„Za dużo na siebie zabrałem!” – czyli pozwólcie, że dzisiaj się trochę nad sobą poużalam.

smutas

Cukru!

Witajcie moi kochani, dziś wpis z serii pamiętnikowej. Niektórzy wyładowują się na worku treningowym, inni jedzą czekoladę… ja gdy mam w sobie za dużo emocji otwieram laptopa i piszę. To mnie uspokaja i daje poczucie porządku w mojej – zabałaganionej myślami w ostatnim czasie – łepetynie. Początek roku, styczeń i wiele obietnic danych samemu sobie i innym. W ciągu ostatnich dwóch tygodni naprawdę wiele się działo. Wyprowadzka i nowe mieszkanie, praca, sesja na studiach, zakładanie własnej działalności, realizacja pasji  i obowiązki życia codziennego przyprawione dietą i przeziębieniem. Wraz z początkiem roku – z Kasią – przeprowadziliśmy się do nowego mieszkanka. Nasz nowy dom był świeżo po remoncie i wymagał gruntownego posprzątania. Dla przykładu, na wszystkich meblach leżała sobie grzecznie półcentymetrowa warstwa tynku. Do tego przemeblowanie, kilka odwiedzin Ikea i montaż zakupionych zdobyczy. Akcja „nowe mieszkanie” wiązała się również z tradycyjnymi problemami natury technicznej, na przykład brakiem ciepłej wody przez dobry tydzień. Na szczęście sprawę wprowadzenia się do nowego mieszkania mamy już – prawie – całkowicie za sobą. Do tego praca – a właściwie dwie prace – i studia.

W tygodniu mój dzień wygląda następująco… Wstaje rano do pierwszej pracy, kończę ją około godziny 12.00 i mam chwilę przerwy na posiłek. O godzinie 14.00 zaczynam kolejną pracę i siedzę w niej do 22.00 – dodam, że prace mają charakter fizyczny. Wracam do domku około 23.00, zajmuję się obowiązkami domowymi i pracami na uczelnie. Kończę swój dzień grubo po północy. Do tego wszystkiego staram się w moim planie dnia umieścić obecności na uczelni, załatwianie spraw urzędowych związanych z moim kochanym lokalem – więcej informacji na ten temat napiszę niebawem – i choć jedną w tygodniu wizytę u mojej babci. Kiedy przychodzi weekend, nie mam czasu na odpoczynek. W sobotę i niedzielę nadrabiam wszystkie obowiązki, których nie zdążyłem wypełnić podczas dni roboczych. Kiedy robię sobie przerwę, to zamiast leżeć na kanapie piszę bloga 🙂 . Przez dietę, o której pisałem na początku miesiąca mam mocno ograniczony dostęp do produktów dających energie. Fotografia z dzisiejszego wpisu pochodzi z wyprawy zakupowej i nosi tytuł „kiedy będąc na diecie, skręcisz w złą alejkę…”. Do tego wszystkiego cały tydzień jestem przeziębiony, dopiero od piątku przestała dokuczać mi gorączka. No nic, zamykam laptopa i wracam do roboty. Do napisania – mam nadzieje – niebawem! Na dole fotka, którą zrobiłem wczoraj w bibliotece uniwersyteckiej 🙂 .

16237712_144949252674899_645851135_n

Reklamy
Otagowane

5 thoughts on “„Za dużo na siebie zabrałem!” – czyli pozwólcie, że dzisiaj się trochę nad sobą poużalam.

  1. magdabraf pisze:

    głowa do góry! dasz radę! 🙂

    Polubienie

  2. borysek66 pisze:

    🙂 🙂

    Polubienie

  3. daniel23 pisze:

    styczeń zaraz się skończy, trzymam kciuki za ten nowy interes bartas 🙂

    Polubienie

  4. mariuszek pisze:

    🙂 🙂 DASZ RADE!

    Polubienie

  5. KOSTKA99 pisze:

    tak trzymać, przynajmniej wiesz że żyjesz 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: