„Fałszywe Napady Paniki” – czyli na czym polega wmawianie sobie uczucia lęku.

kr

Nie taki diabeł straszny…

Moi Kochani, dzisiaj poruszę temat dosyć delikatny w interpretacji. Już na początku zaznaczam – grubą kreską – że będziemy dzisiaj mówić jedynie o wyimaginowanych i „wmówionych” lękach. Naturalnie istnieje tysiące zaburzeń i chorób, których podstawowym objawem jest uczucie lęku i ataki paniki. Jednak z mojego doświadczenia zawodowego wiem, że ponad połowa klientów/pacjentów gabinetów terapeutycznych to ofiary placebo, które same sobie zafundowali. Bardzo często – na praktykach, czy na wolontariacie – słyszę określenie „lęk przed lękiem”. Gdy tylko synonim wspomnianego zdania wpada mi do ucha, zaraz zapala mi się w głowie czerwone światełko. Nagminnie „nadinterpretujemy” odbiegające od normy zachowania naszego ciała. Pamiętam dobrze historię pacjenta X, który opowiedział mi pewną sytuację… Siedząc w Operze na spektaklu, nagle poczuł drętwienie lewej dłoni. Zaczął panikować. Po chwili odczuł duszności i mrowienie lewego ramienia. Zaczęło kręcić mu się w głowie. Dłonie mu drżały. Nie mógł skupić myśli. Czuł, że za chwilę zemdleje lub – nawet – dostanie zawału.

Bał się jednak tego okazać, ponieważ obok niego siedziała jego dziewczyna i tego dnia obchodzili swoją pierwszą rocznicę związku. Poza tym nie chciał przerywać wystawianej sztuki – siedział na środku widowni. Po chwili zorientował się, że  godzinę wcześniej założył na rękę prezent rocznicowy, jakim był zegarek. Bransoleta zegarka nie była dopasowana i z trudem mógł ją dopiąć. Jego dłoń w sposób naturalny ścierpła, ponieważ zaciśnięta na niej bransoleta czasomierza uniemożliwiała prawidłowy przepływ krwi. Rzeczywistym objawem było jedynie uczucie „zdrętwiałej dłoni”. Cała reszta objawów była wynikiem błędnej interpretacji i wmówienia sobie przez owego Pana X wyimaginowanej diagnozy. Oczywiście nie zaprzeczam, że  wspomniany dżentelmen czuł duszności, zawroty głowy itd. – stworzył je jednak sobie sam, za pomocą świadomego wysyłania intensywnych sygnałów do mózgu, związanych ze wspomnianą wcześniej błędną interpretacją sytuacji, w jakiej się znalazł. Już kiedyś o tym pisałem na blogu, jednak pozwolę sobie powtórzyć. Kiedyś przygotowując się na jakiś egzamin na uczelnię, znalazłem w jednym z podręczników bardzo prostą definicję lęku: cyt. „Lęk jest wynikiem dysfunkcjonalnych sposobów nadawania znaczenia światu (…)”. Przyznam szczerze, że owa definicja bardzo mi się spodobała.

Wróćmy jednak do tematu dzisiejszego wpisu, czyli do „wyimaginowanych lęków” Bardzo często słyszę historie oparte na stwierdzeniu „boję się, ale zupełnie nie wiem czego”. Geneza lęków wmówionych ma swoje korzenie w  braku samoświadomości, mówiąc prościej w nieznajomości własnych uczuć i emocji. Często na terapiach pytany o swoje samopoczucie pacjent/klient zna tylko dwie odpowiedzi, dobrze lub źle. Na to samo pytanie człowiek posiadający – choć połowiczną – świadomość swoich uczuć i emocji odpowie nam wachlarzem mającym swój początek w euforii i wyciszeniu, a koniec w irytacji, rozdrażnieniu i złości. A Ty ile znasz rodzajów uczuć i emocji? Wiesz w ogóle czym różni się emocja od uczucia? Jak głęboka jest Twoja samoświadomość stanów emocjonalnych? Dla wyjaśnienia sprawy powiem, że wyróżniamy 462 pojmowanych uczuć i emocji, wraz z identyfikacją powiązań emocjonalnych i poznawczych. Poniżej zamieszczam nieco skróconą wersję w postaci graficznej.

emocjonalny-slownik

Dobra, teraz jeszcze słówko na temat różnicy między emocją a uczuciem. Czym są emocje? To nic innego, jak nasza bezpośrednia reakcja na bodźce pochodzące ze świata zewnętrznego. Kiedy takie sygnały zostaną przez nas zinterpretowane, wówczas możemy mówić już o różnych rodzajach uczuć. Zaserwowałem Wam już jeden przykład „z życia”, który świetnie obrazuje tytułowe urojone stany lękowe. Nie mogę się powstrzymać, aby nie zacytować innego przykładu z jednej z moich ulubionych witryn – http://www.poradnikzdrowie.pl – zajmujących się tematami promocji zdrowia. Zresztą polecam Wam całość artykułu Pana Marcina Florkowskiego – dr psychologii z Uniwersytetu Zielonogórskiego – który znajdziecie tutaj. Pamiętajcie jednak, że tematyka wpisu Pana Florkowskiego jest troszeczkę inna od wpisu, który właśnie widzisz przed oczkami. My dzisiaj mówimy tylko i wyłącznie o stanach lękowych, które mają 100% charakteru wyimaginowanego. Zresztą tak na dobrą sprawę każdy lęk jest wmówiony. Tak jak pisałem już wcześniej. Dziś skupiamy się na lękach, które może tak naprawdę rozwiązać jedna rozmowa z terapeutą. A nawet zaryzykuję stwierdzenie, że wystarczy samodzielny wgląd w siebie i pobycie trochę „sam na sam”  ze swoimi emocjami i nazwanie ich. Dobra, teraz obiecany przykład Pana Doktora Florkowskiego, cyt. „Metodę modyfikowania skojarzeń przedstawia dialog z pacjentem, który bał się omdleń i doznawał napadów paniki, gdy tylko robiło mu się słabo. Wyobrażał sobie, że gdyby zemdlał np. na moście lub w samochodzie, z pewnością wtedy by umarł.

Terapeuta: Więc boisz się, że zemdlejesz?
Pacjent: Tak, zaczynam się bać i czuję nadchodzący atak. Serce mi wali, pocę się i robi mi się duszno. Kręci mi się w głowie i wiem, że mdleję. Muszę się czegoś w porę przytrzymać, wtedy nie upadnę.
Terapeuta: Czy zdarzyło ci się kiedyś, że zemdlałeś?
Pacjent: Na szczęście zawsze zdążę w porę się czegoś chwycić lub usiąść. Poza tym unikam sytuacji niebezpiecznych, w których mogłoby mi się coś złego stać.
Terapeuta: Gdy opanowuje cię lęk, ciśnienie krwi przeważnie rośnie. Zgadzasz się z tym, że podczas napadu twoje ciśnienie krwi rośnie?
Pacjent: Wali mi serce, puls jest przyśpieszony… Tak, to znak, że moje ciśnienie rośnie.
Terapeuta: Właśnie! A ponieważ ciśnienie krwi rośnie, nie możesz zemdleć. Człowiek mdleje tylko wtedy, gdy jego ciśnienie spada.
Pacjent: To dlaczego robi mi się słabo i kręci mi się w głowie?
Terapeuta: Gdy przeżywasz silny lęk, organizm „spodziewa się” niebezpieczeństwa, dlatego przygotowuje się do walki lub ucieczki. Krew pompowana jest do mięśni i jej część odpływa z mózgu, a ty odczuwasz „kręcenie się w głowie”. To wprowadza cię w błąd i sądzisz, że zaraz zasłabniesz. W rzeczywistości ciśnienie krwi rośnie, a wtedy omdlenie jest nieprawdopodobne.
Pacjent: Nie wiedziałem o tym. Następnym razem, gdy poczuję duszność, sprawdzę puls – jeśli się nie zmieni lub będzie rósł, to mnie uspokoi, będę wiedział, że nie zemdleję.
Taka prosta zmiana sposobu rozumienia własnych sensacji cielesnych sprawia, że nawroty paniki zostają zupełnie wyeliminowane, i to bez leków. Niekiedy wystarczą 2, 3 sesje terapeutyczne, aby pacjent nauczył się rozumieć, że kołatanie serca i duszności mogą być normalnymi doznaniami(…)”.

Reasumując… Genezą sztucznego/wmówionego lęku jest fakt, że nie wiemy, co się dzieje z naszymi emocjami w danym momencie. Ba! Nie tylko nie wiemy, ale w efekcie błędnie interpretujemy zachowanie naszego ciała. Jak się teraz czujesz? Ile określeń uczuć i emocji przychodzi Ci do głowy po przeczytaniu owego artykułu? To nie zawał. Poznaj siebie i zdejmij zegarek z nadgarstka 🙂 .

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy
Otagowane , , , , ,

8 thoughts on “„Fałszywe Napady Paniki” – czyli na czym polega wmawianie sobie uczucia lęku.

  1. arkadiuszsuchoszewski pisze:

    ciekawe napisane i przydatne 😀 pozdrawiam

    Polubienie

  2. bolo pisze:

    haha mam pope z tych obrazków pod wpisem 😀 😀 😀

    Polubienie

  3. magda braf pisze:

    bardzo dobrze napisane

    Polubienie

  4. Beata G. pisze:

    wynika to z przezyc dziecinstwa.

    Polubienie

  5. kolega z branży ;) pisze:

    hm ameryki pan nie odkrył, praktycznie wszelkie leki fobie itd mają charakter „wmówiony” i związane są z błędnymi interpretacjami rzeczywistości (często w oparciu o przykre dośw z przeszłości).Nie mnie jednak wiele ludzi wymyśla sobie lęki i w nie wierzy zajmując czas w kolejkach do specjalistów. Pozdrowienia od kolegi z branży 🙂 .

    Polubienie

  6. dominik pisze:

    przydatny art 🙂 dziękuję 🙂

    Polubienie

  7. Irena P. pisze:

    Wszystko to znam z autopsji

    Polubienie

  8. […] a dokładniej mówiąc artykułem związanym z wyimaginowanymi lękami, który znajdziecie tutaj. W swoich mailach pytaliście mnie o różnice dotyczące interpretacji i diagnozy fobii […]

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: