywając w tym samym czasie praktyki/przygotowania merytoryczne/ sesje/ pisanie pracy licencjackiej nie jest w stanie opanować w tak krótkim czasie języka obcego na poziomie „perfect”.  Tyle w kwestii sprostowania wczorajszego posta. Hm… Wpadłem na pewien pomysł…

Czytaj dalej

Otagowane ,

„Żegnaj Zbysiu” – czyli metafizyczny ukłon dla najbardziej pracowitego artysty naszych czasów.

zwodecki

Lubię wracać.

Rzadko zdarza mi się pisać na blogu komentarze biograficzne. Dzisiejszy wpis wyjątkowo będzie posiadał w sobie odrobinę wspomnianej formy. Jakiś czas temu sieć obiegała fałszywa informacja dotycząca rzekomej śmierci Pana Wodeckiego. W kontekście wcześniejszych – potwierdzonych – informacji o złym stanie zdrowia artysty, wielu internautów dało się nabrać na ten obrzydliwy żart. Doświadczony sytuacją nie mogłem na początku uwierzyć w informację o śmierci Pana Zbigniewa Wodeckiego. To pewnie kolejny niesmaczny, internetowy żart – pomyślałem. Niestety po kilku minutach spędzonych w sieci dowiedziałem się, że owa informacja nie jest żartem. Rzetelne źródła – tym razem – potwierdzały smutną wiadomość. Przyznam szczerze, że zakręciła mi się łezka w oku. Zbigniew Wodecki był – i jest – bardzo ważną postacią w moim życiu. W dzieciństwie jego głos towarzyszył mi podczas seansów bajki o małej pszczółce. W okresie dorastania, nieszczęśliwie zakochany płakałem przy utworze „Z Tobą chcę oglądać świat”. W dorosłym życiu w chwilach dekadencji Pan Wodecki motywował mnie do działania swoją osobowością prezentowaną w licznych wywiadach i muzyką.

Czytaj dalej

Otagowane

„Festiwal Świętej Pamięci” – czyli jak mieszanie się polityki w świat sztuki zabiło Festiwal w Opolu.

opoleKKK

Żałosne.

To powoli robi się śmieszne. Tragiczne, a zarazem śmieszne. O tegorocznym festiwalu w Opolu media huczą już od dobrego tygodnia. Zniesmaczony zaistniałą sytuacją postanowiłem poszeptać troszeczkę na tytułowy temat. Osoby, które czytają mojego bloga dłużej niż minutę, znają moje poglądy dotyczące „mieszkania się polityki w świat sztuki”. Zawsze byłem, jestem i będę za wolnością w sztuce – która nie krzywdzi istot żyjących na naszej pięknej planecie. Od dłuższego czasu w świecie teatru/filmu odczuwamy wszechobecne ingerencje polityczne i próby cenzury. Dziś przyszedł czas na muzykę, a dokładniej na tegoroczny „Festiwal Piosenki w Opolu”. Jak pewnie większość z was wie, polscy artyści solidarnie zbojkotowali tegoroczne Opole i wycofali się z udziału w owym wydarzeniu. Analizując wszystkie wymówienia zaryzykuję stwierdzenie, że tegoroczny festiwal – o ile w ogóle się dobędzie – zaprosi na swoją scenę jedynie fanatyków partii rządzonej i artystów łasych na pieniądze. No i dobrze. Świat kultury zawsze walczył z cenzurą. Ba! Cenzura była – i jest – naturalnym paliwem dla kreatywności artystów.

Czytaj dalej

Otagowane ,

„El Ateneo” – czyli kiedy teatr zmienia się w księgarnie, która swoją adaptacją wygrywa wszystkie rankingi.

ksiegarnia

Bułki i mleko.

Dziś o literaturze. A dokładniej o magicznym miejscu z literaturą związanym … Być może część z was słyszała o El Ateneo – zaryzykuję stwierdzenie, że jest to najpiękniejsza księgarnia na świecie. Tytułowe miejsce mieści się w starym teatrze z 1919 roku, który w późnych latach 20. przemieniony został w kino. To tu wyświetlono pierwszy film dźwiękowy w Argentynie. W 2000. roku obiekt został zamieniony w raj dla każdego miłośnika książek. Pisząc o El Ateneo, warto wspomnieć o literackich słabościach Argentyńczyków…. którzy zakup książek traktują jak kupno bułek, czy mleka. Po prostu nabywanie – i czytanie – nowości literackich jest dla Argentyńczyków oczywistością. W związku z powyższym – w przeciwieństwie do Polski!!! – w Argentynie książki są zwolnione z podatku VAT. Popularne na całym świecie sklepy internetowe z książkami (np. Amazon) nie są w stanie zaoferować czytelnikom warunków lepszych niż księgarnie lokalne. Patrząc na fotografie w dzisiejszym wpisie zaczynam marzyć o wakacjach w Argentynie. Do okresu wakacyjnego niestety trochę daleko. Idę w takim razie po bułki i mleko. Do napisania niebawem! 🙂

Czytaj dalej

Otagowane

„To jest piękne” – czyli Aleksander Petrosjan i Polska w obiektywie rosyjskiej sztuki fotografii.

rosyjskifoto.jpg

Spontaniczność.

Wspominałem wczoraj, że najprawdopodobniej nie będę w stanie uśmiechnąć się w tym tygodniu do was na blogu. Myliłem się. Dzisiaj krótko, treściwie i o sztuce. Dokładniej mówiąc o sztuce fotografii i twórczości pewnego rosyjskiego artysty. Aleksander Petrosjan to fotograf nazywany w branżowym metajęzyku „smakoszem chwili”. Fotograf odwiedził niedawno Polskę, a efekty tej wizyty możecie podziwiać poniżej. Twórczość Pana Aleksandra została zaprezentowana na uroczystym wernisażu w Warszawie. Ponad to prace rosyjskiego fotografa ukazały się w wielu uznanych czasopismach, takich jak „Newsweek”, „National Geographic”, „GEO”, „Rosyjski Reporter” „Iskra”, „Money”, „Power”,” Kommiersan” czy „Komsomolskaja Prawda”. Przyglądając się twórczości tytułowego bohatera odnoszę wrażenie, że Aleksander Petrosjan należy do grupy artystów „spontanicznych”. Co przez to rozumiem? Petrosjan bazuje w swojej twórczości na przypadku i otwartości wobec obrazu rzeczywistości. Sam artysta przyznaje w wywiadach, że nigdy nie planuje swoich projektów cyt. „Po prostu jadę w wybrane miejsce i staram się oswoić obiektywem spotkane obrazy…

Czytaj dalej

Otagowane