„Padam na ryjek” – czyli mój weekend rozpoczął się w niedziele, o godzinie 19.00… Czuje się jak zombie…

77days

Muszę odreagować…

Witajcie kochani, nareszcie niedziela. To właśnie dziś rozpoczął się mój weekend! Ile będzie trwał? Całe pieprzone trzy godziny. Dopiero o 19.00 udało mi się dopiąć na ostatni guzik ostanie obowiązki z tego tygodnia. Naprawdę ten tydzień był dla mnie bardzo intensywny. Zaryzykuję stwierdzenie, że za bardzo intensywny. Dużo zrobiłem, wiele spraw poszło w fajnym kierunku. Niemniej jednak mam teraz do nadrobienia kilka godzin tanga z Morfeuszem – dla niekumatych, chodzi o sen. W tym tygodniu udało mi się zdać angielski, ogarnąć całe mieszkanie, zamknąć kilka spraw związanych z działalnością, zrealizować podwójne dyżury w pracy, napisać dwa treściwe artykuły na uczelnie, odwiedzić seniorkę mojej rodziny i wybrać – w końcu – potencjalny stół do nowego mieszkania 🙂 . A to wszystko przy permanentnym przeziębieniu i odciętym gazie. Tak, dobrze czytacie. Poprzedni najemca mieszkania nie uregulował rachunków za gaz. W efekcie wraz z Kaśką jesteśmy pozbawieni możliwości gotowania i kąpieli. To już czwarty dzień, właściciel mieszkania więcej mówi niż robi. No ale dajemy rade. W końcu, w niedzielę około godziny 19.00 znalazłem trochę czasu dla siebie…

16142510_1397245750287236_8927804118239389683_n

Odpaliłem wyczekiwany długo tytuł „7 Days to Die” i odreagowałem tydzień zabijając zombie na ekranie komputera. Jakie to przyjemne! ❤ ! Tak jak pisałem na początku tygodnia, mam świadomość tego, że zaniedbałem w ostatnich dniach prace na blogu. Spokojnie, zaraz mamy luty i nadrobimy zaległości. Korzystając z okazji powiem, że bardzo raduje mnie zwiększona liczba subskrypcji na moim kanale YouTube. Wiem, że obiecałem wam nowe odcinki wraz z początkiem stycznia, wiem… Niemniej jednak nie udało mi się do tej pory zorganizować odpowiedniego oświetlenia i zaznajomić się z nowym programem do montażu. Choć kto wie? Może nagram coś w następnym tygodniu używając dotychczasowych możliwości? Zobaczymy, więcej informacji na ten temat znajdziecie w najbliższą środę. Dużo się działo, czas chwilę odpocząć. Oczywiście nie wszystko w efekcie wyszło tak jak planowałem… W całym opisanym – w poprzednim akapicie – zamieszaniu zapomniałem podlać w tym tygodniu kwiatki, efekt widzicie na poniższym zdjęciu… Życie.

16443375_153655708470920_1131058423_n.jpg

 

Reklamy
Otagowane

5 thoughts on “„Padam na ryjek” – czyli mój weekend rozpoczął się w niedziele, o godzinie 19.00… Czuje się jak zombie…

  1. magdabraf pisze:

    Uwielbiam twoje przemyślenia 😛

    Lubię to

  2. mariuszek pisze:

    też w to gram aktualnie 🙂

    Lubię to

  3. borysek66 pisze:

    🙂 🙂 🙂 biedny kwiatek 😛

    Lubię to

  4. Klara Wertas pisze:

    haha nieskromnie powiem że też zasuszam wszystkie kwiatki xD

    Lubię to

  5. Coco pisze:

    Ze ci sie to po nocach nie sni 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: