„Jack Nicholson. Wielki uwodziciel” książka Ellisa Ambu – czyli jak ja nie lubię ubarwianych biografii.

kr

Why so serious?

Dziś minimalnie z innej beczki! Poszepczę Wam trochę na temat „dość interesującej” pozycji, która zagościła w moich rączkach, a co za tym idzie oczach i głowie. Nieczęsto zdarza mi się czytać biografie, no chyba, że należą one do Roberta De Niro lub Anny Grodzkiej. A tak na poważnie, nie gustuję w książkach autoryzowanych, opisujących życie znanych ludzi, ponieważ zazwyczaj okazują się one w 80% fikcją i ubarwianiem rzeczywistości. Tak też stało się w przypadku pozycji „Jack Nicholson. Wielki uwodziciel”, autorstwa Ellisa Amburna. Pisarz i tytułowy aktor po prostu usiedli obok siebie w metafizycznej przestrzeni i zagrali z czytelnikami w „kłamstwo czy niedomówienie”. Przerażająca ilość wątków z życia Jacka Nicholsona, karykaturalnie przedstawiona w omawianej pozycji jest zwykłym haczykiem na spragnionego sensacji czytelnika. Momentami miałem wrażenie, że czytam brukowy magazyn w stylu „Życie gwiazd”, a nie poważną pozycję biograficzną. Pan Ellis faszeruję nas tak nieistotnymi „faktami” z życia Jacka Nicholsona, że czasami na serio wydawało mi się, że za moment przeczytam rozdział poświęcony pieprzykom na stopie aktora – choć to mogłoby być nawet ciekawe 🙂 .

Lawina bezsensownych anegdot i kreowanych sytuacji, które męczą nie tylko oko. Wiem, że dzisiaj bardzo narzekam, niemniej jednak na serio spodziewałem się czegoś więcej. Łatwo jest napisać „czegoś więcej”. Czego więcej? Sięgając po tytułową pozycje liczyłem, że znajdę w niej świat kuluarów oskarowego kina, prywatne refleksje aktora dotyczące swoich kreacji, odpowiedź na wiecznie męczące mnie pytania… Dlaczego za swój pierwszy występ w filmie nie dostał żadnej zapłaty? Co było powodem tego, że zrezygnował z roli Micheala Corleone w filmie „Ojciec Chrzestny” ? Co spotkało go na planie filmu „Lśnienie”, że pokłócił się z Stanleyem Kubrickiem? Pytań jest wiele. Mimo to, biografia opowiada nam mdląco podobne do siebie historyjki z życia nie tyle aktora, co celebryty. Przynajmniej tak – w dużej części książki – Nicholson został przedstawiony.

To chyba tyle, bo o czym tu więcej pisać? O ładnej okładce książki, która daje nam tylko potwierdzenie powiedzenia „nie oceniaj książki po okładce”? Dzisiejszego wpisu nie traktuję jako recenzji. Po prostu chciałem podzielić się z Wami swoim przykrym, literackim doświadczeniem.

Advertisements
Otagowane , ,

6 thoughts on “„Jack Nicholson. Wielki uwodziciel” książka Ellisa Ambu – czyli jak ja nie lubię ubarwianych biografii.

  1. cco pisze:

    dlatego nie czytam biografi 🙂

    Lubię to

  2. aniołek pisze:

    nicholson to stary sexsocholik i ćpun, aktor z niego marny

    Lubię to

  3. roxi pisze:

    nie moge znaleźć tej ksiąki w necie :/

    Lubię to

  4. roxi pisze:

    *książki

    Lubię to

  5. magda braff pisze:

    nice 🙂

    Lubię to

  6. kokos pisze:

    haha amant z neigo teraz taki że najbliższe cycki to ma 30cm pod szyją 😀

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: