Żegnaj Mistrzu – czyli mój mały metaforyczny ukłon z nutką wspomnień i dystansu w tle.

wajda

No cóż…

Wiadomość o śmierci Pana Andrzeja Wajdy dotarła do mnie wczoraj wieczorem. Smutna informacja przytuliła moje zmysły przez Facebook, bo telewizji z zasady nie oglądam. Cóż za zbieg okoliczności – choć w takowe nie wierzę. Jeszcze przed chwilą pisałem na blogu o „Ostatniej Rodzinie” i temacie śmierci. Dziś kolejny wpis w czarnej atmosferze. Naturalnie nie będę przypominał wam filmografii Pana Wajdy, bo pewnie większość z was zna choć jeden tytuł z jego dorobku – w tym zdaniu jest ukryta nutka ironii. Pana Andrzeja darzę dużym szacunkiem, jednak na owy szacunek nie zapracował sobie jedynie swoją kinematograficzną twórczością. Bardzo lubiłem – i lubię – Pana Wajdę za to, że niezależnie od swojego prestiżu – zawsze – był człowiekiem. Mało tego, był przy tym sobą. Odważny w poglądach, niebojący się słowa, skromny i nie pchający się na afisze miejskich bilbordów. Takiego Andrzeja Wajdę zapamiętam. Kiedyś zupełnym przypadkiem obejrzałem fragment wywiadu z Markiem Konradem, w którym aktor opowiadał dziennikarzowi anegdotę związaną z tytułowym mistrzem. Pozwólcie, że ją teraz przytoczę, ponieważ uważam ją za doskonałe zobrazowanie osobowości Pana Andrzeja Wajdy…

Właśnie tak zapamiętam Pana Andrzeja Wajdę, a co za tym idzie jego wykłady i niesamowitą osobowość. Zaryzykuję stwierdzenie, że tytułowego bohatera cenię bardziej za sposób bycia, niż twórczość i wkład w narodową kinematografię. Nie chcę oczywiście być w tym momencie źle zrozumiany. Cenię talent Pana Andrzeja Wajdy i daleko mi do oceniania jego twórczości. Niemniej jednak nie boję się powiedzieć – nawet w taki dzień – że nie przepadam za wszystkimi produkcjami, które „uszył na filmowej taśmie”. Tak, jak mówiłem na początku wpisu: nie dzień i moment na ocenianie jego filmów.

W styczniu następnego roku odbędzie się premiera ostatniego filmu Andrzeja Wajdy pod tytułem „Powidoki”. Przyznam szczerze, że od dawna czekam na wspomniany obraz z niecierpliwością na buzi. Korzystając z okazji, chciałem zaprosić was do przytulenia zapowiedzi owego obrazu. Trailer możecie zobaczyć pod bieżącym akapitem. Wielka szkoda. Pożegnaliśmy legendę biało-czerwonego świata kultury. Jak dobrze wiecie, na blogu nie zajmuję się kwestiami politycznymi. Jednak trudno mi przemilczeć fakt, że jest mi przykro w związku z zachowaniem środowisk politycznych, które bez jakichkolwiek zahamowań wykorzystują śmierć artysty w swoich „grach medialnych”.

Reklamy
Otagowane , ,

7 thoughts on “Żegnaj Mistrzu – czyli mój mały metaforyczny ukłon z nutką wspomnień i dystansu w tle.

  1. magdabraf pisze:

    [*]

    Polubienie

  2. hrabSOON pisze:

    ŚWIETNY REŻYSER I CZŁOWIEK – NA ZAWSZE W NASZYCH SERCACH 🙂 MAMY PRZYNAJMNIEJ JEDNEGO ANIOŁA STRÓŻA WIĘCEJ

    Polubienie

  3. rosa pisze:

    [*][*][*][*][*]

    Polubienie

  4. Fragles pisze:

    Ja go nie lubiłem do dziś żałuję że straciłem kasę na Katyń

    Polubienie

  5. Huśtawki pisze:

    Rip

    Polubienie

  6. Lykkultury pisze:

    (*)

    Polubienie

  7. powalacace pisze:

    Trzeba pójść na „Powidoki” 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: