„Pitbull. Nowe porządki” – wielki powrót Patryka Vegi i prawdziwe męskie kino.

kr

Co Ty wiesz o zabijaniu?

Na tytułową produkcję czekałem z wielką niecierpliwością. W końcu, znalazłem chwilę aby podzielić się z Wami krótka refleksją. Trailer „Pitbull. Nowe porządki” przykuł moją uwagę od samego początku – ciężka psychodeliczna muzyka, rewelacyjna obsada aktorska, kontrowersje i protesty ze strony „patriotów fanatyków”… no i… nawiązania do jednego z najlepszych – moim zdaniem – biało czerwonych seriali ostatnich jedenastu lat. Patryk Vega zaprasza nas na mroczną narracje odzianą wielowątkowym historiami ze świata warszawskiej mafii. Najkrócej mówiąc: jedna z najpotężniejszych grup mafijnych w Warszawie – grupa Mokotowska – ma nowego lidera – Bogusław Linda – który nie wie co to „litość”. Nowy lider pluje ciętym – zabawnym momentami – dialogiem i gdzie tylko się pojawi zostawia po sobie hektolitry krwi i kilogramy łusek od nabojów. W tym samym czasie młody policjant – debiut Piotra Stramowskiego – nie patrząc na konsekwencje ze strony skorumpowanych przełożonych, wypowiada mafii wojnę. Z jednej strony jesteśmy światkami rozwoju grupy przestępczej, która kroczek po kroczku przejmuje władzę w mieście.

Z drugiej strony, widzimy historie „ostatniego sprawiedliwego” policjanta, który mimo trudności spowodowanych hipokryzją swoich kolegów mężnie stawia czoła najgorszym z najgorszych. Jak pewnie już zauważyliście mam słabość do produkcji Pana Vegi. Uważam, że jest to facet – jeden z niewielu – który potrafi w sposób smaczny pokazać historie, która w realizacji kogoś innego mogłaby zostać uznana za „tanie mordobicie”.

Film zaraża swoim klimatem od samego początku. Przypomnę Wam, że wspomniany Pan Vega jest jednym z niewielu polskich twórców produkcji kryminalnych, którym żadna komenda policji nie chciała użyczyć swoich obiektów do realizacji zdjęć. Trochę to wszystko pachnie „Drogówką” Smarzowskiego, co nie? „Pitbull. Nowe porządki” nie bawi się w wyimaginowane stereotypy, pokazuję historię, która nie boi się powiedzieć: „W Polsce Ci, którzy mają chronić obywateli, chronią przede wszystkim samych siebie i własne stołki”.

Historie przedstawiane w filmie nie są dziećmi kreatywności twórców. Autorzy całość produkcji oparli na prawdziwych wydarzeniach, które w kuluarach Mokotowa są znane od dawna. W tytule posta użyłem słów „męskie kino”. Film zdecydowanie nie należy do „lekkich i przyjemnych”. Ciężkie sceny odcinania palców, duszenia workiem, rozpruwania ludzi za pomocą karabinu, mordowania dzieci, czy miażdżenia głowy za pomocą krzesła to tylko fragment rzeczywistości przedstawionej w filmie. Mimo wszechobecnej brutalności, wszystko swój sens i pojawia się w kadrze nie bez powodu. Oglądając obraz Patryka Vegi mogłem zaznać przez ponad dwie godziny rzadko spotykanego – mówię o sobie – uczucia dumy z polskiej kinematografii.

Mimo wspomnianej brutalności produkcji, twórcy – w celu „rozluźnienia atmosfery” – całość swojego dzieła posypali bardzo specyficznym poczuciem humoru. Postać grana przez Tomasza Oświecińskiego po prostu rozwaliła system. Co to znaczy „rozwaliła system”? Mów człowieku po ludzku! No już mówię… Kreacja aktorska Pana Tomasza zdecydowanie zasługuję na szerokie uznanie. Co powiecie na dżentelmena tak otumanionego sterydami, że jego zdolności intelektualne ograniczają się do najbardziej płytkich refleksji? A co jeśli taka osoba jest jedną z najważniejszych części gangu Mokotowa? Poznajcie gangstera o pseudonimie „Strach”… A no i jeszcze jedno, pod budzącą strach aparycją i szorstkim językiem owego dżentelmena, ukrywa się infantylny facet bojący się krwi… Takie zestawienie rodzi dziesiątki przekomicznych sytuacji mających miejsce w szorstkim świecie półświatka.

Skoro o obsadzie mowa, to może teraz słowo o pozostałych kreacjach. W filmie spotkamy takie persony jak: przeżywający drugą młodość Bogusław Linda, kipiąca erotyzmem Maja Ostaszewska, niewyraźnie bełkoczący Andrzej Grabowski, bezkompromisowy Krzysztof Czeczot, grająca ciągle w ten sam sposób Agnieszka Dygant, epizodyczny Paweł Królikowski, niedoceniany Michał Kula i debiutujący – z wielką klasą – Piotr Stramowski…

Naturalnie „Pitbull. Nowe porządki” nie jest w stu procentach tym samym klasycznym Pitbullem. Mimo głośnych zapowiedzi, główni aktorzy serialu zostali:

a) zastąpieni nowymi – Dorociński został zastąpiony łudząco podobnym do niego Piotrem Stramowskim.

b) usunięci z fabuły – w filmie nie zobaczymy wielu świetnych drugoplanówek z serialu i pierwszej części filmu.

c) pojawiają się jedynie pojedynczych epizodach – Paweł Królikowski i Michał Kula pojawili się w zaledwie 1% czasu trwania obrazu, pomimo to, na okładce filmu ich twarze oczywiście zajmują honorowe miejsce.

2ce14f745aa73b1b14f939222aac.1000

Marcin Dorociński z lewej, Piotr Stramowski z prawej – Marcin Dorociński odmówił swojego udziału w tytułowej produkcji. Na jego miejsce wybrano Piotra Stramowskiego, który wizualnie bardzo kojarzy się z postacią „Despero”, graną przez Pana Dorocińskiego w pierwszym Pitbullu.

Mówiąc o produkcji „Pitbull. Nowe porządki” należy wspomnieć również o rewelacyjnej ścieżce dźwiękowej. Motyw główny filmu skomponował Łukasz Targosz. Powiem tak… jasne ścieżka muzyczna bardzo charakterystyczna i świetnie pasująca do klimatów Pitbulla, ale… Jestem dość wymagającym odbiorcą, a co za tym idzie mam pewną wiedzę na temat rzeczy, które poddaje ocenie. Przyznam, że gdy tylko usłyszałem motyw główny w trailerze, od razu wiedziałem, że jego autorem jest Pan Targosz. Dlaczego? Ponieważ owy motyw jest – prawie – żywcem skradziony z filmu „Świadek Koronny” i serialu „Odwróceni”. Zaryzykuję stwierdzenie, że twórca poszedł w tym momencie bardzo „na łatwiznę”. Soundtrack z filmu znajdziecie tutaj.

Na koniec smaczek w postaci cichych zapowiedzi kolejnej części filmu… Dzieło zatytułowane „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” trafi do kin 11 listopada. Poniżej kilka fotek z planu…

Mimo kilku moich „biało czerwonych narzekań” w podsumowaniu obraz Pana Vegi zasługuje na mocną ocenę dobrą! Film „Pitbull. Nowe porządki” z racji swojej świeżości nie posiada jeszcze rzetelnych statystyk box office. Wystarczy jednak zwrócić uwagę na kolosalne sumy zarobione podczas okresu premiery filmu za granicami naszego kraju – np. w Wielkiej Brytanii, od czasu premiery obraz zarobił ponad 476 tysięcy dolarów! Osobiście film polecam bardzo gorąco przede wszystkim tym, którzy zwątpili w – dobre – polskie kino.

 

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , ,

8 thoughts on “„Pitbull. Nowe porządki” – wielki powrót Patryka Vegi i prawdziwe męskie kino.

  1. facetkontraq pisze:

    rewelacja

    Polubienie

  2. coco pisze:

    liunda po prsotu wrocil do formy, po przerwie od czasów psów – przez te lata zagral jedynie fajnie w paradoksie.

    Polubienie

  3. magda braf pisze:

    bardzod obry film, dla mnie ten nowy despero jest nawet lepszy niz dorocinski 🙂 🙂 🙂

    Polubienie

  4. kokos pisze:

    mi tam się on nie podobał, za brutalny.

    Polubienie

  5. KAMILP pisze:

    dobry film, ja też nic nie rozumiałem z tego co grabowski „bełkocze” 😀

    Polubienie

  6. powalacace pisze:

    Brzmi bardziej brutalnie niż ostatnia produkcja „Niebezpieczne kobiety” ;p

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: