„Mokradełko” – czyli ciężkie tematy w znośnym wykonaniu, w Teatrze Nowym w Poznaniu.

kr

STOlec.

Kurcze, miałem szczerą nadzieję, że idę na komedię… Czasami mnie cholera bierze widząc trailery i aperitify słowne spektakli Teatru Nowego w Poznaniu. Praktycznie nic one nie wnoszą. Ot, taki zabieg marketingowy, udający sztukę. No, ale okej. Wraz z dziewczyną wybraliśmy się na jubileuszowy spektakl „Mokradełko”, w reżyserii Mikołaja Grabowskiego. Tytułowa sztuka powstała na podstawie reportażu Katarzyny Surmiak-Domańskiej, w którym przedstawiona zostaje nam historia nijakiej Halszki, z pozoru zwyczajnej dziewczyny… No właśnie, z pozoru. Główna bohaterka adaptacji Pana Grabowskiego to dojrzała kobieta – Edyta Łukaszewska – posiadająca męża, córkę… i bardzo mroczną przeszłość. Po publikacji książki – w której opisała, jak przez wiele lat była molestowana przez ojca – odwiedza razem z reporterką – Marta Szumieł – swoją matkę. Reporterka usiłuje dociec prawdy. Niestety, w takich przypadkach prawda nie jest oczywista, nie jest jednoznaczna. Reporterka spotyka się z mężem ofiary, teściową, siostrą, bratową, sąsiadką… Ilu ludzi, tyle interpretacji? Jaka jest prawda? Kto w tym wszystkim jest ofiarą, a kto katem?

Czy główna bohaterka prowokowała w dzieciństwie permanentnie pijanego ojca? Może była nimfomanką? Może na tym zarabiała? A może ojciec był pedofilem i zboczeńcem, i po prostu codziennie ją gwałcił? Co na to matka? A może nigdy do niczego nie doszło?

Prawdziwy dramat „Mokradełka” rozgrywa się między matką – Maria Rybarczyk – a córką. Pierwsza z wymienionych ma głębokie pretensje, że córka wyjmuje brudy rodzinne na talerz opinii publicznej. Tymczasem ona, schorowana, uboga i samotna staje się pośmiewiskiem i obiektem drwin całego miasteczka. Mimo iż „mleko się wylało” matka głównej bohaterki nadal usilnie broni swojego męża, twierdząc, że nic złego pod jej dachem się nie wydarzyło…

Jak już wspomniałem na początku – może nie dosłownie – „Mokradełko” to cholernie trudny kawałek teatralnego chleba. Jeśli chcecie wybrać się do Teatru, aby naładować się pozytywną energią i „trochę się zabawić” zdecydowanie odradzam tytułowy spektakl. Naturalnie nie neguję jego wyjątkowości i naprawdę popisowego pokazu kunsztu profesji teatralnych. Sztuka zdecydowanie zasługuje na mino „dobrej i smacznej”. Niemniej jednak pryzmat tematyki jaką porusza, rodzi efekt naklejki „nie każdemu się spodoba”.

Jeśli chodzi o kreacje aktorskie, to bez wątpienia „Mokradełko” było – jest – wielkim polem dla popisu aktorów Teatru Nowego. Czy się popisali? Tak, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Rzadko zdarza się, aby wszyscy występujący na scenie, grali równie dobrze. Chcę przez to powiedzieć, że zawsze znajdzie się ktoś odrobinę słabszy, lepszy, ciekawszy, mniej wyrazisty… W przypadku aktorów „Mokradełka” i ich kreacji, zaryzykuję stwierdzenie, że nikt z dziewiątki aktorów nie „odstawał od reszty”. Od wszystkich emanował bardzo wysoki poziom, zarówno pod względem kunsztu warsztatu, jak i scenicznej „autentyczności”. Mimo iż trudno porównywać do siebie kreacje „Mokradełka” przyznam szczerze, że najniższy ukłon złożyłbym Pani Marii Rybarczyk. Po prostu mistrzowska kreacja. Moment, w którym Pani Maria zdenerwowana przechodzi przez scenę o kulach, po prostu zapiera dech w piersiach. Obok zjawiskowej Pani Rybarczyk w sztuce przytulimy wzrokiem takie persony, jak: pocieszną Dorota Abbę, pustą w bogactwie Martynę Zarembę, chwilami drażniącą oko Edytę Łukaszewską, jak zwykle genialną Danielę Popławską, permanentnie poważną Martę Szumieł, ciekawą w kreacji Gabrielę Frycz, mało charyzmatycznego Sebastiana Greka i poczciwego Mariusza Puchalskiego…

Jeśli chodzi o scenografię użytą w spektaklu, powiem krótko: prostota, symbolika i uniwersalizm. Akcja sztuki rozgrywa się na klatce schodowej, która w zależności od przebiegu zdarzeń zmienia się w cmentarz, pokój gościnny i metaforyczną bramę świętego Piotra 🙂 . Tej ostatniej metafory nie byłbym pewien, patrząc na bohatera, który w sztuce przekraczał „próg zaświatów” – scenografia i kostiumy Katarzyna Kornelia Kowalczyk, reżyseria świateł Michał Grabowski.

Przyznam szczerze, że trochę zawiodłem się aspektem muzycznym. Teatr Nowy znany jest z rewelacyjnych motywów – np. „Opera Kozła” lub „Dwunastu Gniewnych Ludzi„. Choć może użyte fragmenty muzyczne w sztuce pełniły jakąś funkcję… Dla mnie były trochę mało czytelne. Przyznaję, może po prostu moja wiedza muzyczna nie sięgała tytułów wybranych utworów.

Na koniec spektaklu słychać głośne brawa i gwizdanie o smaku superlatyw. Nagle aktorzy zasłaniając oczy przed światłem reflektorów, wskazują na kogoś z widowni. Po chwili „wyznaczona osoba” jest już na scenie. I tu miła niespodzianka. Wraz z dziewczyną mogliśmy na żywo zobaczyć reżysera spektaklu, Pana Mikołaja Grabowskiego! W związku z faktem, że w ostatnią niedzielę wystawiano spektakl jubileuszowy, wspomniana persona była również obecna na widowni. Magiczne doświadczenie! Trochę się dzisiaj rozpisałem 🙂 . Kochani spektakl polecam każdemu, kto ma ochotę wybrania się do teatru niekoniecznie po dawkę energii, a po możliwość poświęcenia chwili dla refleksji, jakie z gracją podaje nam „Mokradełko”.

 

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , , ,

6 thoughts on “„Mokradełko” – czyli ciężkie tematy w znośnym wykonaniu, w Teatrze Nowym w Poznaniu.

  1. coco pisze:

    ciekawa recenzja 🙂

    Lubię to

  2. TOLA pisze:

    rewelacyjna sztuka, byłam na premierze i czytałam zresztą też książę. Co do aktorki grającej główna bohaterke mam podobne zdanie, moementami męczyła oko ale ogólnie pokazała awał dobrego warsztatu 🙂

    Lubię to

  3. magda braff pisze:

    muszę sie wybrać

    Lubię to

  4. adamsarny pisze:

    ciekawe pozdro!

    Lubię to

  5. cezary pisze:

    nice 🙂

    Lubię to

  6. powalacace pisze:

    Sztuka dająca do myślenia, ale zdecydowanie nie polecam w celach rozrywkowych 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: