Nie żyje Prince Rogers Nelson – czyli niezaplanowane wspomnienia, spowodowane dniem wczorajszym.

kr

Będzie burza?

Dziś nieplanowany wpis, spowodowany tytułową „sytuacją”… Taka sytuacja… Wczoraj, jak gdyby nigdy nic wróciłem z pracy do domu, w tle świergolił włączony telewizor. Zdejmując but,y usłyszałem znajomy głos dobiegający ze szklanego pudła. Był to głos Macieja Maleńczuka. Odwiązałem sznurówki i poszedłem zobaczyć, o czym tym razem Maciej mamrocze i jak bardzo jest nawalony. Na ekranie zobaczyłem nie tylko Pana Maleńczuka ze śmieszną grzywką, ale również żółty pasek informacyjny na dole ekranu, z komunikatem „Prince nie żyje, artysta miał 57 lat”.  Pobladłem i usiadłem na krześle – nie, no trochę ubarwiam, po prostu zrobiłem nieco głośniej telewizor. Smutna informacja, która będzie trząść światem mediów przez najbliższe dwa tygodnie – pomyślałem. Jeszcze smutniejsze jest to, że artyście zarzucano wiele rzeczy i opowiadano na jego temat kilogramy „homo kawałów”… a teraz wszyscy będziemy mówić o nim w samych superlatywach. Wiem co mówię, przypomnijcie sobie śmierć Michaela Jacksona. W dzisiejszym wpisie chciałbym poświęcić kilka chwil na szybki przegląd biograficzny artysty i otulić go prywatnym komentarzem.

Dla tych, którym postać Prince jest znana zaserwuję małe przypomnienie, oblane kilkoma ciekawostkami. Z kolei osoby, które myślały, że będę dzisiaj pisać o czekoladowych batonikach, zachęcam do poznania historii ikony świata muzyki, jaką jest – przepraszam, był – tytułowy bohater.

Urodził się w 1958 w Minneapolis, w stanie Minnesota. Matka amerykanka włoskiego pochodzenia, ojciec ciemnoskóry muzyk jazzowy. To właśnie on był pierwsza inspiracją tytułowego bohatera. Prince był samoukiem, multiinstrumentalistą. Mało kto wie, że muzyk od dzieciństwa potrafił grać na wielu instrumentach. Pierwsze sekwencje akordów podpatrzył od ojca, nawet kilka utworów artysty jest podpisanych dwoma imionami – do czego Prince oficjalnie się przyznawał. Zadebiutował na scenie w wieku 14 lat w zespole „Grand Central” – później przemianowanym na „Champagne”. Następnie doświadczył krótkiej przygody z zespołem „94 East” – nagrał z nimi kilka rzeczy. W końcu podpisał kontrakt z Warner Bros.- w 1978 roku – i olał współprace z „94 East”.  Kontrakt otworzył młodemu artyście bramy do sławy i kuluarów brudnego artystycznego życia pełnego zależności. He? Już tłumaczę. Podpisany kontrakt z WB oczywiście dawał muzykowi wiele możliwości, jednak na dłuższą metę okazał się bardzo niekorzystny – nie tylko pod względem finansowym. W czasie trwania kontraktu dochodziło do różnych dziwnych sytuacji, np. zmuszenie do zmiany artystycznego pseudonimu na The Artist Formerly Known as Prince (Artysta Poprzednio Znany jako Prince) – „TAFKAP” lub po prostu „The Artist”. W ogóle mogli zmienić mu pseudonim na „ASDASGFSDHTRTRYTJTJMDR”, okładki do albumów miałby oryginalny, wyróżniający się metrowy rozmiar.

Prince przez długi okres czasu robił z siebie nieszczęśnika, mówiąc o sobie w kategoriach „niewolnika wielkich wytwórni płytowych”. Bardzo charakterystyczne okładki wydanych płyt w tamtym okresie – na których często widnieje obraz muzyka skutego w łańcuchy lub z napisem slave (niewolnik) na policzku – był wyrazem nieco infantylnego protestu Prince’a.

Various

Nie chcę być złośliwy, ale to trochę dziecinne – „Mamo chciałem być sławny i podpisałem umowę, która już mi się nie podoba…”. Muzyk wiedział, co podpisuje i na co się godzi. Artysta ponownie nagrywał jako Prince od 2001 roku, po wywiązaniu się ze zobowiązań wobec Warner Bros.  Potem szło już wszystko z górki. Kontrowersyjny sposób bycia muzyka i jego talent, były znakomitymi składnikami na sukces. Prince nagrał w sumie ponad 30 albumów studyjnych i współpracował z wieloma genialnymi zespołami, jak i solistami – np.  Stevie Nicks, Madonna, Alicia Keys, Erykah Badu, Nikka Costa, George Clinton, Chaka Khan, Candy Dulfer, Stevie Wonder . Prince sprzedał ponad 100 mln płyt na całym świecie, zdobył siedem nagród Grammy, a w 2004 r. został włączony do Galerii Sław Rock&Rolla.

Ciekawostek na temat tytułowego artysty jest wiele. Jedną z najbardziej zaskakujących dla mnie był fakt, że pod maską „kontrowersyjnego wizualnie” – wręcz momentami karykaturalnego artysty krył się „głęboko” wierzący mężczyzna. Od 2001 r. bowiem Prince był Świadkiem Jehowy. Muzyk uwielbiał futbol amerykański, zwłaszcza drużynę „Minnesota Vikings”. Miał 157 cm wzrostu, na scenie często występował w butach z wysokim obcasem. Tworzył pod inspiracją muzyki Jimiego Hendrixa. Jego pierwszy koncert w Polsce odbył się w 2011 r. Artysta wystąpił wówczas na Open’erze.

Zmarł 21 kwietnia 2016 roku, według wstępnych oświadczeń przyczyną śmieci była infekcja dróg oddechowych. Jest to bardzo „świeża sprawa” – nie wiem, czy dobrych słów użyłem – więc ciężko znaleźć cokolwiek więcej na temat nagłej śmierci artysty. Wczoraj Reżyser Spike Lee pożegnał się z muzykiem na Twitterze i Instagramie, pisząc: „Tęsknię za swoim bratem. Prince był zabawnym kociakiem. Miał świetne poczucie humoru”. Ja z kolei żegnam się z nim tutaj, wielki metafizyczny ukłon za całokształt twórczości. Pomimo faktu, że… Ech, o zmarłych się podobno źle nie mówi.

Reklamy
Otagowane , ,

6 thoughts on “Nie żyje Prince Rogers Nelson – czyli niezaplanowane wspomnienia, spowodowane dniem wczorajszym.

  1. cezary pisze:

    😦 😦 😦

    Lubię to

  2. cezary pisze:

    już od wczoraj wieczora wiem o tym, szkoda 😦

    Lubię to

  3. TOLA pisze:

    Są już pierwsze kondolencje w necie:

    „On zmienił świat. Prawdziwy wizjoner. Co za strata” – napisała na Instagramie Madonna, dołączając zdjęcie, na którym jest razem z Prince’em.

    „Talent Prince’a nie miał granic. Był jednym z najbardziej wyjątkowych i utalentowanych artystów ostatnich 30 lat” – napisał na Twitterze Mick Jagger.

    „Jestem zaszokowana i tak bardzo smutna” – zareagowała Jennifer Lopez na wieść o śmierci Prince’a.

    „Spoczywaj w pokoju, Prince, łzy mi lecą” – napisał brytyjski piosenkarz Boy George.

    „Dziękuję, że dałeś nam tak wiele” – to reakcja piosenkarki Katy Perry.

    Lubię to

  4. coco pisze:

    szkoda 😦

    Lubię to

  5. jagodapalek pisze:

    😦 ❤ ❤ ❤

    Lubię to

  6. Był to niewątpliwie jeden z najbardziej utalentowanych ludzi świata

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: