Gry mojego dzieciństwa – czyli od grzecznych Herosów, przez GTA, na Painkillerze kończąc…

kr

Tylko nie szlaban na kompa!

Coś ostatnio zbiera mnie coraz częściej na wspomnienia. Wczoraj pisałem Wam o poznańskim klubie, w którym można cofnąć się paręnaście lat wstecz i ponownie zakosztować gier video lat dziewięćdziesiątych i nie tylko. Dziś stwierdziłem, że poczęstuję Was dawką moich prywatnych wspomnień, przypominając – sobie i Wam – kilka tytułów gier – głównie pc – o których nigdy nie zapomnę. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy dane mi było zagrać na „wielkim, białym pc-ecie” w cokolwiek, były to grzeczne bajki, w których w zależności od naszych wyborów, opowieść toczyła się w indywidualny sposób. W tym czasie mylnie myślałem, że Paint i wspomniane bajki to jedyne gry, w jakie można grać na komputerze. Z czasem odkryłem Szachy i Sapera, a potem poszło już z górki… Pierwszą grą z prawdziwego zdarzenia, w jaką zagrałem była gra edukacyjna „Rayman Uczy Angielskiego”. Klasyka. Wiem, że na pewno wielu z Was myśli sobie teraz, że w dzieciństwie grałem w jakieś gówniane, lukrowe i grzeczne pierdołki. Spokojnie… Na inne tytuły przyszedł również czas. Po prostu moi rodzice bardzo dbali o to, czemu poświęcałem swój wolny czas, w szczególności, jeśli chodziło o gry komputerowe.

Dzięki temu, pamiętam dzieciństwo głównie z zabaw na podwórku, a nie walki o możliwość gry na komputerze do dwudziestej drugiej. W wieku, sam już nie wiem ilu lat – jakoś chyba po komunii 🙂 – dostałem swój pierwszy własny komputer. Co prawda „na spółę” z bratem, ale zawsze coś. Zawsze coś? To było mega wydarzenie dla mnie w tym czasie! Radowałem się prawie tak bardzo, jak w chwili gdy dostałem swojego pierwszego psiaka. No, ale wróćmy do historii. Wraz z nowym komputerem, dostaliśmy z bratem grę wyścigową „Re-Volt Classic”. Do dzisiaj pamiętam jej linie melodyczną! Przesiedziałem przy wspomnianym tytule bardzo wiele godzin i wiąże z nim wiele ciepłych wspomnień.

 

Pamiętam, że grałem w ową grę wraz z bratem. Ja sterowałem pojazdem, a Mateusz był odpowiedzialny za „uruchamianie bonusów”. Wydaje mi się, że służył do tego klawisz „n”. No co? Na serio bardzo często w to grałem. Kolejne lata, to coraz bardziej znane tytuły i proces tożsamości siebie jako gracza. Ale przywaliłem. Chodzi o to, że zacząłem próbować różnego rodzaju gier i szukać najbardziej odpowiedniego dla siebie gatunku. Przyznam szczerze, że zdecydowanie najbardziej przypadły mi do gustu gry strategiczne. Pierwsze Herosy, rewelacyjna – gram w nią do dzisiaj – gra „Tzar: Ciężar Korony”, klasyczna „Twierdza”, a nawet pierwsze wydanie „The Sims”. Ostatnia pozycja nie miała za dużo wspólnego ze strategią, jednak odegrała ona bardzo dużą rolę w moim komputerowym świecie dziecięcej rozrywki. Naturalnie gdzieś obok gier, strategicznych pojawiały się czasami w moich łapakach tytuły, zwane w metajęzyku „bijatykami”. Nie były mi obce produkcje takie, jak: „Mortal Kombat 3”, czy „Grand Theft Auto I”… Jeśli mówimy o grach przyprawionych brutalnością przypominam sobie, że kiedyś bez wiedzy rodziców kupiłem sobie grę „Painkiller”. Pamiętam, że gdy tylko mój tato przeczytał okładkę owej produkcji – i teksty np. „czy uda Ci się wyjść z piekła?”, „poćwiartuj na kawałki zjawy powstałych z grobu ludzi” – wkurzony wybrał się ze mną do sklepu, w którym sprzedano mi grę 18+ i zrobił wielką awanturę. Dlatego późniejsze lata spędziłem głównie przy strategiach :). Z wczesnych kontaktów z grami komputerowymi, pamiętam również takie tytuły, jak pierwsza część Harrego Pottera lub sympatyczną grę z Hugo. Z uśmiechem na twarzy, wspominam również okres, kiedy odkryłem gry sieciowe. Naturalnie pierwszą grą, która odebrała mi kilka ładnych godzin dzieciństwa, była Tibia. Wiocha? Żal? Nie widzę w tym nic złego. Przynajmniej podszkoliłem swój angielski. Będę bronił Tibi krzesłem! A co! Przyznam szczerze, że po dzień dzisiejszy sięgam do gier online. Od lat na moim pulpicie znajdziecie „Wowa” czy „Lola”. Wracając jeszcze do mojego dzieciństwa, pamiętam, że dużą sympatię budziły we mnie takie produkcje jak „Airline Tycoon” – komiksowy symulator zarządzania linią lotniczą. Pamiętam, że płakałem, gdy tylko dowiedziałem się, że gra definitywnie kończy się po określonej ilości tur. Ciekaw jestem jakie gry były dla was tymi „pierwszymi”, podzielcie się wspomnieniami w komentarzach!

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , , , ,

5 thoughts on “Gry mojego dzieciństwa – czyli od grzecznych Herosów, przez GTA, na Painkillerze kończąc…

  1. voras pisze:

    nice 🙂 powinieneś zacząć pisać recenzje gier!

    Lubię to

  2. walkarp46 pisze:

    gta 1 to klasyka a tzae to bułgarska gra tóra zarobila u nas wiecej niz u siebie

    Lubię to

  3. powalacace pisze:

    Pamiętam gierki takie jak Croc, czy Książę i tchórz jako jedne z pierwszych, Stunt GP, Toon car, Wormsy, Zeus, Diablo, Deux ex, Stronghold, Heroesy i oczywiście Simsy 🙂 Chyba moje ulubione skoro jeszcze pamiętam ;D

    Lubię to

  4. maciek95 pisze:

    wormsy diablo warcraft

    Lubię to

  5. Aleksy Borowek pisze:

    wow ❤ swoją drogą pamiętam te wyścigówkę o której wspomniałeś

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: