Category Archives: Figaj Prywatnie

Największy lump w Zamościu – czyli szukamy butów do joggingu :) .

Reklamy

„Mamy tutaj mały remont” – czyli słowo o tajemniczym projekcie i wznowienie kanału na YouTube.

remont

Budujemy się na nowo.

Tak sobie siedzę i myślę… W ostatnich prywatnych wpisach wspominałem wam o „tajnym projekcie”, który zabiera mi bardzo dużo czasu. Obiecałem powiedzieć więcej na jego temat, więc piszę… mówię… a jednak piszę. Od dawna chciałem założyć swój kanał na platformie YouTube. Zaintrygowany nowymi trendami stworzyłem własny kontent, który spotkał się z zaskakująco szerokim odbiorem. W przeciągu miesiąca kanał zdobył ponad 500 subskrypcji. Byłem w szoku. Niemniej jednak kontent, który stworzyłem zupełnie nie pasował do charakteru mojego bloga pisanego. Był przerysowany, groteskowy i momentami bardzo wulgarny. Na początku chciałem połączyć witrynę „figajpisze” z nowym kanałem na YouTube. Z czasem stwierdziłem jednak, że to dwa różne światy, które nie powinny się ze sobą mieszać. Tutaj na blogu podpisuję się pod treściami własnym nazwiskiem, na wspomnianym kanale używam pseudonimu. W związku z powyższymi stwierdzeniami pozwólcie, że nie zdradzę wam informacji dotyczących szczegółów mojego nowego projektu. Utrata anonimowości i różnice w formie to nie jedyne argumenty, które warunkują moją decyzję.

Czytaj dalej

Otagowane

„Mam usprawiedliwienie” – czyli odzywam się abyście wiedzieli, że serce jeszcze bije (i to mocno).

jazyje

Kiedy koniec?

Cześć! Wiem, że wielu z was chce mnie zap… zapytać dlaczego od kilku tygodni na blogu wieje ciszą. Dziś postanowiłem się troszeczkę zmotywować i w wolnej chwili – zamiast odespać 234324234. nieprzespanych nocy – otworzyć laptopa. Przyznam szczerze, że praktycznie nie mam ostatnio czasu wolnego. Czasu, który zazwyczaj poświęcałem na blogowe szeptanie.  Aktualnie skutecznie łącze w swoim kalendarzu pracę i realizację marzenia jakim jest otwarcie kawiarni. Praktycznie remont „Kóltury” skończył się wczoraj. Zostało jeszcze posprzątać i czekać na każdą pieprzoną pieczątkę, która pozwoli mi legalnie otworzyć wspomniane marzenie. Biurokracja przy tego typu pomyśle ciągnie się jak smród tydzień niemytego garnka, w którym gotowany był bób – nie pytajcie skąd to wiem. Umowę najmu lokalu podpisałem pół roku temu. Następnie  musiałem sporządzić akty notarialne, podpisać umowy z dostawcami prądu, piętnaście razy zmieniać owe umowy ze względu na zakładanie nowej instalacji elektrycznej w lokalu, wyciągać i wciągać nosem mapy zasadnicze, uzyskiwać tysiące pozwoleń związanych z wyburzeniem ścian, korespondować z dziesiątkami sponsorów owego przedsięwzięcia,

Czytaj dalej

Otagowane