„Przegląd tygodnia” – czyli podsumowanie pierwszych dni lipca i szczypta refleksji w tle.

podstyg.jpg

Zdrowy tydzień.

Cześć wam! Mamy weekend – nareszcie. Jest niedziela rano, mam przed sobą wspaniały dzień. Nie mówię tego ironicznie, dziś mam pierwszy „luźny” dzień od wielu miesięcy. Korzystając z okazji chciałbym się trochę zrelaksować przy klawiaturze i podzielić z wami wspomnieniami z kończącego się tygodnia. A jest co wspominać. W ostatni poniedziałek zakończyliśmy ostatecznie kwestie przeprowadzki do nowego mieszkania. Rano po opróżnieniu ostatniego worka z ciuchami pojechałem do pracy. Popołudniu, prosto z pracy wróciłem do – nowego !!! – mieszkania w celu odświeżenia się przed podróżą. Tak, dobrze przeczytaliście. Podróżą. Tradycyjnie w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca jeżdżę na wolontariat do ośrodka leczenia uzależnień w Kościanie, gdzie wyjmuję za uszy młodych – lecz nie tylko – ludzi z piekiełka czynnego uzależnienia. Naturalnie nie jeżdżę tam sam. Poniżej sympatyczne foto z ostatniego poniedziałku, w którym możecie zobaczyć ekipę wolontariuszy z Poznania 🙂 . Wróciłem z Kościana dosyć późno. Nie oznaczało to jednak końca poniedziałku. W domu czekali na mnie znajomi Kasi, z którymi ukoronowaliśmy przeprowadzkę kolacyjną parapetówką.

Fotografia tytułowa dzisiejszego wpisu jest idealnym komentarzem podsumowującym poniedziałkowy wieczór. Było naprawdę sympatycznie.

19894425_256643631505460_789347640_n

Wtorek spędziłem praktycznie caluteńki w pracy. Przypomnę – dla tych, którzy są nowi – że moja praca polega najogólniej mówiąc na obdarzaniu opieką różnych budynków na terenie Poznania. Po ostatnim obchodzie spakowałem się i ruszyłem prosto do domku, gdzie praktycznie zaraz po przekroczeniu progu oddałem się w ręce Morfeusza.

W środę musiałem udać się na moją kochaną uczelnie w celu sprawdzenia rozliczeń semestralnych. Wszystko jest na bieżąco, na wydziale zobaczą mnie następnym razem dopiero po wakacjach 🙂 . Popołudniu pojechałem do mojej rodzinki, gdzie raz w tygodniu pomagam w opiece nad moim chorym wujkiem. Po załatwieniu wszystkich obowiązków razem z Katarzyną wybraliśmy się busem na działkę moich rodziców. Pamiętacie archaiczny wpis, w którym mówiłem o założeniu warzywnego ogródka? No właśnie. Minęło już trochę czasu, więc postanowiliśmy sprawdzić co wyrosło z naszych nasionek. Niestety działka calutka zarosła chwastami. Jedyny plon to kilka zielonych groszków i poziomki – z krzaków, które rosną na działce już kilka ładnych lat. Wtopa po całości. Wstyd przyznać, że jechaliśmy z zamiarem zebrania „plonów” na kolację. Chcieliśmy zabrać ze sobą nawet koszyk…

19970889_256643704838786_1798163109_n

W czwartek znowu w pracy. Do tego okazało się, że dzień wcześniej – na dyżurze mojego zmiennika – ktoś zdewastował drogi samochód stojący na parkingu obiektu, w którym pracuję. Praktycznie cały czwartek zleciał mi na śledzeniu monitoringu w celu znalezienia sprawcy zamieszania. Na szczęście moja dziewczyna wie co jest najlepsze na odstresowanie. Po powrocie z pracy zagoniono mnie do obierania zerwanych dzień wcześniej porzeczek. W sumie było warto. Kaśka w następstwie upiekła zajebiste ciasto.

19894335_256643748172115_80197914_n

Piątek był bardzo deszczowym dniem. Mimo mocnej – porannej – kawy zupełnie nic mi się nie chciało. Pojechałem do pracy. W drzwiach spotkałem uśmiechniętego właściciela samochodu, który został w środę bezczelnie zdewastowany. Pomyślałem, że zaraz usłyszę garść ironicznych uwag i „OPR” za zaistniałą sytuację. Myliłem się. Właściciel auta uściskał mnie i podziękował za odnalezienie nagrania z monitoringu. Dzięki niemu bez problemu mógł rozwiązać sprawę z ubezpieczycielem i znaleźć sprawcę całego  środowego zamieszania. Dostałem w prezencie nawet – bardzo dobrej marki – wino. Jak niektórzy z was wiedzą, osobiście nie tykam alkoholu. Mimo to doceniłem prezent i obdarowałem trunkiem rodziców Kasi. W piątek pracę kończyłem popołudniu. Nie był to jednak dla mnie początek weekendu. Prosto z pracy pojechałem odebrać materiały budowlane do mojej kawiarenki. W tym miejscu chciałbym powiedzieć, że o mojej małej przygodzie z własną firmą opowiem w osobnym wpisie. Jeszce w tym miesiącu. Obiecuję. Prosto z kawiarni pojechałem do mojego dostawcy energii. Musiałem podpisać umowę dotyczącą nowego mieszkania. Na miejsce dotarłem zupełnie przemoczony. Kosmos chciał, że akurat podczas mojej wędrówki nastąpiło zerwanie chmury. Byłem calutki mokry. Na miejscu okazało się, że przez burzę padły komputery i podpisanie umowy jest niemożliwe. Odrobinę zirytowany sytuacją wróciłem do domu.

19894066_256643984838758_297536456_n

W sobotę rano odwiozłem Kasię na pociąg. Moja dama wyjechała na dwa tygodnie do rodzinnego miasta i zostałem sam jak palec. Bu.

Zaraz potem pojechałem do znajomego, któremu obiecałem pomoc w remoncie łazienki. Po przytachaniu znaczącej ilości gipsu i płytek, moje nóżki podreptały do kawiarni. W „Kólturze” spędziłem praktycznie cały dzień. Z jedną przerwą na wizytę u dostawcy prądu. Tym razem komputery działały i mogłem podpisać wspomnianą umowę. Wróciłem wieczorem i korzystając z okazji zrobiłem sobie dzień dziecka. Mówiąc dokładniej położyłem się spać w opakowaniu.

Dziś wstałem rano wypoczęty jak nigdy wcześniej i zabrałem „wczorajszy prysznic” 🙂 . Następnie poszedłem zrobić „męskie zakupy” na najbliższe dwa tygodnie. W związku z faktem, że do alkoholu mam stosunek taki a nie inny… wypełniłem swoją lodówkę płynem, którego nigdy nie odmawiam. Jak tylko skończę pić kawę i postawie kropkę w bieżącym wpisie, to udam się do kawiarni odebrać dostawę drewna na budowę sceny. Co potem? Plany na resztę dnia? Wypoczynek. I upragniona kropka. Do napisania niebawem!

19894424_256681068168383_824651076_n

Reklamy
Otagowane

8 thoughts on “„Przegląd tygodnia” – czyli podsumowanie pierwszych dni lipca i szczypta refleksji w tle.

  1. kamiltroczek pisze:

    sympatycznie

    Polubienie

  2. kamiltroczek pisze:

    i pracowicie 🙂

    Polubienie

  3. mariuszek pisze:

    ładne foto ❤

    Polubienie

  4. magdabraf pisze:

    ten blog ostatnio widze mocno odżył 🙂 fajno

    Polubienie

  5. coco pisze:

    fajnie ci się żyje pozdrowienia z wałcza aktualnie 🙂

    Polubienie

  6. Konewka pisze:

    🙂

    Polubienie

  7. Fragles pisze:

    Sympatyczna ta twoja egzystencja. Może w wolnym czasie coś obejrzysz z aktu kina i cos napiszesz? Dawno nie było recenzji filmowej…

    Polubienie

  8. powalacace pisze:

    nie ma to jak wolna chata 😉 kota nie ma myszy harcują ;p

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: