Czy homoseksualizm to choroba? – czyli, co na ten temat mówi nauka, historia i psychiatria.

kr

HOMOniewiadomo.

Zastanawiałem się trochę czasu nad kategorią, w jakiej powinien znaleźć się dzisiejszy wpis.  „Psychologia”? A może raczej „Życie i Społeczeństwo”? Z jednej strony chciałbym w nim podzielić się z Wami wiedzą na temat preferencji seksualnych z zakresu mojej profesji – czyli socjoterapii i psychologii – z drugiej zaś strony kusi mnie prywatny komentarz do tytułowego tematu. Po przeanalizowaniu sprawy, doszedłem do wniosku, że kategoria „Życie i Społeczeństwo” będzie jednak bardziej na miejscu. O homoseksualizmie pisałem już na swoim blogu niejednokrotnie, zawsze broniąc ludzi, mylnie uważanych przez część społeczeństwa za osoby chore. Reakcje czytelników mojego bloga na wpisy poruszające temat homoseksualizmu, były zawsze podzielone. Jedni ochoczo podpisywali się pod moimi poglądami i wnioskami obiema rączkami. Inni zaś wylewali na mnie i na tematykę postów wiadro hejtu. Obserwując z boku reakcje poniektórych Polaczków, mogę odczuć namiastkę tego, co przeżywają homoseksualiści na co dzień. Sam nie uważam się za homoseksualistę, niemniej jednak mam wielu przyjaciół o wspomnianej orientacji i z doświadczenia wiem, jacy wspaniali są to ludzie. Dlaczego dzisiaj tego typu tematyka?

Uczestniczyłem kilka dni temu w dyskursie politycznym, związanym z poglądami Pana Korwina Mikke. Z Panem Januszem jest jak – na przykład – Panem Cejrowskim! Z wieloma rzeczami się z nim zgadzam, jednak w poniektórych tematach w życiu nie przyznałbym racji. Pan Mikke znany jest z bardzo wulgarnych wypowiedzi na tytułowe tematy. Niejednokrotnie na wizji obrażał i drwił z homoseksualistów, do tego podpierając swoje ideologię „czymś”, co nawet nigdy nie stało obok nauki, historii i psychiatrii. Oburzony kolejnymi – nudnymi już – wypowiedziami wspomnianego Pana, postanowiłem znowu poświęcić kilka chwil i poszeptać na temat tzw. mniejszości seksualnych.
Swoją drogą, nie wiem czy słowo „mniejszość” w pełni pasuje do tej jakby nie patrzeć bardzo liczebnej grupy ludzi. Wiecie, że na świecie jest tyle samo zdeklarowanych homoseksualistów, co ludzi uczulonych na gluten? Porównywalnie. Analizując statystyki można powiedzieć, że jest ich prawie dwa razy więcej niż ludzi uczulonych na orzeszki ziemne! Mimo potrzebnego dystansu, odłóżmy żarty na bok. We wcześniejszych porównaniach mowa oczywiście – jedynie – o zdeklarowanych homoseksualistach. Nie mówię już o ludziach wstydzących się – lub bojących się – przyznania do swojej orientacji. Najsmutniejsze jest to, że bardzo często krypto-homoseksualiści są zdeklarowanymi przeciwnikami wzajemnych relacji tych samych płci i pokazowo odnoszą się z brakiem swojej tolerancji. Strasznie to smutne.

Czym tak właściwie jest homoseksualizm? Niby takie proste w rozumieniu i tak często używane dzisiaj słowo… A jednak przez wielu mylnie rozumiane. Z definicji, cyt. „Homoseksualizm (z greki ὁμόιος homoios = taki sam, równy oraz z łac. sexualis = płciowy), inaczej: homoseksualność. Jedna z trzech głównych orientacji seksualnych obok heteroseksualizmu oraz biseksualizmu.”. Współcześnie używany termin – homoseksualizm – został ukuty w 1868 roku przez pisarza Karla Kertbenego jako przeciwieństwo heteroseksualizmu. Jako termin medyczny, słowo pojawiło się po raz pierwszy w 1892 w tłumaczeniu C.G. Chaddocka na angielski dzieła Kraffta-Ebinga Psychopathia Sexualis, jednak z negatywną interpretacją – określił homoseksualizm jako patologię.

Homosexual

Karl-Maria Kertbeny ukuł termin homoseksualny. Został użyty po raz pierwszy w liście na ilustracji.

W współczesnej psychologii wyróżniamy trzy typy elementarne homoseksualizmu: zachowanie seksualne (ang. sexual behaviour), stan pociągu seksualnego (ang. sexual/romantic attraction or arousal), rola społeczna i tożsamość seksualna (ang. sexual identity).

W pierwszym typie – zachowanie seksualne – mowa o  kontaktach seksualnych z drugą osobą tej samej płci, bez skłonności homoseksualnych czy przyjmowania tożsamości homoseksualnej. Jak to możliwe? Chyba najlepiej wyjaśniającym przykładem do pierwszego typu są kontakty homoseksualne więźniów, gdzie współżycie miedzy osadzonymi jest środowiskowo akceptowalne dla heteroseksualistów odciętych od możliwości kontaktów z płcią przeciwną. Zwróćcie uwagę na stare filmy gangsterskie lub seriale typu Rodzina Soprano. Mimo tego, że tradycyjna mafia w każdy możliwy sposób tępiła homoseksualizm w swoich rodzinach, to kontakty męsko-męskie w więzieniach uważała za normalne. Powyższe przykłady określane są często jako homoseksualizm sytuacyjny lub pseudohomoseksualizm.

Drugi typ – stan pociągu seksualnego – to nic innego jak stan podniecenia mający swoją genezę w kontaktach seksualnych z drugą osobą tej samej płci. Mowa tutaj o sytuacjach gdy – na przykład – Pan Wojtek nie wyobraża sobie zakochania się w Panu Marku, jednak w jego obecności czuje seksualne podniecenie. To trochę synonimiczny typ, który można również porównać do innego określenia, mianowicie „preferencji seksualnych, niezwiązanych z tożsamością orientacyjną”. Np. ktoś lubi, gdy druga osoba w związku przebiera się w strój Pana Doktora, jednak swoje upodobanie traktuje jedynie jak element swojego życia seksualnego. Osoby zamężne/żonate, które pojawiają się u psychologa/terapeuty z problemem potencjalnego homoseksualizmu, w 50% należą do grupy drugiego typu homoseksualizmu. Co z pozostałą połową? Zazwyczaj ich podejrzenia nie są słuszne i niepowodzenia w łożu małżeńskim, starają się wytłumaczyć nawet za cenę „zmiany orientacji”. Nie jestem ironiczny, tak mówią statystyki.

Ostatni, trzeci typ – rola społeczna i tożsamość seksualna – to inaczej mówiąc zdeklarowany homoseksualizm, właśnie na nim chciałbym się dzisiaj głównie skupić.

Zacznijmy od obalenia podstawowego mitu „homoseksualizm to choroba”. Mózg jest jedynym narządem, na którego temat współczesna medycyna wie tak naprawdę niewiele. Nie znamy konkretnych – sprawdzonych w 100% – przyczyn wyboru naszej orientacji. Można ewentualnie mówić o kwestii predyspozycji. Dysponując wiedzą dnia dzisiejszego, pozostaje nam jedynie myśleć logicznie. Jeśli współczesna psychiatria potrafi świetnie diagnozować i rozpoznawać przyczyny – na przykład – schizofrenii czy dwubiegunówki, to dlaczego nie może poradzić sobie – z pozoru prostym – tematem homoseksualizmu? Może dlatego, że nie jest on zależny od czynników biologicznych, a co za tym idzie nie należy o nim mówić przez pryzmat synonimów słowa „choroba”? Mowa naturalnie jedynie o sferze biologicznej. Sfera psychiczna, indywidualne uwarunkowania i doświadczenia na pewno mają wpływ na nasze predyspozycje seksualne – np. kobiety po przykrych doświadczeniach takich jak gwałt, w wielu przypadkach zmieniają swoją orientację na homoseksualizm. Mówimy wtedy jednak – najczęściej, nie zawsze – o homoseksualizmie typu drugiego. Czy istnieje coś takiego jak wrodzony homoseksualizm? Naturalnie, że tak. Wystarczy pochylić się nad obserwacjami dzieci i młodzieży, przeprowadzanymi przez Instytut Psychiatrii i Neurologii loPPN w Londynie. Według wspomnianych badań już we czesnym dzieciństwie można stwierdzić u dziecka predyspozycje dotyczące homoseksualizmu. Przez dziesiątki lat „nienaturalne” zachowania dziecka były mylnie przypisywane różnym chorobom psychicznym i dysfunkcjom wieku dziecięcego i adolescencji. Współczesna psychiatria jednak, podchodzi do tematu nieco szerzej. Analizując wywiady z deklarowanymi homoseksualistami, stwierdzam fakt, że ponad 80% badanych wspomina ze swojego dzieciństwa epizody będące charakterystycznymi dla trzeciego typu homoseksualizmu – np. pierwsze w życiu zakochanie/zauroczenie/zaciekawienie dotyczyło w ich wypadkach osób tej samej płci. Zresztą prywatnie uważam, że rozważania na temat tego, czy homoseksualizm jest wrodzony, czy nabyty są synonimiczne do zastanawiania się czy uczulenie na zielony groszek jest nabyte, czy tez mamy je od urodzenia. Nie odpowiemy na nie jednoznacznie. Wiemy tylko tyle, kiedy po raz pierwszy wysypało nas po spożyciu zielonego warzywka :). Zamykając temat, powtórzę raz jeszcze to, co permanentnie powtarzają mi na studiach i co widzę obserwując otaczającą mnie rzeczywistość: Homoseksualizm to NIE choroba!

Na pewno słyszeliście już argumenty uprzedzonych przeciwników tolerancji wobec homoseksualizmu typu: „To nie ludzkie! Mężczyzna i Kobieta zostali stworzeni w taki sposób, aby do siebie pasowali! Owocem miłości powinien być nowy człowiek, a nie zwierzęca przyjemność! Zobaczcie na naturę, przyrodę, zwierzęta! Homoseksualizm to wymysł człowieka!”.

Już odpowiadam na tego typu szepty. Zjawisko relacji – nie tylko sfery seksualnej! – tej samej płci jest bardzo często spotykane w otaczającej nas naturze. Spójrzmy na zwykłe kwiaty, one zupełnie nie bawią się w określanie i dopasowywanie względem płci 🙂 . Większość roślin kwiatowych to organizmy obupłciowe jednopienne z kwiatami produkującymi męskie i żeńskie gamety na jednej i tej samej roślinie. Aż 90 procent znanych roślin należy do tej grupy. Jeśli chodzi o homoseksualizm u zwierząt, to już w ogóle temat rzeka. Teoria dotycząca tego, że zwierzęta kopulują tylko i wyłącznie w celu rozmnażania to bzdura. W świecie zwierząt również funkcjonują upodobania seksualne, predyspozycje, specyficzne zachowania, a nawet tzw. „gra wstępna”. Zarówno potężne lwy, jak i niepozorne tchórze europejskie przejawiają zachowania homoseksualne. Według statystyk homoseksualizm u zwierząt występuję najczęściej u ssaków – naczelne i morskie – oraz ptaków. W październiku 2006 r. w Muzeum Historii Naturalnej Uniwersytetu w Oslo otwarto wystawę pt. „Wbrew naturze?”, na której zaprezentowano 51 gatunków zwierząt wykazujących zachowania homoseksualne. Według Pettera Bockmana – koordynatora projektu wystawy – społeczność naukowa niechętnie zajmuje się tym zjawiskiem, gdyż podważa ono dogmat o uwarunkowaniu wszelkich zachowań seksualnych celami rozrodczymi. Jasne, zaraz znajdą się agenci, którzy stwierdzą, że zwierzęta też chorują psychicznie. No cóż, upartemu i uprzedzonemu mało wytłumaczysz. Jego problem, nie twój.

Jeśli chodzi o klasyfikacje medyczne… Powiem w ten sposób, zarówno DSM, ICD, jak i CCMD na samym początku opowiadały się za uznaniem homoseksualizmu za chorobę. Bez pieprzenia od czapy, skupię się jednak na tym, jak sprawy w klasyfikacjach światowych mają się na dzień dzisiejszy. Jeśli chodzi o DSM… W DSM-III-R, opublikowanym w 1987 roku, Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne uznało homoseksualizm za normalny wariant seksualności. W tym wydaniu DSM, a potem również w DSM-IV (1994) i DSM-IV-TR (2000) „utrwalone i znaczne cierpienie związane z orientacją seksualną” zaliczono do kategorii zaburzeń seksualnych nieokreślonych inaczej. W 2013 roku ukazał się DSM-5, w którym ta kategoria diagnostyczna została usunięta. W ICD sytuacja ma się podobnie. W 1992 roku ukazała się dziesiąta rewizja Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD-10), w której w miejsce homoseksualizmu wprowadzono orientacją seksualną niezgodną z ego (egodystoniczną) wraz z nową kategorią diagnostyczną F66 – zaburzeniami psychologicznymi i zaburzeniami zachowania związanymi z rozwojem i orientacją seksualną. W klasyfikacji znalazła się też informacja, że: „orientacji seksualnej – samej w sobie – nie należy uważać za zaburzenie”. W 2013 roku Stały Komitet Lekarzy Europejskich i World Professional Association for Transgender Health, a w 2014 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne i powołana przez WHO Grupa Robocza ds. Klasyfikacji Zaburzeń Seksualnych i Zdrowia Seksualnego zarekomendowały Światowej Organizacji Zdrowia usunięcie orientacji seksualnej niezgodnej z ego (egodystonicznej) wraz z całą kategorią diagnostyczną F66 z klasyfikacji ICD-11, której publikacja jest planowana na rok 2018. Ostatnia klasyfikacja medyczna, czyli CCMD o homoseksualizmie mówi na dzień dzisiejszy krótko… W 2001 roku Chińskie Towarzystwo Psychiatryczne wykreśliło homoseksualizm z trzeciej wersji Chińskiej Klasyfikacji Zaburzeń Psychicznych (CCMD-3), wprowadzając w jego miejsce diagnozę podobną do homoseksualizmu egodystonicznego. Od tego czasu chińska psychiatra nie uznaje homoseksualizmu za zaburzenie psychiczne, ale też nie uważa go za normalny wariant ludzkiej seksualności.

Może jeszcze słowo na temat historii. Obalmy przy tym kolejny mit, homoseksualizm nie jest kaprysem dwudziestego pierwszego wieku! W starożytnej Grecji i Rzymie używano wielu pojęć w celu określenia i nazwania zachowań homoseksualnych. Homoseksualizm – a dokładniej „aktywna penetracja niezależna od płci” – był traktowany jako przejaw męskości.  Pochwała miłości homoseksualnej, jako wyższej formy miłości, zalecana jest przez Platona w Uczcie  – miłość platoniczna. Związki homoseksualne między kobietami są słabo udokumentowane i przebadane. Homoerotyczne skłonności przypisuje się Safonie, od której miejsca zamieszkania (wyspa Lesbos) pochodzi termin lesbijka.

Nie mogę dzisiaj nie wspomnieć o aspektach religijnych, mimo wielkiego sprzeciwu ze strony religii – w  szczególności katolicyzmu – małymi kroczkami możemy obserwować zmiany podejścia do tytułowej kwestii.

104848_bog-nie-lubi-zazdrosci

Zresztą każdemu katolikowi, mającemu problem z tolerancją polecam film „W imię”, którego recenzję znajdziecie tutaj. Niektóre Kościoły protestanckie i starokatolickie, należące zazwyczaj do gałęzi liberalnego chrześcijaństwa, udzielają błogosławieństw parom osób tej samej płci. Wymienić można tu Kościół Anglikański w Kanadzie, Kościół Episkopalny w USA, niektóre Kościoły Starokatolickie Unii Utrechckiej, Kościół Szkocki (od 2006), Ewangelicko-Luterański Kościół Kanady, Kościół Szwecji, Kościół Danii, niektóre Kościoły działające we wspólnocie Kościoła Ewangelickiego w Niemczech, Prezbiteriański Kościół USA, Kościół Morawian, Kościół Protestancki w Holandii. Kilka innych kościołów udziela małżeństw osób tej samej płci np. Zjednoczony Kościół Kanady…

Civil_marriage_is_a_civil_right

Niektóre Kościoły chrześcijańskie udzielają błogosławieństw parom homoseksualnym, a część udziela ślubów.

Cóż mogę jeszcze rzec, mogę zasypywać Was tonami informacji i na chama przekonywać, że nawet Sokrates, Platon, Leonardo da Vinci, czy Jerzy Waszyngton byli homoseksualistami – tylko po co? Jednak mam nadzieje, że komuś coś rozświetli w główce dzisiejszy artykuł… Do napisania niebawem! Coś czuje, że w komentarzach będzie  dzisiaj gorąco…

Reklamy
Otagowane ,

11 thoughts on “Czy homoseksualizm to choroba? – czyli, co na ten temat mówi nauka, historia i psychiatria.

  1. adamkontar pisze:

    jestem supelnie innego zdania, bog stworzyl faceta i kobiete na roznice aby sie uzupelniali a to wszystko o czym pan pisze to jesten wielki wymysl :/ stracilem zaufanie do pana pogladow zupelnie

    Polubienie

  2. kamilblachiwski pisze:

    nei zgodze sie z poprzednikiem > jestem podobnego zdaniaco pan figaj do transów ni cnie mam specjalnie ale do gejów czylesbijek jstem tolerancyjny i nie kumam tej nienawiści w sieci ;/

    Polubienie

  3. Magda Braf pisze:

    jestem podobnego zdania ale polecam jeszcze ten filmik 🙂 :

    Polubienie

  4. PodpisujeSIE pisze:

    Nic nowego Pan nie wymyślił. Za to pięknie napisał! Ja bym polecał uderzyć gdzies dalej…
    Pisze Pan schludnie i ciekawie, to juz kolejny artykuł ktory potwierdza, ze nadaje sie Pan do pisania! Wytrwałości Panie Bartku!

    Polubienie

  5. angela pisze:

    fajnie sie czyta

    Polubienie

  6. powalacace pisze:

    Mam paru znajomych o tytułowej orientacji, naturalnie bardzo to szanuję i jestem tolerancyjna wobec homoseksualistów. Jednak wpis rozjaśnił mi parę kwestii, które ciężko mi było zrozumieć, aczkolwiek za bardzo się w to wcześniej nie zagłębiałam. 🙂

    Polubienie

  7. jantur002 pisze:

    AIDS-dżuma XXI wieku. Ponad 2/3 chorych na AIDS to homoseksualiści.
    Dzięki tolerancji zachodnich społeczeństw i państw wobec homoseksualizmu Ameryka cofnęła się do Średniowiecza, a wraz z nią Europa i reszta Świata. Homoseksualizm jest tak stary jak Człowiek, ale HIV/AIDS pojawił się dopiero w XX wieku, zaledwie w 6 lat po wykreśleniu (w 1973 roku, i w drodze głosowania) homoseksualizmu z listy dewiacji. Ameryka i reszta świata, która nie zaznała epidemii chorób zakaźnych na taką skalę od czasów średniowiecza, cofnęła się o kilkaset lat w ciągu zaledwie kilku dekad
    Według oficjalnych danych na AIDS zmarło dotychczas 36 mln. ludzi. W rzeczywistości liczba ta jest wielokrotnie większa, bo przecież nie uwzględnia rzeczywistej liczby zgonów w krajach trzeciego świata i rozwijających się. Ogólna liczba zgonów na AIDS może być porównywalna z liczbą ofiar epidemii dżumy (czarna śmierć) jaka spustoszyła średniowieczną Europę w XIV wieku. Nasi przodkowie byli rozsądniejsi od nas i potępiali homoseksualizm.
    Gdyby nie ich mądrość dziś nie byłoby cywilizacji euroamerykańskiej. Izoluje się ludzi chorych na gruźlicę, ospę i inne choroby zakaźne
    Twoja wiedza kolego jest na poziomie Wikipedii. Dam ci dobrą radę: doucz się.

    Polubienie

    • jantur002 pisze:

      Homoseksualizm nigdy nie był i nigdy nie zostanie uznany przez rzetelną Naukę (nie mylić ze współczesną pseudonauką, zwłaszcza psychiatrią) za normalność z prostego powodu: braku jednej z podstawowych funkcji życiowych wszystkich organizmów żywych – ROZMNAŻANIA.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Procesy_%C5%BCyciowe
      Wikipedia: Procesy życiowe – czynności wspólne dla wszystkich istot żywych.
      Istoty żywe posiadają siedem wspólnych procesów życiowych: ruch, oddychanie, reakcja na bodźce, wzrost, wydalanie, rozmnażanie i odżywianie.
      Czynności życiowe człowieka:
      1.odżywianie,
      2.wydalanie,
      3.oddychanie,
      4.rozmnażanie,
      5.wzrost,
      6.rozwój,
      7.ruch,
      8.reagowanie na bodźce.

      Polubienie

  8. jantur002 pisze:

    Jak homoseksualiści mogą oczekiwać akceptacji Społeczeństwa, jeśli Kowalski dowiaduje się, że…
    W rodzinach jednopłciowych rodzą się dzieci.” – Monika Płatek

    Polubienie

  9. jantur002 pisze:

    Każdy z sześciu najgroźniejszych amerykańskich zabójców był homoseksualistą:
    Donald Harvey przyznał się do 37 ofiar w Kentucky;
    Jon Wayne Gacy zgwałcił i zabił 33 chłopców w Chicago, grzebał ich na podjeździe do swojego domu;
    Patryc Kearney to sprawca 32 zbrodni, ciął swoje ofiary na małe kawałki po wcześniejszym spółkowaniu i zostawiał w workach na śmieci wzdłuż dróg szybkiego ruchu w Los Angeles;
    Bruce Davis molestował i zabił 27 mężczyzn i chłopców w Illinois;
    Corll-Henley-Brooks torturował i wykorzystał seksualnie 27 mężczyzn w Teksasie;
    Juan Corona został skazany za zabicie 25 pracowników najemnych („uprawiał seks z ich nieżywymi już ciałami”).
    Aileen Wuornos: lesbijka w 1992 roku została uznana za „najgorszą morderczynię” – zabiła przynajmniej 7 mężczyzn Powiązanie między seryjnym morderstwem a homoseksualizmem wcale nie jest nowe. Dwóch mężczyzn „rywalizuje” o tytuł „najgorszego w świecie mordercy”.
    Ludwig Tiene Nazistowski oprawca w obozie w Auschwitz, Ludwig Tiene, dusił, miażdżył i zagryzał na śmierć chłopców i młodych mężczyzn podczas wykonywanych na nich gwałtów. Choć całkowita liczba jego zbrodni nie jest pewna, często mordował 100 osób dziennie.
    Gilles de Rais (Sinobrody) brutalnie zabił 800 chłopców. Każdy z chłopców był najpierw zwabiony do jego domu, wykąpany i nakarmiony. Właśnie wtedy, kiedy biedny chłopak myślał: „To mój szczęśliwy dzień”, zostawał zgwałcony, następnie zabity poprzez „rozprucie” bądź rozcięcie na pół i albo spalony, albo zjedzony.
    Zbadanie spraw 518 masowych morderców, którzy zabijali na tle seksualnym w Stanach Zjednoczonych od 1966 roku do 1983 roku ujawniło, że 350 (68%) ofiar zostało zamordowanych przez sprawców będących homoseksualistami oraz że 19 (44%) z 43 morderców było biseksualnych lub homoseksualnych.
    Biorąc pod uwagę fakt, że homoseksualiści stanowią nie więcej niż 3% populacji, mordercy będący homoseksualistami pojawiają się zdecydowanie częściej niż można by się tego spodziewać: Jeśli 3% społeczeństwa popełnia 68% zbrodni, to coś jest nie tak!

    Polubienie

  10. jantur002 pisze:

    Oto dwie różne osoby. Obie historie ukazują manipulacje LGBTQ i terror, jakiemu poddane zostało społeczeństwo amerykańskie.
    1.Jesse William Dirkhising (May 24, 1986 – September 26, 1999) wielokrotnie gwałcony przez dwóch homoseksualnych zwyrodnialców, a następnie zamordowany. Zamordowany chłopiec miał zaledwie 13 lat.
    2.Matthew Shepard: ur. 1 grudnia 1976 r.- zm. 12 października 1998) homoseksualista, zamordowany przez dwóch narkomanów i dealerów narkotyków . Jego śmierć została naglośniona przez lobby homoseksualne w wielu krajach. W wyniku nacisków na polityków, uchwalono w USA ustawę antyhomofobiczną. Spowodowała ona rozszerzenie kategorii zbrodni nienawiści na te, których przyczyną jest nienawiść do osób LGBT[1]. Lobby LGBT uczyniło z niego ikonę swojego ruchu
    Nie znajdziemy informacji w języku polskim o Jesse Dirkhisingu (!), dlatego podaję info w j. ang.:
    Jesse William Dirkhising (May 24, 1986 – September 26, 1999), also known as Jesse Yates, was an American teenager from Prairie Grove, Arkansas, who was kidnapped by two men who bound, drugged, tortured and repeatedly raped him. Dirkhising died from drugging and positional asphyxia during the ordeal.[5][6]
    (“…porwany przez dwóch mężczyzn, ktorzy związali go, odurzyli narkotykami, torturowali I wielokrotnie zgwalcili.”)
    Jak widać, nie ma żadnej informacji, że ci gwałciciele i mordercy byli gejami („two men”) Natomiast w policyjnym raporcie mordercy Dirkhisinga zostali opisani jako „lovers”.
    . Istnieje istotna różnica pomiędzy zbrodnią na Shepardzie, a zbrodnią wobec Dirkhishinga. Ten drugi miał zaledwie 13 lat, podczas gdy Shepard miał lat 21. Ten pierwszy, zanim został zamordowany, został brutalnie i wielokrotnie zgwałcony przez dwóch homoseksualnych zwyrodnialców.
    Oto wyniki wyszukiwania w Google dla hasła „Jesse Dirkishing”: 5640 wyników
    A tutaj, wyniki wyszukiwania w Google dla hasła „Matthew Shepard”: 1 940 000 wyników! 350 razy więcej.
    Obie zbrodnie miały miejsce niemal w tym samym czasie, a jak ogromna przepaść w traktowaniu ofiar hetero i homoseksualnych!
    Jak to było możliwe w demokratycznej Ameryce, że z Sheparda zrobiono męczennika, a niemal całkowitym milczeniem pominięto okrutną zbrodnię na trzynastoletnim, heteroseksualnym chłopcu!? Amerykańskie społeczeństwo zostało sterroryzowane przez kilka procent obywateli o chorej orientacji.Nie można mieć wątpliwości, że to „zasługa” lobby homoseksualnych. Manipulacja na niewyobrażalną skalę odbywa się codziennie. W Polsce, a zwłaszcza w USA i zachodniej, „postępowej” i „demokratycznej” Europie lobby homoseksualne, które opanowały media, świat artystycznej bohemy, politykę, przy pomocy represji psychicznej, zmykają usta i krytykę tych, którzy jeszcze nie zostali dostatecznie ogłupieni homopropagandą i nie przestraszyli się homoterroru.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: