„Zjawa” – czyli oscarowy Leonardo DiCaprio jako Wolverine, Bear Grylls i Tarzan w jednym.

kr

Jest moc.

Uff… co za magia. Do tytułowej produkcji przymierzałem się już od kilku miesięcy. Filmy z Leonardem – przynajmniej w ostatnich latach – charakteryzują się nie tylko mistrzowskim przekazem treści, ale również minimum 200 minutową długością. Powiem wprost, produkcje filmowe oglądam zazwyczaj wieczorami – kiedy już padam na pyszczek – i bałem się, że zasnę w połowie obrazu. Naturalnie nie z tytułu znudzenia 🙂 . Jednak przyszły święta, a co za tym idzie trochę wolnego czasu. Miałem z początku troszeczkę wyrzutów sumienia, ponieważ planowaliśmy obejrzeć „Zjawę” wraz z dziewczyną. Sprawy poukładały się trochę inaczej, Kaśka pojechała na „trochę dłużej” do rodziny, świętować wspomniany okres, a ja zostałem z bagażem wolnego czasu w Poznaniu. No, ale dosyć tych zabaw w didaskalia. Wróćmy może do filmu. „Zjawa” to obraz, który narobił niezłego zamieszania w świecie kinematografii. Głównie ze względu na odtwórcę głównej roli – Leonardo DiCaprio – który dzięki tytułowej produkcji zdobył pierwszego w swoim życiu Oscara. O wspomnianym sukcesie aktora porozmawiamy za chwilę. Teraz przyjrzyjmy się fabule filmu.

Oglądając zapowiedzi obrazu, odniosłem wrażenie, że będę miał do czynienia z typowym kostiumowym amerykańskim filmem – takim jak na przykład „Patriota” z Melem Gibsonem – i tradycyjnie bardzo się pomyliłem. Nie wiem, czy „tradycyjnie” to dobrze dobrane słowo. Może inaczej. Jak to często bywa w podobnych sytuacjach pierwsze wrażenie i moje interpretacje, odbiegały od rzeczywistości. Dobra, bo coś się dzisiaj rozgaduję i zbaczam z tematu. Krótkie zobrazowanie fabuły. Akcja filmu rozgrywa się w 1823 roku. Na obszarach przyszłego Terytorium Dakoty grupa traperów i myśliwych pod dowództwem kapitana Andrew Henry’ego przeprowadza polowanie w celu zdobycia cennych futer. Zwrot akcji następuje, gdy w pewnym momencie jeden z najbardziej doświadczonych łowców – mowa o postaci Hugha Glassa, w którą wcielił się Pan DiCaprio –  zostaje poważnie ranny. Reszta grupy zmuszona jest go zostawić pod opieką jego syna i jednego z łowców. Niestety drugi z wymienionych okazuje się frajerem łasym na kasę. Zamiast czekać, aż nadejdzie pomoc, usiłuje uśmiercić „ledwo dyszącego” Glassa. Naturalnie syn głównego bohatera próbuje powstrzymać chytrego łowcę. W efekcie łasy na kasę frajer zabija go na oczach unieruchomionego ojca. Następnie zostawia Pana Glassa na pewną śmierć i rusza odebrać nagrodę „za opiekę i wykopanie godnego pochówku”. DiCaprio niczym tytułowy  Wolverine po jakimś czasie w samotności wraca do formy i rozpoczyna pościg za mordercą swojego dziecka.

rev-247

No właśnie, niezniszczalność głównego bohatera w wielu – naprawdę wielu – momentach filmu wydawała się bardzo naciągana. To chyba jedyny zarzut wobec tytułowej produkcji, jaki mogę wyskrobać w swojej główce. Może nie tyle zarzut, co rzecz, nad którą wielokrotnie  się zastanawiałem przytulając oczkami owy obraz. DiCaprio zostaje poszarpany przez niedźwiedzia – swoją drogą rewelacyjnie zrobiona scena, a gra aktorska po prostu miód 🙂 – następnie w lichym wdzianku wygrywa ze śnieżycą bez kataru, spada z wysokich skarp, przeżywa głodówki, wpada w minusowych temperaturach do rzek, ledwo trzymając się na nogach walczy z napotykanymi wrogami i w finałowej walce… Tego może nie będę zdradzał. Dopowiem jeszcze, że samo nałożenie sztucznych blizn na ciało Leonardo DiCaprio trwało około pięciu godzin! Poniżej foto z charakteryzacji aktora.  Obok swojej niezniszczalności, główny bohater porusza się z niezwykłą prostotą po dzikich terenach niczym Tarzan i ma ogromną wiedzę na temat szkoły przetrwania. Jada dziwne rzeczy i sypia w wybebeszonych zwłokach zwierząt. Autor scenariusza musiał solidnie naoglądać się Beara Gryllsa…

Jeśli chodzi o obsadę… Kogo jeszcze znajdziemy u boku niebiańskiego Leonarda DiCaprio? W pierwszych rzędach możemy zauważyć takie osobistości, jak: chciwy i piekielnie zdolny Tom Hardy, mało wyrazisty  Domhnall Gleeson, czy uroczy w swej „ciapowatości” Will Poulter. Nie muszę chyba podkreślać, że nikt z obsady drugoplanowej nie był w stanie – mimo mistrzowskich umiejętności, co poniektórych – choć przez moment przyćmić warsztatu aktorskiego Leonarda DiCaprio. Kurczę, nawet oglądając sceny bez udziału głównego bohatera i tak permanentnie o nim myślałem. Wielkie wyrazy szacunku. Aktorstwo przez duże „A”.  Odpowiem jeszcze, będąc w bieżącym akapicie, na często zadawane pytanie związane z rolą DiCaprio. Tak, aktor jest wegetarianinem i tak, na potrzeby filmu DiCaprio zjadł surowe mięso.

Tytułowa produkcja – powstała na podstawie powieści  „The Revenant: A Novel of Revenge”, której autorem jest Michael Punke – o początkowym budżecie 135 000 000 $, zarobiła do dnia dzisiejszego 506 000 000 $! Niebywały sukces. Pozwolę sobie przypomnieć, że boxoffice nie podaje jeszcze końcowych danych finansowych, ponieważ film nadal zarabia i można go w dalszym ciągu przytulić wzrokiem w kinach.

Na koniec, obiecane kilka słów na temat pierwszego w życiu Oscara Leonarda DiCaprio… Początkowo do roli Hugh Glassa przymierzano Christiana Bale’a, jednak koniec końców, jak już dobrze wszyscy wiecie, oscarową rolę przytulił Pan DiCaprio. Miesiące przed oscarową galą media społecznościowe zalewały tysiące memów poruszających kwestię szansy Leonarda DiCaprio na pierwszego w karierze Oscara. Pozwolę sobie przypomnieć, że aktor mimo wielu – naprawdę wielu – fantastycznych kreacji, nigdy wcześniej nie został doceniony złotą statuetką. Po prostu nie miał szczęścia. Za każdym razem, gdy jego kreacja została słusznie zauważona, nagle podczas gali rozdania Oscarów okazywało się, że nagrodę wygrywał ktoś minimalnie lepszy – choć moim prywatnym zdaniem nie zawsze. W końcu jednak rola Hugh Glassa otworzyła przed aktorem upragnioną bramę do marzeń. Czy, aby na pewno? Wiecie co, tak prywatnie się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że niekoniecznie… Wyczekiwany Oscar jest dla aktora czymś podobnym do pierwszej najwyższej wygranej dla teleturnieju „Milionerzy”. Wielu ludzi oglądało owy teleturniej tylko dlatego, ponieważ za każdym razem włączając telewizor myśleli, że może właśnie dziś po raz pierwszy ktoś wygra milion. Gdy się tak w końcu stało, teleturniej stracił na oglądalności i został ściągnięty z anteny. Zaryzykuję stwierdzenie, że wielu fanów kina sięgających po nowe produkcje z aktorem, za każdym razem myślało „kurcze, może w końcu ten film będzie dla Leonarda przepustką do Oscara”. Chciałbym się mylić. Ba! Mylę się na pewno. Jestem pewien, że nawet jeżeli Oscar miałby mieć negatywny wpływ na marketing aktora to i tak DiCaprio zapracował sobie już dawno na miano legendy kina i widzowie „szukający jedynie sensacji” nie są już mu potrzebni. Gorąco polecam, film absolutnie nie z szufladki „lekkie i przyjemne”, a raczej z tych „trzymających w napięciu do ostatniej minuty”.

Reklamy
Otagowane , , , , , , , ,

8 thoughts on “„Zjawa” – czyli oscarowy Leonardo DiCaprio jako Wolverine, Bear Grylls i Tarzan w jednym.

  1. magda braff pisze:

    świetny film 🙂 Scena z Grizzly niesamowita, widać każdy szczegół a wszystko zrobione przecież komputerowo. Zachwycona byłam i jestem 🙂 Zasłużony Oscar! 🙂 🙂

    Polubienie

  2. adam dobek pisze:

    dla mnie trochę przerysowany, było o wiele lepszych filmów z dicaprio, które zasługiwały na oscara

    Polubione przez 1 osoba

  3. Marysia86 pisze:

    spoko recenzja

    Polubienie

  4. edek pisze:

    cholera muszę to obejrzeć 😀

    Polubienie

  5. knorek pisze:

    film dobry ale nie umywa się do „wilka z ws”, własciwie to krzywde zrobili troche dicaprio bo nie uważam zjawy za szczyt jego osiągnięć – sensowniej dla neigo jak by dostal nagrode za caloksztaut tworczosci czy cos, a nie konkretnie za zjawe. Zreszta kij z tmi nagrodami, jako aktor jest majstersztykiem

    Polubienie

  6. bols91 pisze:

    świetny obraz, dziękuję za recenzję – podzielam pana zdanie 🙂

    Polubienie

  7. beata pisze:

    Horror.NIE!!

    Polubienie

  8. Irena P. pisze:

    super film, polecam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: