Category Archives: Figaj Prywatnie

„Dzień taty” – czyli poszepczę wam o najlepszym ojcu na świecie i nie będzie to wpis cukierniczy.

ojciec.jpg

Fajnie, że jesteś.

Cześć i czołem! Dziś trochę prywaty na moim blogu. W związku z Dniem Ojca postanowiłem poszeptać o moim tacie i przybliżyć wam nieco jego sylwetkę. Więc tak: ma 170 centymetrów wzrostu, waży… Żartowałem. Nie w ten sposób. Na blogu wspominałem o moim tacie kilkukrotnie. Zazwyczaj przy okazji jakiś osobistych refleksji lub recenzji sztuk teatralnych, które wspólnie przytuliliśmy zmysłami. Dziś słowo na temat mojego taty z nieco innej perspektywy. Tak naprawdę nigdy nie pisałem na moim blogu o moich rodzicach, w tym o ojcu Mariuszu Figaj. Mało kto wie, że mój tato również zajmuje się szeroko rozumianą sztuką, z naciskiem na wszystko co ma jakikolwiek związek ze słowem pisanym – ale o tym za chwilę. Mój tato urodził się pewnego dnia – zabiłby mnie gdybym podawał tego typu dane publicznie – i jest dyplomatycznie mówiąc PO czterdziestce. Mój tato wychował się w dużej rodzinie i ma liczne rodzeństwo. Jego tato – a mój dziadek – był zawodowym wojskowym, mama -moja babcia – zajmowała się domem i dziećmi. Rodzice mojego taty poznali się w górach, skąd pochodzi moja babcia.

Czytaj dalej

Otagowane ,

„Internet ogłupia” – czyli niedzielne szepty, Pan Chajzer w roli hejtera i zapowiedzi dużych zmian na blogu.

killlll

Poranne szepty.

Czasami żałuję, że jestem użytkownikiem internetu. Niemniej jednak nie chciałbym tego zmieniać – śmierdząca hipokryzja. Niedziela rano. Wstaję wypoczęty, zaparzam sobie kawę, myję ząbki i siadam z gorącym napojem do laptopa. Przeglądam Facebooka i nie wierze w to co widzę. Jakiś czas temu fp „Satyra polityczna” umieścił na swojej stronie bardzo słabego mema, w którym jakiś idiota nabija się ze śmierci syna Pana Filipa Chajzera. Wspomniany mem został oczywiście oblany wiadrami krytyki ze strony internautów. Nie dziwie się. Sam bardzo rygorystycznie potępiam tego typu „internetową twórczość”. Pan Chajzer jednak nie wytrzymał presji i w emocjach odpowiedział na wspomniany post fp „Satyra polityczna”. Problem w tym, że odpowiedział nienawiścią… i to bardzo niesmaczną nienawiścią. Bezmózgi w internecie są i będą. Mimo wielu emocji uważam, że Pan Filip powinien pokazać trochę więcej klasy. Niestety tak się nie stało. Pan Chajzer w bardzo wulgarny sposób zachęcał na swoim fp do wymierzenia społecznego linczu na administratorze fp „Satyra polityczna” – podając przy tym dane personalne owej osoby.

Czytaj dalej

Otagowane

„Mała awaria” – czyli wszystko jest takie, jakie być powinno. Nawet wiatraczek w laptopie.

ogród

Wróciłem.

Cześć i czołem. Dziś wpis bardziej prywatny. Ostatni tydzień był dla mnie jedną wielką zmorą przykrych doświadczeń. Awaria w mieszkaniu i brak ciepłej wody, fachowiec pracujący w lokalu zapadł się pod ziemię, na uczelni młyn w związku z końcówką semestru, zbliżająca się poprawka z certyfikatu językowego, sprawa znalezienia nowego mieszkania i przeprowadzki, a do tego wszystkiego moje narzędzie pracy – laptop – odmówił mi posłuszeństwa. Tak, właśnie dlatego od tygodnia nic nie opublikowałem na blogu. W piątek myślałem, że po prostu zwariuję. Musiałem coś zrobić. Uciec… a może raczej dać sobie możliwość spojrzenia na to wszystko z dystansu. Zaczynał się upragniony – podobno – weekend. W sobotę po pracy stwierdziliśmy z Kasią, że pakujemy tyłki i jedziemy na wieś. A dokładniej na działkę moich rodziców. Przytuliliśmy zmysłami nasz ogródek, podlaliśmy kwiatki i skosztowaliśmy odrobinę świeżego – pozbawionego zapachu miasta – powietrza. Wróciliśmy do Poznania i rozpocząłem tydzień trudnych wyzwań przyprawionych brakiem dostępu do wirtualnej rzeczywistości. Wiecie co? Było warto.

Czytaj dalej

Otagowane ,

„Figaj na czerwiec” – czyli zdziadziały przez politykę, ubrudzony gipsem przez życie.

dziadooooooooooooooo

No dzień dobry.

Wszędzie polityka, aż rzygać się chce. Przepraszam za kolokwializmy na wstępie. Chciałem pod koniec ubiegłego miesiąca napisać słowo na temat głośnych wydarzeń kinematograficznych, które odbyły się kilka dnie temu – za równo w Polsce, jak i na świecie. Gdy tylko zobaczyłem relacje, wyniki i wypowiedzi laureatów stwierdziłem, że świat polityki zeżarł już arenę sztuki kinematografii do końca. Trudno, o polityce na moim blogu pisać mi się nie chce. Po artykułach dotyczących cenzury w teatrach, do dziś dostaję soczyste maile od fanatyków źle rozumianego patriotyzmu. No cóż. Taki mamy klimat. Dzisiejszy wpis tradycyjnie – jak na każdy pierwszy dzień miesiąca przystało – ma bardzo luźną formę. W moim malutkim świecie bardzo dużo się zmieniło – a właściwie nadal się zmienia. Jak niektórzy z was wiedzą, postanowiłem otworzyć kawiarnię artystyczną w moim mieście. W związku z realizacją owego postanowienia topię się kolejny miesiąc w tynku i farbie. Tak, dobrze rozumiecie. W lokalu trwa permanentny remont. Prace wykończeniowe powinny być skończone pod koniec maja. Mamy czerwiec i wiele zadań do wykonania przed sobą. Do tego jeszcze ta papierologia…

Czytaj dalej

Otagowane ,

„Cygańska Dusza” – czyli dlaczego nie pomagam żebrzącym na ulicy matkom tulącym swoje pociechy?

cygankaalkowodka

Brak słów.

Na początek wyjaśnienie. Nie wspieram finansowo osób, które żebrzą – wszystkich, bez wyjątku. Nawet jeśli jest to widok łamiący serca w postaci matki z dzieckiem. Powiem więcej. W tytułowych wypadkach uruchamia się we mnie złość, a nie troska. W większości przypadków dając takim ludziom pieniądze wspieramy ich alkoholizm lub wyuczoną życiową bezradność. Sumienie mi nie pozwala wpierać żadnej z wymienionych powyżej dolegliwości współczesnego świata. Nie tak dawno temu rozmawiałem z przyjacielem. Wspomniany dżentelmen w weekendy dorabia sobie jako ochroniarz, w jednej z poznańskich galerii w centrum miasta. Spotkałem go przypadkiem w okolicach jego pracy. Rozmawialiśmy o starych czasach, pogodzie i ówczesnej sytuacji na arenie politycznej. Naszą konwersację przerwała kobieta, która z dzieckiem na rękach próbowała wyżebrać od nas kilka monet. Mój znajomy bardzo ostrym tonem kazał kobiecie odejść. Jak już wspomniałem nie jestem fanem finansowego wspomagania osób żebrzących. Mimo to zapytałem swojego przyjaciela: dlaczego był dla spotkanej kobiety taki niemiły? Przecież mógł to powiedzieć w innej formie, w inny sposób… Na moje pytania dostałem bardzo konkretną odpowiedź.

Czytaj dalej

Otagowane ,

„DHL Express” – czyli dupny handel lojalnością i kłamstwa wymyślane w ekspresowym tempie.

dhl

Kłamczuszki.

Wiecie co… ręce opadają. Zadzwoniła do mnie wczoraj moja mama. Pożaliła się, że zamówiła wymarzone buty z dostawą kurierską i musi jechać do siedziby DHL w celu osobistego odbioru. WTF? Już tłumaczę. Zaraz po rozmowie z mamą, zadzwoniłem do siedziby tytułowej korporacji. Sympatyczna pani z wyuczoną „plastikową uprzejmością” poinformowała mnie, że kurier DHL trzykrotnie był z przesyłką i TRZYKROTNIE nie zastał nikogo w domu. Oczywiście powyższa informacja jest jedną wielką ściemą. Firma DHL nie ma w zwyczaju – w przypadku niezastania odbiorcy – zostawiać w skrzynce jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego obecność swojego kuriera. W efekcie tytułowi bohaterowie są bezkarni i każą przyjechać mojej mamie masę kilometrów w celu osobistego odbioru przesyłki. Zaistniała sytuacja w rażący sposób śmierdzi przekrętem. W moim domu paczki kurierskie odbierane są praktycznie codziennie – tato od lat prowadzi firmę i wiecznie coś zamawia. Przez lata sporadycznie zdarzało się, że kurier za pierwszym razem nie zastał nikogo w domu.

Czytaj dalej

Otagowane ,

„Mam usprawiedliwienie” – czyli remont, rozwalony kręgosłup i pierwsze słoneczko za oknami.

kreg.jpg

To boli.

Moi kochani… Wiem, że przez kilka dni nic nie napisałem na blogu. Mam usprawiedliwienie! I to porządne. Jak wiecie – lub nie – ostatni czas w moim kalendarzu króluje hasło „remont lokalu”. Wraz z przyjaciółmi systematycznie tworzymy nowe miejsce na mapie kulturalnej naszego miasta. Wspomniany remont nie tylko zabiera mi cały wolny czas, ale również wszelkie zasoby sił. Na szczęście jesteśmy już w ostatnich etapach prac. W weekend zakończyliśmy kłucie i gipsowanie. W efekcie całą niedzielę sprzątałem i wynosiłem gruz. Dziś rano miałem jechać po zamówione płytki. Niestety mój kręgosłup odmówił mi posłuszeństwa i od rana chodzę jak statysta z The Walking Dead. Może kosmos daje mi znaki abym trochę zwolnił? Tylko dlaczego takie bolesne. Dobra, koniec użalajki. Bieżący tydzień mam zaplanowany dosyć owocnie. Niemniej jednak są dwie możliwości. Pierwsza to realizacja wszystkich znaczków ukrytych w moim kalendarzu. Druga natomiast to odpuszczenie sobie odrobinę i przytulenie nowych treści na blogu. Czy bieżący tydzień będzie dla mnie literacko produktywny? Zobaczycie sami.

Czytaj dalej

Otagowane

„Figaj na maj” – czyli szczypta zapowiedzi i moje spotkanie z dresem znęcającym się nad swoim psiakiem.

dresik9

Zrób to jeszcze raz.

Cześć i czołem! Przed nami maj. Zanim jednak zdradzę wam co przyszykowałem w bieżącym miesiącu na blogu… – odwrócimy kolejność zawartą w tytule – opowiem wam krótką historię. Historię, która przytrafiła mi się w zeszłym tygodniu. Wracałem sobie wieczorem do domku przez najmniej ciekawe dzielnice mojego kochanego Poznania. Na wysokości ulicy Bukowskiej zatrzymałem się przy przejściu dla pieszych i grzecznie czekałem na zmienię światła. Po drugiej stronie ulicy zauważyłem młodego mężczyznę ubranego w „klasyczny dres”. Wspomniany dżentelmen w jednej ręce trzymał butelkę z chmielnym napojem, w drugiej smycz kończącą się małym szczeniakiem. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu i z trudem próbował utrzymać równowagę. W owym zadaniu bardzo „przeszkadzał” mu jego pupil, który zagubiony plątał się pod nogami swojego pijanego właściciela. Zdenerwowany mężczyzna całą siłą kopnął swojego psa. W następstwie szczeniak wydał z siebie błagalny pisk i położył się na chodniku. W pierwszym momencie miałem ochotę przejść przez ulicę pomimo czerwonego światła i zainterweniować.

Czytaj dalej

Otagowane ,

„Życzenia świąteczne” – czyli nieudane farbowanie jaj, dużo miłości i jajecznicy w powietrzu.

YYY

No masz…

Witajcie! 🙂 Z okazji Świąt Wielkanocnych chciałbym złożyć wam najserdeczniejsze życzenia: dużo pogody ducha, akceptacji i okazji do rozwijania pasji. Ja niestety nadal choruję i ostatnie dni spędziłem grzecznie w łóżeczku. Zirytowany swoją bezproduktywnością postanowiłem wczoraj zrobić swojej rodzince niespodziankę i kupiłem w pobliskim sklepiku kilka magicznych rzeczy… Mowa oczywiście o składnikach potrzebnych do zafarbowania wielkanocnych jajek. Pomyślałem, że pójdę na łatwiznę i wybrałem kolor fioletowy. Kupiłem czerwoną kapustę w słoiku, koncentraty buraczane i jedną zupkę chińską o smaku i kolorze polskiego barszczu. Wszystko wrzuciłem do dużego garnka i zagotowałem wraz z jajkami. Bulion mający na celu zabarwienie jajek na kolor fioletowy gotował się prawie trzy godziny. Efekt? Cała kuchenka jest ubabrana na fioletowo, właściwie wszystko w kuchni jest fioletowe oprócz jajek. Nie wiem gdzie popełniłem błąd. Nieważne. Intencje się liczą, co nie? Całość bulionu wylądowała w muszli klozetowej. Początkowo trochę żałowałem. Teraz się z tego śmieję. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcie pt. „chwilę przed tragedią”.

Czytaj dalej

Otagowane

„Image na Negana?” – czyli krótkie włosy, krótkie przemyślenia i krótkie zapowiedzi…

negan figajorgi.jpg

Lucille.

Jest i wiosna. Pierwsze grillowanie. Pierwsze listki na drzewach. Pierwsze spacery w koszulce z krótkim rękawkiem. Pierwsze przeziębienie wynikające ze spacerów w koszulce z krótkim rękawkiem. Tak, znowu jestem przykuty do łóżka. Najsmutniejsze jest to, że w kalendarzu widnieją sprawy ochrzczone nienaruszalnymi terminami. W związku z powyższym staram się ogarnąć codzienność i z torbą pełną chusteczek podróżuje po wpisach z mojego kalendarza – do tej pory skutecznie odhaczając wygrane bitwy. Na początku bieżącego miesiąca wspominałem, że wraz wiosną chciałbym otworzyć nowy etap w swoim życiu. Z tej okazji postanowiłem również przytulić miejscowego fryzjera i pozbyć się długich włosów. Jest mi o wiele lżej. Niesamowita sprawa. Powyższa fotografia jest wynikiem moich głupawek z pracy w ogródku i wrażeniami po finałowym odcinku TWD. Pomimo zasmarkanej wiosennej rzeczywistości działam dalej. Nadal praktykuje obiecaną sobie dietę i trzymam się daleko od – moich ulubionych przez lata – słodkich napoi. Nie chcę wyjść w tym momencie na hipokrytę, więc…

Czytaj dalej

Otagowane , ,