„Moja pierwsza książka!” – czyli jak napisać i wydać własną książkę krok po kroku…

pisarzorg

Jest na sali wydawca?

Witajcie moi kochani! Dziś – kolejny – zapowiadany na początku miesiąca artykuł, w którym powiem wam jak możecie – tanim kosztem – napisać i wydać swoją pierwszą książkę. Na wstępie powiem, że – jak niektórzy z was pewnie wiedzą – w poprzednim roku wydałem swoją pierwszą książkę, kryminał pod tytułem „Delirium”. Więcej na temat wspomnianej publikacji możecie poczytać tutaj. Zainspirowany postawieniem pierwszych kroków w branży pisarskiej stwierdziłem, że warto podzielić się swoimi doświadczeniami na blogu. Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis zainspiruje i doda wam odwagi do spełnienia długo pielęgnowanych literackich marzeń. Kto powiedział, że nieznany pisarz nie ma szans na wydanie własnych publikacji? W dzisiejszych czasach wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wiedzieć co po kolei robić i mieć w sobie choć trochę wiary w siebie/swoją twórczość. Prawdą jest, że jaszcze dziesięć lat temu wydanie książki nikomu nieznanego pisarza graniczyło z cudem. Dziś jednak – jak już wspomniałem wcześniej – jest trochę inaczej. Założę się, że wielu z was marzy o wydaniu własnej książki ale… nie zaczęło jej jeszcze pisać albo jest dopiero w trakcie jej tworzenia.

To bardzo dobrze. Już w tym momencie pamiętajcie, że nie warto skupiać się na dokładnych analizach tekstu. Wielu początkowych twórców robi podstawowy błąd, który polega na „mieleniu napisanego tekstu”. Piszcie co wam serducho i rozum podpowiada, wylewajcie tekst na papier i klawiaturę. Na korekty przyjdzie czas za chwilę. Nawet najbardziej „przemielony tekst” będzie bowiem jej wymagał! Zapraszam na krótki instruktarz, który – mam nadzieje – potwierdzi znane przysłowie „Nie taki diabeł straszny jak go piszą… znaczy malują (…)”.

Pomysł na książkę.

pomyslNo tak… aby wydać książkę, musimy ją najpierw napisać 🙂 . Logiczne. Istnieje wiele schematów i szablonowych konstrukcji, które stanowią swoisty szkielet dla nowo powstającej historii. Wspomniane szablony to nic innego, jak wypracowane przez psychologie plany fabuły. Np. w kryminałach skandynawskich najczęściej wykorzystuje się konstrukcje oparte na retrospekcjach, które dają czytelnikowi możliwość odgadnięcia kryminalnej zagadki przed przeczytaniem ostatniej strony książki. Naturalnie tego typu schematów jest wiele i każdy z nich przystosowany jest do konkretnej tematyki fabularnej. Inaczej wygląda schemat dla kryminału, inaczej dla romansu, a jeszcze inaczej dla bajki. Początkowym pisarzom odradzam korzystanie z jakiegokolwiek schematu. Prywatnie uważam tego typu zabiegi za niepotrzebne ograniczanie własnej kreatywności i bazowanie na gotowych schematach. To trochę jak tworzenie nowych seriali, będących współczesną kopią dobrze sprzedających się produkcji sprzed kilku lat – bo przecież „schemat i tematyka za pierwszym razem się sprawdziła”. Moja rada? Piszcie po swojemu, nie sugerując się schematami i twórczością już istniejącą.

Proces twórczy i wczuwanie się w rolę.

Przystosujcie miejsce pracy tak aby pozwoliło wam ono poczuć się częścią historii, którą tworzycie. Polecam tablicę korkową, do której możemy przyczepiać swoje „luźne notatki”, szkice aparycji głównych bohaterów i chronologie potencjalnych wydarzeń. W miejscu, w którym macie zamiar pisać nie powinny znajdować się żadnego rodzaju czasomierze. To bardzo dekoncentrujące, a chwilami irytujące i pozbawiające motywacji. Czas istnieje teraz tylko w historii, którą tworzycie. Uwierzcie mi, to pomaga. Używając na początku bieżącego akapitu metafory… nie żartowałem. Miejsce waszego warsztatu naprawdę powinno pozwolić wam na bycie częścią historii, którą kreujecie. Dla przykładu powiem wam, że tworzyłem jeden z rozdziałów swojej książki upalnym latem. Akcja wspomnianego rozdziału toczyła się w okresie zimowym. Wiecie co zrobiłem? Zasunąłem stalowe żaluzje w oknie i rozkręciłem na maksa klimatyzacje. Ubrałem się w ciepły sweterek, zaparzyłem gorącą herbatę z miodem, a w tle włączyłem świąteczne improwizacje jazzowe… Po piętnastu minutach zapomniałem, że za oknem jest prawie trzydzieści stopni 🙂 .

carl_spitzweg_017_der_arme_poet

Zamknięcie  brudnopisu i surowa korekta.

Na pewno wielu z was myśli w sposób następujący: „Napisane. Teraz trzeba to kilka razy przewertować i samemu nanieść poprawki…”. Nic bardziej mylnego. Przeczytanie napisanego tekstu i skorygowanie wpadek interpunkcyjny /gramatycznych to bardzo sensowne posunięcie. Jednak biada wam , jeżeli przeczytacie swój tekst więcej niż 5 razy i nazwiecie swoje działanie „korektą”. Po napisaniu i  zapoznaniu się z nowo powstałym tekstem, powinniście oddać go komuś do przeczytania. Istnieją osoby, które zawodowo zajmują się korektą literacką. Jest to niestety droga inwestycja i dla początkujących pisarzy polecam raczej uśmiechnięcie się do znajomych, którzy znają podstawy gramatyki i interpunkcji. Osobiście proces korekty tekstu przeprowadziłem w czasochłonny, ale za to bardzo skuteczny sposób. Książkę wysłałem do poprawki znajomemu. Następnie nałożyłem zaznaczone przez niego poprawki i wysłałem poprawioną wersję do kolejnej osoby. W ten sposób po pięciu korektach miałem już wytaczająca pewność co do składni i braku błędów ortograficznych/interpunkcyjnych. Zaznaczam, że korzystałem z pomocy ludzi znających się na sztuce pisania. Zwróćcie uwagę komu przekazujecie tekst do sprawdzenia – druga osoba ma pomóc w szlifowaniu tekstu, a nie dokładać wam bezsensownej pracy i bezpodstawnych lęków. Pamiętajcie, że korekta nie ma nic wspólnego ze zbieraniem recenzji. Na tym etapie wszelkie komentarze waszych potencjalnych korektorów dotyczące treści nie będą obiektywne. Na zbieranie pierwszych recenzji przyjdzie czas w kolejnym etapie twórczym…

Gotowy tekst i zbieranie obiektywnych recenzji.

Ważną rzeczą jest zebranie obiektywnych opinii dotyczących naszego dzieła. Uwierzcie mi, że zupełnie bezwartościowe są recenzje waszych bliskich znajomych. Na tym etapie tworzenia ważne jest abyście działali zgodnie z zasadą „dając swoje dzieło do oceny wrogowi, bądź pewny jego krytyki. Wręczając je przyjacielowi, bądź pewny jego dobrego słowa (…)”. Poszukajcie wśród swoich znajomych lub rodziny osób, które nie boją powiedzieć się wam, że „w tych spodniach wyglądacie grubo”. Bądźcie otwarci na krytykę. Zwróćcie również uwagę na elementy, które najczęściej zostały dostrzeżone jako pozytywne. Po wszystkim poproście swoich recenzentów o krótki – dosłownie dwu zdaniowy – komentarz dotyczący waszego tekstu. Zebrane w ten sposób recenzje, będą wam bowiem za chwilę bardzo potrzebne.

W poszukiwaniu wydawcy.

Dobra, jesteśmy coraz bliżej celu. Możliwości wydania własnej książki są trzy. Pierwszy to znalezienie wydawcy, który zainwestuje w publikacje naszego tekstu. Drugi to czynny udział w konkursach literackich, których nagrodą jest wydanie zwycięskich tekstów. No i trzeci, czyli wydanie książki na własny koszt w wersji papierowej lub elektronicznej. Na początek przyjrzymy się pierwszemu, chyba najstarszemu rozwiązaniu. Spakujcie kajet w plecak i ruszajcie do pobliskiej księgarni. Poszukajcie publikacji, które swoją tematyką zbliżone są do napisanej przez was książki. Sprawdźcie wydawnictwo, które podjęło się ich publikacji i spiszcie dane do kajetu. Następnie sprawdźcie, czy macie techniczną możliwość odwiedzenia któregokolwiek ze znalezionych wydawnictw fizycznie. Jeśli tak, to udajcie się tam osobiście i poproście aby poświęcono wam choćby pięć minut na przejrzenie waszej książki.

Dobre podejście: POMYSŁ = PUBLIKACJA + PIENIĄDZE

Złe podejście: POMYSŁ + PIENIĄDZE = PUBLIKACJA

Koniecznie posiadajcie przy sobie waszą książkę za równo wydrukowaną na papierze, jak i zapisaną w formie elektronicznej na nośniku. Oprócz tego stwórzcie krótki aperitif waszej publikacji, który w skrócie mówi potencjalnemu wydawcy „o czym jest” wasza książka – tego typu dokument nie powinien przekraczać jednej strony A4. Ponad to mile widziany jest również dokument, w którym zacytujecie wcześniej zebrane komentarze pierwszych recenzentów książki. Uwaga! Nawet jeżeli spotkacie się odmową, poproście o możliwość zostawienia waszej książki zapisanej na nośniku.

W dalszej kolejności wysyłacie swój tekst – wraz z dodatkowymi, wymienionymi wcześniej dokumentami – drogą listową i pocztową do pozostałych wydawnictw, których nie mamy technicznej możliwości zaszczycić swoją obecnością. Od razu mówię, że na odpowiedź od wydawnictwa czeka się czasami bardzo długo. Może to być miesiąc, a równie dobrze rok. Nie zrażajcie się jednak powyższym faktem, wiele światowych bestselerów przechodziło czasami kilkuletnie weryfikacje, aby potem w ciągu zaledwie kilku lat od premiery doczekać się swojej ekranizacji 🙂 .

Drugim sposobem na znalezienie wydawcy jest czynny udział w krajowych konkursach literackich. Osobiście uważam powyższy sposób za najbardziej efektywny i o o wiele mniej czasochłonny – w porównaniu do szukania wydawcy na własną rękę. Uwaga! Decydując się na ten sposób radziłbym dużo wcześniej – najlepiej przed napisaniem książki – sprawdzić zasady aktualnych konkursów literackich. Często bowiem organizatorzy stawiają bardzo surowe wymagania dotyczące tematyki publikacji, ilości stron, grafiki lub wyłączności tekstu dla potrzeb organizowanego konkursu.

oszustwo-czy-zyskOstatnim, trzecim sposobem jest wydanie książki za własne pieniążki. Definitywnie odradzam tego typu działania. Z doświadczenia wiem, że istnieje w sieci wiele firm  zajmujących się „profesjonalnym” wydawaniem publikacji za fundusze autora. Większość wspomnianych firm to zwykli wyłudzacze pieniędzy, którzy nawet nie przeczytają waszego tekstu. No chyba, że zapłacicie im również za korektę. Cena ich usług przewyższa koszty amatorskiego wydania książki w miejscowej drukarni. Z własnego doświadczenia wiem, że wspomniani naciągacze potrafią nieźle manipulować. Wyobraźcie sobie hipotetyczną sytuację, gdy pewnego popołudnia odbieracie telefon, a w słuchawce słyszycie cyt. ” Dzień dobry, dzwonię do Pana z prywatnego wydawnictwa „X”. Przeczytaliśmy Pańską książkę i jesteśmy zachwyceni! To będzie prawdziwa perła literacka! Czy nie chciałby Pan wydać swojego tekstu w naszym wydawnictwie? Zorganizujemy Panu odpowiedni marketing i udostępnimy książkę w naszym sklepie internetowym, co Pan na to? (…)”.

Oczywiście koszt wydania książki i odpowiednie prowizje dla wydawcy poniesiemy my. A wspomniane wydawnictwo zaoferuje nam w zamian za współpracę swoje logo, patronat medialny i kilka linijek tekstu na swojej witrynie internetowej. Naciągacze! Nie wierzcie w dobre intencje tego typu ofert.

Na koniec podzielę się z wami moim prywatnym zdaniem na temat szukania wydawcy. Najlepszym rozwiązaniem dla świeżo ochrzczonego pisarza jest połączenie elementów wszystkich trzech wyżej wymienionych sposobów. Wszystkich trzech? Tak. Na początek radzę zainwestować w druk książki w miejscowej drukarni. Chodzi jedynie o kilka sztuk publikacji. Następnie wyślijcie wydrukowaną książkę do najważniejszych wydawnictw, które – według was – mogłyby zainteresować się tematyką waszej twórczości. Wydrukowana książka wygląda lepiej, niż stos skserowanych kartek maszynopisu. Pozostałe egzemplarze zostawcie na potrzeby konkursów literackich, bowiem wiele z nich wymaga w swoich regulaminach wydanych egzemplarzy książek. Następnie wyślijcie swój tekst w formie elektronicznej do wszystkich pozostałych wydawnictw i zgłoście swoje dzieło do wszystkich aktualnych konkursów literackich – które wymagają od kandydatów jedynie formy elektronicznej tekstu.

Wiem, że w dzisiejszym artykule nie odpowiedziałem na pytania typu: „ile stron powinna mieć książka?” lub „jaką czcionkę mam wybrać?”. Zrobiłem to świadomie, ponieważ na wszystkie synonimiczne pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Piszcie taką czcionką jaką lubicie, stwórzcie tyle stron, ile przyniesie wam wena. Wszystkie techniczne informacje skorygujcie dopiero po napisaniu tekstu. Najlepiej zrobić to na podstawie regulaminów konkursów i wytycznych wydawnictw, do których wyślecie swoje prace. Tak więc powodzenia i do NAPISANIA niebawem! 🙂

Reklamy
Otagowane , , , ,

9 thoughts on “„Moja pierwsza książka!” – czyli jak napisać i wydać własną książkę krok po kroku…

  1. mariuszek pisze:

    WOW SUPER PORADNIK

    Lubię to

  2. Fragles pisze:

    Super! Bardzo przydatna sprawa!

    Lubię to

  3. Magdabraf pisze:

    Mozna tez w formie audibooka w jakims radiu lub stypedium art wnioskowac na napisanie I wydanie ksiazki

    Lubię to

  4. Magdabraf pisze:

    🙂 🙂

    Lubię to

  5. KOSTKA99 pisze:

    bardzo przydatny artykuł 🙂 dzięki pozdrawiam 🙂

    Lubię to

  6. hanka56 pisze:

    ciekawe 🙂 masz duża wiedze można jakoś się skontaktować na priv z tobą? mam kilka pytań 🙂 pozdrawiam

    Lubię to

  7. Coco pisze:

    Bardzo dobry tekst, wrociles do wiekszych artykulow? 🙂 pozdro

    Lubię to

  8. Coco pisze:

    Nice

    Lubię to

  9. Coco pisze:

    Na dwa mi rozbilo: nice 🙂 mialo byc :p

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: