„Kabaret kilku pasków” – czyli przygody z komicznymi dresami i moje tramwajowe refleksje.

dorgi

Bądźmy tolerancyjni.

Piątek, natłok obowiązków i zimowa podróż komunikacją miejską do pracy. Za oknami dekadencja, szaruga, topniejący śnieg i brudne chodniki miasta. Siedząc na końcu tramwaju zastanawiałem się co mogłoby poprawić mi samopoczucie. Jestem abstynentem, więc używki odpadają. Jestem na diecie, więc smakołyki odpadają. Może dietetyczne lody sojowe bez cukru? Niestety również odpadają, bo jestem przeziębiony. Myślałem dalej. W pewnym momencie do pojazdu  „wtoczyła się” dwójka połowicznie trzeźwych dżentelmenów w dresach. Przepraszam za tytułową segregacje jednostek społecznych. Po prostu uważam, że młody mężczyzna w dresie i adidasach, z kapturem na głowie i otwartym piwem w ręce zasługuję na miano „dresa”. Tak, umyślnie napisałem to słowo z małej litery. Panowie weszli do tramwaju i rozsiedli się na najbliższych wolnych krzesełkach. Ich wulgarny i głośny dialekt wypełnił – wraz z oparami alkoholu – całą przestrzeń pojazdu komunikacji miejskiej. „Przynajmniej kontrolerzy biletów nie będą mieli odwagi się ujawniać…” – pomyślałem. Tramwaj ruszył z przystanku. W tym momencie nie wiedziałem jeszcze, że to właśnie dwójka wspomnianych dżentelmenów w dresach poprawi mi tego dnia humor.

Panowie bowiem zaczęli głośno dyskutować na temat przystanku, na którym powinni wysiąść. Nastąpiła głośna wymiana zdań. W efekcie jeden z nich wysiadł na przystanku zgodnym z jego racją. Drugi wstał z krzesła i podszedł do okna pojazdu. Wykorzystując swoje walory komunikacji niewerbalnej starał się przekazać swojemu towarzyszowi, że wysiadł za wcześnie i jest – mówiąc najdelikatniej – pokręcony na maksa. Tramwaj ruszył bardzo powoli, przyjaciele w dresach postanowili dalej rozmawiać „przez okno pojazdu”. Równocześnie zaczęli iść w tym samym kierunku. Jeden po chodniku, drugi po stalowej podłodze tramwaju. Wyglądało to trochę jak scena pożegnalna kochanków z jakiegoś brytyjskiego romansidła. Opisywany widok najlepiej podsumowała starsza pani, która siedziała w tramwaju metr od mojej osoby. Niewzruszona sytuacją wyszeptała pod nosem cyt. „No cóż, zakochani…„.

Reklamy
Otagowane ,

6 thoughts on “„Kabaret kilku pasków” – czyli przygody z komicznymi dresami i moje tramwajowe refleksje.

  1. Coco pisze:

    Hahaha ❤

    Polubienie

  2. hanka56 pisze:

    dobre! 😀

    Polubienie

  3. magdabraf pisze:

    kolejny sympatyczny wpis, na serio lubię tu zaglądać 🙂 pozdrawiam i głowa do góry! 🙂

    Polubienie

  4. fol pisze:

    jakie brytyjskie roman
    sidło miałeś na myśli?

    Polubienie

  5. borysek66 pisze:

    hahahaha

    Polubienie

  6. KOSTKA99 pisze:

    LoL ❤ też noszę czasami dres 😛 ale spoko ;p

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: