„Scouts Guide to the Zombie Apocalypse” – czyli, jak spieprzyć film o tematyce Zombie.

kr

Ręce oDpadają…

Po pierwsze, kto wymyśla tytuły filmu dłuższe od jego napisów końcowych?! Zresztą to jest najmniejszy problem. Jak niektórzy z Was wiedzą jestem zagorzałym fanem tematyki Zombie. Zarówno w filmie,  książce, jak i komiksie. Z wielką nadzieją i ciekawością sięgam do współczesnych obrazów próbujących oswoić ten jakże dziki temat. Niestety moje doświadczenia – przynajmniej kinematograficzne – ostatniego roku zabijają we mnie resztki nadziei. W zeszłym roku, pisząc recenzję filmu „Zombie SS0” myślałem, że bardziej nie można zbeszcześcić tytułowej tematyki. Myliłem się. Film, któremu dzisiaj się przyjrzymy jest produkcją zeszłoroczną, co za tym idzie, jego twórcy na serio posiadali już tysiące możliwości odniesień do klasyki gatunku, na przykład serial „The Walking Dead”. Tym bardziej, że próbowali stworzyć coś na skraju komedii i parodii. Niemniej jednak absolutnie z owych możliwości nie skorzystali. To smutne, a wręcz irytujące. Zanim wyleję wiadro uwag na świętokradców, znaczy się twórców owej produkcji… przytoczę Wam fabułę obrazu. Główni bohaterowie to trójka nastoletnich skautów, którzy małymi kroczkami odstawiają grzeczne ogniska w lesie, na rzecz studenckich imprez z dziewczynami w bikini w tle.

Mimo studenckich upodobań przyjaciół, jeden z głównych bohaterów nie wyobraża sobie życia bez odznak tropiciela i kolekcjonowania odchodów leśnych zwierząt – najprościej mówiąc, do końca życia pragnie być skautem i co gorsza wierzy w to, że jego przyjaciele myślą podobnie. Jak to w życiu bywa dwójka pozostałych bohaterów jest innego zdania i wspólna wyprawa do lasu w mundurkach ma być ich pożegnaniem ze światem infantylnych amerykańskich harcerzy.
W tym samym czasie w laboratorium jakiejś tajemniczej firmy dochodzi do wypadku, w efekcie którego zmutowany gen zombie wydostaje się poza mury korporacji. Szczerze mówiąc, chyba najtańsza i najmniej kreatywna geneza apokalipsy Zombie, jaką kiedykolwiek słyszałem. No, ale co zrobić. Plaga Zombie rozprzestrzenia się, a niczego nieświadomi bohaterowie odcięci od zasięgu budują w tym czasie obozowisko w lesie. Naturalnie, jak to w tanich scenariuszach bywa, jeden z głównych bohaterów zakochuje się w najładniejszej dziewczynie w okolicy, która ma chłopaka w postaci mięśniaka z włosami postawionymi na żel. W noc apokalipsy trójka bohaterów dowiaduję się o epidemii Zombie i o fakcie, że wspomniana ślicznotka niczego nieświadoma imprezuje tej nocy w jakimś klubie pod miastem. Trójka przyjaciół wraz z przypadkowo napotkaną kobietą z dużym biustem, postanawia uratować dziewczynę, wykorzystując przy tym niedoceniane do tej pory umiejętności, które nabyli będąc przez lata skautami.

Dobra… Nie trzeba chyba podkreślać, że film jest jedną wielką komercją zrobioną dla kasy. Twórcy wywęszyli smród modnego tematu Zombie i łamiąc wszelkie zasady gatunku stworzyli „wielkie G”, okradając przy tym nieświadomych fanów tematu. Właściwie znajdziemy w tytułowym obrazie wszystkie najbardziej podłe i tanie chwyty marketingowe, jakie można wykorzystać w kinematograficznym PCV: nagie laski, gorszące kawały, hektolitry alkoholu i innych używek, cysterny krwi, pozornie uzasadnione zabawy kałem i żarty w kategorii „daj pan dwa złote, to opowiem coś śmiesznego do kamery”. Zacznijmy może od miażdżących błędów tematycznych i wielkiej nieświadomości twórców.

Na serio wydaje mi się, że można było zrobić świetną parodię filmów o Zombie, zachowując przy tym logikę gatunku. Niemniej jednak w tytułowej produkcji autorzy zupełnie zlekceważyli sobie nie tylko odbiorców, ale przede wszystkim szlachetny temat, jakim jest Zombie. O prawdopodobieństwach apokalipsy żywych trupów i genezie literackiej Zombie pisałem już w zeszłym roku  w artykule „ZOMBIE – fakty, mity i prawdopodobieństwo apokalipsy.”, który możecie znaleźć w całości tutaj. Niemniej jednak pozwolę sobie przytoczyć kilka podstawowych definicji Zombie, które bardzo wyraźnie pominięto w „Scouts Guide to the Zombie Apocalypse”. Po pierwsze żywe trupy to pozbawione inteligencji ludzkie ciała z wyostrzonymi zmysłami, nastawione jedynie na szukanie pożywienia w postaci żywego mięsa. W filmie ukazano je jako nie tylko logicznie myślące istoty, ale również potrafiące mówić, używać narzędzi, a nawet śpiewać. Po drugie Zombie w zależności od rozkładu ciała nie biegają! Mogą co najwyżej truchtać, co i tak jest negowane przez tradycyjnych znawców gatunku, którzy wykluczają u Zombie nawet umiejętność podnoszenia się z pozycji leżącej lub wchodzenia po schodach. Po trzecie zaraza Zombie dotyczy tylko i wyłącznie ludzi. W filmie wielokrotnie główni bohaterowie musieli walczyć z zarażonymi jeleniami, kotami i innymi zwierzakami. Bez sensu. Po czwarte, głównym założeniem uczucia niebezpieczeństwa w filmowej tematyce Zombie jest fakt, że żywy trup w pojedynkę jest bardzo prosty do pokonania. Problem stanowi grupa Zombie. To trochę jak z mrówką i całym mrowiskiem. W filmie nawet walki Zombie w pojedynkę przypominały treningi K1. Niedopatrzeń jest naprawdę wiele. Podałem jedynie kilka najbardziej rażących.

The-Undead-in-Scouts-Guide-to-the-Zombie-Apocalypse

Mam wrażenie, że cały marketing filmu opierał się na kobiecych piersiach. Czytając komentarze w sieci zaryzykuje stwierdzenie, że gro mężczyzn obejrzało film tylko dla jednej sceny, której kadr widzicie powyżej bieżącego akapitu. Chodzi o moment, gdy policjantka Zombie z bardzo dużym biustem zostaje przyskrzyniona stalową furtką i jej opięta bluzeczka naglę odpina się i uwalnia wielkie, „martwe” piersi. To wszystko pachnie trochę nekrofilią. Mnie osobiście bardziej obrzydziła ta scena niż podnieciła. Jednak sądząc po wcześniej wspomnianych komentarzach, wielu mężczyzn nie interesuje charakter kobiecych atutów. Nie ważne, że rozkładające się. Ważne, że duże!

Jeśli chodzi o obsadę produkcji, to nie ma się co za bardzo rozczulać. Grupka mało znanych aktorów wybrana pod kryterium modelingu bielizny w markecie.  Gra aktorska? Hmm… trudno o niej cokolwiek powiedzieć, to trochę tak, jakby komentować grę aktorską prezenterów mango. Jakie podejście twórców, taka gra aktorska. Na odpieprz i niech kasa leci.

maxresdefault

Wyrzuciłem z siebie już trochę gniewu, teraz spróbuję znaleźć w tym kinematograficznym kiczu jakieś dobre strony. Po pierwsze ścieżka muzyczna Matthewa Margesona, autora muzyki do takich filmów jak „Kingsman: The Secret Servic” lub „Kick-Ass 2”. Obok muzyki na cichy poklask zasługuje również charakteryzacja. Pomijając beznadziejny wygląd zwierząt Zombie, ludzkie żywe trupy stworzono naprawdę dobrze. Aż żal, że przy takich narzędziach twórcy nie namalowali niczego sensownego.

Tytułowe porno dla nekrofilów zarobiło niezłą sumkę. Zresztą taki był przecież jedyny cel tej produkcji. Przy początkowym budżecie wynoszącym 15 000 000$, mimo nie tak dawnej premiery filmu koszty produkcji już się prawie całkowicie zwróciły. Swoją drogą nie powiedziałbym, że produkcja tytułowego obrazu sprawiała wrażenie wymagającej tak dużego budżetu początkowego. Kto wie, może każda ze statystek musiała do filmu powiększyć sobie biust? A to kosztuje…

Filmu oczywiście nie polecam, w szczególności fanom gatunku. Istne zbezczeszczenie tematyki. Miałem duże nadzieje i się zawiodłem. Pół biedy, że już 14 lutego premiera nowego odcinka serialu „The Walking Dead” 🙂 . Trzymajcie się zimno!

Reklamy
Otagowane , , ,

4 thoughts on “„Scouts Guide to the Zombie Apocalypse” – czyli, jak spieprzyć film o tematyce Zombie.

  1. Karolina Kownak pisze:

    ciekawie 🙂

    Lubię to

  2. Marysia86 pisze:

    mimo twojego krytycznego podejscia i tak mnie zaiteresowales tym filmem tym bardziej ze to z 2015 roku świeżak 😀

    Lubię to

  3. Piotr Jastrzębski pisze:

    hm film może nie spełnia wymagań fanów zombie ale jest fajną głupawka na wieczór przy piwku 🙂

    Lubię to

  4. renatka pisze:

    podpisuję się pod poprzedniczką film przedstawiłeś jako słabo ale twoja recenzja mnie zaintrygowała na tyle, że chyba zdecyduje się obejrzeć 😀

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: