„Jutro będziemy szczęśliwi” – czyli scenariusze klucze i pisanie historii za pomocą klawiszy ctrl+C, ctrl+V.

jutro szczesliwi.jpg

Pozory mylą.

Cześć! Dziś nieco filmowo. Dawno nie recenzowałem na blogu żadnej produkcji – tym bardziej żałuję, że tytułowy obraz jest tak bardzo dostateczny. Po chwili zastanowienia stwierdzam, że nawet ta ocena jest mocno przesadzona. Może przestane się zastanawiać i zacznę pisać? Tak, to dobry pomysł. Z tytułową produkcją spotkałem się jakiś miesiąc temu. Razem z Kasią chcieliśmy zobaczyć „coś lekkiego na wieczór”. Prawie dwie godziny wyciskacza łez spowodowało, że w połowie filmu po prostu oddałem się w ręce Morfeusza. W przeciwieństwie do mnie, Kasi udało się nie zasnąć i wytrwała z obrazem do samego końca. Pomimo mieszanych refleksji moja dama stwierdziła, że powinienem obejrzeć owy film do końca. Stało się. Wczoraj z kawą w ręku przebrnąłem przez historie Huga Gélina do samego końca. Podobnie jak Kaśka mam mocno mieszane uczucia. Zacznę może tradycyjnie od zarysu fabuły. Spokojnie, nie znajdziecie w dzisiejszej recenzji spoilerów. Tym bardziej, że do tytułowego obrazu można zrobić jedynie jeden spoiler. Tak, dobrze przeczytaliście. W filmie znajdziemy praktycznie jeden moment, który można ukoronować mianem „zaskakującego”.

Produkcja „Jutro będziemy szczęśliwi” – oryginalny tytuł „Demain tout commence” – to historia niedojrzałego mężczyzny, który swoją egzystencję ogranicza do matactwa, imprez, kobiet i drinków z palemką. W pewnym momencie – zupełnie z dupy – pojawia się w jego życiu kobieta, z którą w przeszłości poszedł do łóżka. Wspomniana dama twierdzi, że zaszła z nim w ciąże i urodziła dziecko. Z enigmatycznie przedstawionych powodów kobieta nie może zaopiekować się bobasem i oddaje go w ręce głównego bohatera historii. Potem standard. Mężczyzna stara się odnaleźć matkę dziecka i zmieniając przyzwyczajenia podejmuje opiekę nad swoją potencjalną pociechą. Przez godzinę taplamy się w – dosyć znośnym – typowym francuskim humorze. Nagle w historii ponownie pojawia się matka dziecka i wyciskacz łez w postaci potencjalnej choroby głównego bohatera. I potem „rycz mała rycz” do napisów końcowych.

Powiem w ten sposób… w sieci można znaleźć dziesiątki bardzo pozytywnych recenzji tytułowego obrazu. Polacy uwielbiają francuskie komedie skropione nutką dekadencji i prozy życia – świadczy o tym rekordowe zainteresowanie naszych rodaków zeszłorocznym obrazem „Dusigrosz”. Warto w tym momencie wspomnieć, że do francuskiej produkcji „Jutro będziemy szczęśliwi” włączyli się również Anglicy, którzy wspomnianą dekadencję ozdobili w typowy dla siebie czarny humor. Jednak jaka jest prawda? Oj… za mocno powiedziane. Jakie jest moje zdanie? 🙂 No właśnie…

1620x1080_oit3yj.jpg

Kiedy studiowałem filmoznawstwo, moi profesorzy uczulali nas na tzw. „scenariusze klucze”. Scenariusz klucz to nic innego jak sprawdzone makiety scenariuszy filmowych, które – bazując na psychologi – są dla twórców swoistym szkieletem historii. Autor scenariusza wypełnia klucze nowymi bohaterami i własnymi wątkami. Wypełniony szkielet ma 70% szans na sukces i dotarcie do określonego targetu w postaci konsumentów/widzów. Jak już wcześniej wspomniałem scenariusz klucz układa wątki historii sugerując się emocjami, jakie mogą one wywołać. Najprostszym przykładem jest fakt, że w komediach „moment smutku” zawsze następuje po minimum godzinnej „salwie śmiechu”. Innym przykładem budowy scenariusza klucza jest plan uwagi odbiorcy. Widz skupia się na obrazie średnio do 35. minuty filmu i to właśnie w tym czasie twórcy obrazu muszą przedstawić mu najważniejsze aspekty historii. Następnie przeważnie – przez 40 do 100 min – w obrazie nie występują praktycznie żadne istotne dla przedstawianej historii zwroty akcji.

Wróćmy jednak do tytułowego obrazu. Film „Jutro będziemy szczęśliwi” jest typowym wieszakiem odzianym w kreatywnie płytką historię. Wieszakiem, którego konstrukcja jest perfekcyjnie opracowana na podstawie „scenariuszy kluczy”. Twórcy obrazu poszli po najniższej linii oporu i ograniczyli się do płytkiej – mocno naciąganej – historii ze znanym aktorem w tle. Mowa oczywiście o Omarze Sy – aktorze, który w genialny sposób stworzył kreacje do niezatapialnego szlagieru kina jakim jest obraz „Nietykalni”/”Intouchables”, 2011 rok. Pan Sy zachował się jak twórcy scenariusza do opisywanego dzisiaj filmu, powielił schemat. Kreacja Samuela z „Jutro będziemy szczęśliwi” jest identyczna z postacią Drissa z „Nietykalnych”. Kompletne ZERO kreatywności – a może zdolności? –  ze strony głównego aktora. Role drugoplanowe obrazu również nie spisały się najlepiej. Obsada produkcji jest tak mało atrakcyjna, że trudno jest ją w jakikolwiek sposób zapamiętać. Wyjątkiem od powyższego jest Gloria Colston, ponieważ pomimo młodego wieku idealnie wpasowała się w swoją postać i nadała historii bardzo dużo ciepła.

Do strony technicznej filmu nie mam uwag. Świetna, nie rozpraszająca ścieżka muzyczna. Ciekawe ujęcia i miłe dla oka scenerie. Dość dobry montaż, choć moim zdaniem tak prostą historię można było przedstawić w mniej niż 118 minut. Tym bardziej, że obraz jest zwykłym powieleniem – wspomnianego już dziś wielokrotnie – „scenariusza klucza” i można było wyrzuć z filmu wiele nic niewnoszących scen.

Pozostaje przy opinii, że obraz „Jutro będziemy szczęśliwi” zasługuję na naciąganą ocenę dostateczną. Bardzo dobry film dla polskiej publiczności. Jednak w skali ostatecznej oceny produkcja jest zwykłym powieleniem schematu. Nic nadzwyczajnego. Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Podzielcie się proszę tradycyjnie swoimi przemyśleniami w komentarzach. Do napisania niebawem. Cześć!

Źródła Fot:

http://www.fdb.pl

http://www.film.onet.pl

 

Advertisements
Otagowane , , , ,

9 thoughts on “„Jutro będziemy szczęśliwi” – czyli scenariusze klucze i pisanie historii za pomocą klawiszy ctrl+C, ctrl+V.

  1. Majkzxc pisze:

    Ciekawe podejscie 🙂

    Lubię to

  2. Daniwl Murkowski pisze:

    Widziałem premiere, słaby film 2/10.

    Lubię to

  3. KOSTKA99 pisze:

    fajny przyjemny film co się czepiasz

    Lubię to

  4. mariuszek pisze:

    bardzo fajna rzeczowa recenzja, to lubię – pozdro 🙂

    Lubię to

  5. Mango666 pisze:

    Interesujace to o tych scenariuszach kluczach 🙂 🙂 🙂

    Lubię to

  6. marika96 pisze:

    aktor jednej twarzy – to tak jak u nas 80% aktorzyn 😀

    Lubię to

  7. Buzka pisze:

    1/10

    Lubię to

  8. powalacace pisze:

    przyjemnie się ogląda, ale zdecydowanie za długi i faktycznie zaskakuje jedynie końcówka

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: