„Pan jest nikim” – czyli jak firma Ataner traktuje zwykłego, szarego człowieka.

ananer4

Chamstwo.

Cześć! 🙂 Dzisiaj miało być o kulturze, jednak życie prywatne zweryfikowało moje plany. Dostałem maila od właściciela poznańskiej firmy Ataner, który ustosunkował się do mojego maila sprzed dwóch miesięcy. No ale po kolei. Na początku stycznia tego roku odwiedziłem moją babcię, która mieszka w mieszkanku własnościowym, w jednym z budynków tytułowej firmy Ataner. Na wizytę zabrałem ze sobą laptopa, ponieważ chciałem pokazać seniorce zdjęcia zrobione podczas minionych świąt. Po wizycie zaraz obok klatki schodowej poślizgnąłem się na oblodzonym chodniku i poobijałem jak jasna cholera. W konsekwencji upadku uszkodziłem sprzęt elektroniczny, którego gwarancja skończyła się równo z 1. stycznia. Zasmucony i wkurzony sytuacją udałem się do ochrony obiektu – starszy pan reprezentujący znaną firmę ochroniarską, którego jednym szturchnięciem położyłaby moja babcia. Oczywiście w dyżurce nikogo nie zastałem. Zadzwoniłem do zarządcy obiektu. Po 12. nieodebranej rozmowie dałem sobie spokój. Następnego dnia napisałem maila do władz tytułowej firmy i opisałem dokładnie sytuację. Odpowiedzi zwrotnej nie uzyskałem, więc postanowiłem po raz kolejny podjąć próbę rozmowy telefonicznej.

Do kontaktu telefonicznego doszło. Niemniej jednak usłyszałem od przedstawicieli firmy, że jestem niezdarą i idiotą. Tak, dokładnie takie słowa padły z ust mojego rozmówcy. Kierownik poznańskiego Atanera stwierdził, że chodniki były posypywane solą – co jest w dzisiejszych czasach nielegalne – i nie miały prawa być w żaden sposób oblodzone. Ponad to w chamstwie mojego rozmówcy padł również argument, że na nagraniach  monitoringu z tego dnia widać jak wiele starszych osób wracających z kościoła bez żadnych problemów przemieszcza się po owym chodniku. Najbardziej rozbawił mnie komentarz cyt. „poza tym proszę Pana na nagraniach widać, że chodnik nie jest oblodzony”. Paranoja. W związku z faktem, że uszkodzony sprzęt elektroniczny mnie trochę kosztował napisałem oficjalne pismo do zarządu tytułowej firmy. Odpowiedź była natychmiastowa i – dla odmiany – w zupełnie innym tonie. Zarząd przeprosił mnie za zaistniałą sytuację, przyznał rację i skontaktował się ze swoim ubezpieczycielem. Zadowolony z obiegu spraw odpuściłem i czekałem na kolejne wieści. Po dwóch miesiącach dostałem ubogiego w grzeczność maila od zarządcy. W wiadomości szanowni właściciele firmy informują mnie, że nie znaleziono na monitoringu nagrania upadku. W efekcie umarzają moją sprawę. Ponad to cwaniaki odpisali mi po takim czasie, że nawet gdybym starał się o nagrania z monitoringu miejskiego – niedaleko miejsca zdarzenia znajduje się kamera miejska – to i tak nie mógłbym ich już teraz dostać. Takowe nagrania kasowane są po 14. dniach od rejestracji. W efekcie zarząd Atanera po prostu w bezczelny sposób umył ręce, a ja poczułem się oszukany. Piszę o tym na blogu, ponieważ może spotkacie się kiedyś w swoim życiu z podobną sytuacją i unikniecie błędu „naiwnego czekania na odpowiedź”. Pozdrawiam was serdecznie, do napisania niebawem!

Reklamy
Otagowane

3 thoughts on “„Pan jest nikim” – czyli jak firma Ataner traktuje zwykłego, szarego człowieka.

  1. mariuszek pisze:

    chamy!!!!!!RFW

    Lubię to

  2. Fragles pisze:

    Z chama na pana 😦

    Lubię to

  3. Coco pisze:

    Co za dziady.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: