„Dla Elizy” trochę inaczej – czyli klasyk zagrany w nietypowych dla niego stylach muzycznych.

kr

„Dla Elżbietki…”

Był poniedziałek, swoją obecnością uśmiechnąłem się do seniorki mojej rodziny. A mówiąc prościej, odwiedziłem moją Kochaną Babcię. Jak może pamiętacie, seniorka miała jakiś czas temu operację. Wspominałem o Niej, przy okazji wpisu związanego z moim komentarzem odnośnie reali polskiego NFZ. Mniejsza… Dla tych, którzy kojarzą temat powiem, że moja Babcia ma się coraz lepiej 🙂 . Zalewałem kawę, kiedy z sąsiedniego pokoju dobiegły do mnie znajome dźwięki, a dokładniej pierwsze takty utworu „Dla Elizy”. Brzmiały one jednak trochę inaczej, niż te poznane przeze mnie w przeszłości. Swoją drogą prywatnie zaryzykuję stwierdzenie, że znajomość tytułowego utworu na świecie spowodowana jest głównie jego prostotą. Prostotą? Już tłumaczę. Utwór „Fur Elise” to bardzo banalny i łatwy do nauczenia motyw na piano. Szkoły mające w repertuarze swoich przedmiotów zajęcia „muzyki” obowiązkowo uczą dzieciaki gry owej kompozycji. Nieskomplikowana pamięciówka, którą można szybko ogarnąć bez znajomości nut – dla ciekawych polecam obejrzenie jakiegokolwiek tutorialu, przykładowy znajdziecie tutaj. Proste, przyjemne, dotykające muzyki klasycznej, dające fajny i szybki efekt.

Osobiście nie przepadam za Panem Beethovenem, dlaczego? Ponieważ mieszał świat kultury z działaniami politycznymi. Zresztą jego działania zostały szybko zweryfikowane przez karmę. W swojej wczesnej twórczości oddawał hołd bohaterom Rewolucji Francuskiej i dlatego swoją III Symfonię ,,Eroica” zadedykował Napoleonowi. Gdy ten jednak koronował się na cesarza, wściekły Beethoven usunął dedykację. Kompozycja powstała najprawdopodobniej około roku 1810, historycy do dziś nie są ze sobą zgodni w odpowiedzi na pytanie, kim była tytułowa Eliza… Jedyną rzeczą, z którą specjaliści się zgadzają to założenie, że Eliza była miłością kompozytora. Jedna z hipotez mówi o pewnej babce z Wiednia, która odrzuciła w 1810 roku oświadczyny Beethovena. Smutne, koleś pisze dla kobiety swojego życia utwór, który po stu latach słychać w co drugiej poczcie głosowej, a ona wychodzi za mąż, za urzędasa o imieniu Wilhelm – a dokładniej Wilhelm von Droßdik. Wróćmy jednak do tematu. Kompozycja znana praktycznie przez każdego. Jeśli ktoś się dopiero obudził i nie może sobie jej przypomnieć, proszę kliknąć tutaj. Poniżej rzucam Waszym zmysłom kilka innowacyjnych interpretacji utworu 😉 . Miłego odsłuchu!

 

 

 

Reklamy
Otagowane , ,

4 thoughts on “„Dla Elizy” trochę inaczej – czyli klasyk zagrany w nietypowych dla niego stylach muzycznych.

  1. coco pisze:

    bb najlepszy

    Polubienie

  2. daga pisze:

    świetny wpis, lubię do pana zaglądać 😀

    Polubienie

  3. magda braf pisze:

    sympatycznie

    Polubienie

  4. piotrass pisze:

    ten japończyk na końcu słabiutki widzialem lepszych bb z tym utworem, on piszczy jak by go ta eliza zgwalcila klarnetem

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: