„Figaj na urlopie c.d.” – czyli miejsce, dla którego warto było spędzić 10h w pociągu.

kr

Słońce! 🙂

Moi Kochani tak, jak zapowiadałem, dzisiaj kilka refleksji z mojego wyjazdu. Zanim jednak pochwalę się Wam słońcem spod ukraińskiej granicy, powiem trochę na temat zmian na blogu. Tak, jak obiecywałem Wam na początku miesiąca, w maju ruszył mój kanał na platformie YouTube – znajdziecie go tutaj. W sieci możecie zobaczyć już pierwsze dziesięć pilotażowych odcinków. W związku z powyższym faktem, trochę zaniedbałem w ostatnim czasie słowo pisane na blogu. Nie przejmujmy się tym! Właśnie siedzę z laptopem w ogródku na drugim końcu Polski i mam sporo wolnego czasu! Jeszcze dzisiaj pojawi się kolejny wpis tematyczny. Obiecane premierowe wpisy – między innymi z kategorii psychologia – pojawią się na witrynie dosłownie na dniach. Tak więc na luzie! Wracając do tematu dzisiejszego posta… W związku z pewnymi wydarzeniami mającymi miejsce w moim życiu prywatnym – motyw tajemniczości 🙂 – mam teraz trochę więcej czasu na realizację moich pomysłów twórczych, a przy tym czas na tytułowy „urlop”. W słowach „pomysły twórcze” nie mieści się tylko praca na blogu. Przez ostatnie dni bardzo dużo energii wkładam w papierkowe przygotowania do wniosku o dotacje unijne.

Nie chcę zapeszać, ale jak wszystko pójdzie dobrze, to już na początku czerwca mój wniosek o wsparcie dla otworzenia kino-kawiarni artystycznej będzie czekał na pieczątkę urzędnika 🙂 . O pomyśle napiszę więcej w czerwcu.  Co do urlopu… Sezon rozpoczęliśmy z Kaśką od wycieczki na wieś, a raczej „pod miasto”. Po przywitaniu zapachów wiosennego grilla i oficjalnym rozpoczęciu sezonu, spakowaliśmy walizki i  pojechaliśmy w siną dal. A dokładniej do rodzinnego miasta Katarzyny, jakim jest Zamość. Droga bardzo długa i niekoniecznie należąca do łatwych. Dziesięć godzin w pociągu – nie licząc czasu spędzonego na peronie podczas przesiadek – dało nam to nieźle w kość. Przyjechaliśmy na miejsce wczoraj wieczorem. Mimo zmęczenia na buzi, strzeliliśmy sobie jeszcze aperitif w postaci nocnego spaceru. Zamość po prostu wymiata! Nawet najpiękniejsze parki i skwerki zieleni w Wenecji nie są w stanie dorównać krajobrazom miejskim tego rewelacyjnego miejsca. Szersze relacje z podróży znajdziecie niebawem na moim blogu. Właściwie chciałem dzisiaj napisać ciut więcej o moim wyjeździe, jednak teraz stwierdziłem, że „za dużo, by opowiadać”. Wyprawa do Zamościa zasługuje na osobny wpis, który znajdziecie zapewne niedługo na mojej stronie. Tymczasem wracam odpoczywać – i pracować – a Was zapraszam do uśmiechania się do życia i zaglądania na moją witrynę, co jakiś czas 🙂 ! Pozdro!

13247805_1077162435655929_2917971373102394905_o

 

Advertisements
Otagowane ,

5 thoughts on “„Figaj na urlopie c.d.” – czyli miejsce, dla którego warto było spędzić 10h w pociągu.

  1. magda braf pisze:

    świetnie razem wyglądacie! ❤ Dobrego urlopu!

    Lubię to

  2. MOnia pisze:

    super!

    Lubię to

  3. coco pisze:

    dobrego urlopu bartas

    Lubię to

  4. ktoś pisze:

    sympatycznie, pozdrawiam z wrocławia…

    Lubię to

  5. powalacace pisze:

    Zamość jest spoko, ale jeszcze nie widziałeś Roztocza 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: