Poranny jogging na odstresowanie – czyli jak zaczynam swój tydzień!

kr

Run Forest, run!

Przyznam szczerze, że kiedyś jogging był dla mnie codziennością. Biegałem w nocy, o wschodzie słońca, w ikarskich temperaturach, w śniegu… Trochę ostatnimi czasy zaniedbałem owe alternatywne źródło przyjemności i dobrego samopoczucia. Na swoje usprawiedliwienie mam dwa argumenty, pierwszy „wymówkowy”, drugi koronny i sensowny. Po pierwsze – jak pewnie zauważyliście – rok 2016 nie daje mi chwili na nudę. Ostatni rok studiów, praktyki, praca licencjacka, wolontariat, występy muzyczne, teatr, próby i blog… Jest w czym wybierać. Jako przyszyły terapeuta doskonale wiem, że „brak czasu” jest marną wymówką. Dlatego też posiadam jeszcze jedno usprawiedliwienie. Zamiast codziennego joggingu, ćwiczę i dbam o siebie na wszelkie inne sposoby. Średnio trzy razy dziennie wykonuję specjalnie dobrany zestaw ćwiczeń. Jedna seria potencjalnego wysiłku, kosztuje mnie raptem dwadzieścia minut. Dzięki czemu z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że codziennie poświęcam na ćwiczenia około godziny czasu. Nie jest źle 🙂 . Od razu zdradzę Wam psychologiczny sekret mojej taktyki, dotyczącej podziału czasu ćwiczeń.

Ową taktykę praktykuję już od ponad połowy roku i nie jest ona moim dwutygodniowym kaprysem. Systematyczność i motywacja w wykonywaniu ćwiczeń to podstawa dla ich efektu. Przyznam szczerze, że moje początki były dosyć trudne. Niewyobrażalnym było dla mnie postanowienie zaczynania dnia godziną ćwiczeń przy filmowej muzyce :). Wolałem poświęcić więcej czasu i pojechać popływać lub zrobić sobie wycieczkę rowerową. Wiedziałem jednak, że za jakiś czas pojawi się praca, wzmożona robota na uczelni i nie będę miał czasu na poranny jogging, czy basen. W ten sposób powstał pomysł na podzielenie sobie godziny ćwiczeń na mniejsze kawałki i scalenie ich z codzienną czynnością, jaką jest np. wzięcie prysznica.
Teraz automatycznie wiedząc, że chcę zabrać prysznic w domu, dwadzieścia minut wcześniej kładę się na podłogę i wykonuję konkretny zestaw ćwiczeń. Z czasem weszło mi to w krew. Zresztą o swojej diecie i rezultatach sportowo – aparycyjnych pisałem w zeszłym roku we wpisie „Figaj schudł i nadal pracuje nad sobą – czyli historie z życia wzięte i nie tylko.”, który możecie znaleźć tutaj. Wróćmy jednak do tematu. Dziś udało mi się wygospodarować trochę czasu i założyć na siebie moją powyciąganą bluzę i przetarte słuchawki. Zwiedziłem pobliski las, z wcześniej dobraną muzyką w uszach i praktycznie cały dzień miałem w sobie niesamowitą energię! Rewelacyjna sprawa. Żałuję tylko, że mój pies jest już dosyć wiekowy i niespecjalnie nadaje się na ponad dziesięciokilometrowe trasy. Swoją drogą, napiszę niebawem kilka słów o moim pupilu, bo prosiliście o to w grudniowych mailach :). A i jeszcze jedno… Każdy szanujący się biegacz – amator ma swój ulubiony zestaw muzyczny na „joggingowe wyprawy”. Poniżej utwór, który towarzyszył mi podczas dzisiejszego treningu. Macie jakieś swoje ulubione kawałki do ćwiczeń? Piszcie w mailach lub komentarzach! Pozdro!

Reklamy
Otagowane , ,

6 thoughts on “Poranny jogging na odstresowanie – czyli jak zaczynam swój tydzień!

  1. renatka pisze:

    zajebiście ja chciałabym zabrac się za siebie trochę ale ciągle to odkladam :/

    Polubienie

  2. Karolina Kownak pisze:

    nice 🙂 🙂

    Polubienie

  3. magda braff pisze:

    ja lubię biegać z waglewskim w uszach 🙂

    Polubienie

  4. walkarp46 pisze:

    Polubienie

  5. ANIELAMakowska pisze:

    fajne foto

    Polubienie

  6. powalacace pisze:

    Zarąbiście! Wytrwałości życzę! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: