„St Maria Juana” czyli magiczne miejsce, którego nazwa może się nam dosyć lekko kojarzyć…

kr

Ciasno ale klimatycznie.

Dziś krótko, ale jak zawsze – mam nadzieje – na temat. Pogadajmy o knajpce, którą odkryłem jakiś czas temu w Poznaniu. Mowa o tytułowej „St Maria Juana”. Przyznacie, że już sama nazwa miejsca jest bardzo kreatywna. Mimo początkowego negatywnego wrażenia, kawiarnia/restauracyjka zrobiła na mnie na serio poprawne wrażenie. Wraz ze znajomi, zeszliśmy do wąskiego korytarza, który zaprowadził nas do jeszcze węższego przedsionka lokalu, gdzie umiejscowiono „punkt składania zamówień”. Nie przypadkiem dobrałem słowa synonimiczne do wyrażenia „wąsko jak cholera”, ponieważ lokal na serio nie jest za duży. Zdjęcia dostępne w Internecie mogą wprowadzić potencjalnego konsumenta w błąd.  Od razu zaznaczę, że osoby lubiące prywatność, nie znajdą raczej kameralnego zacisza w owym lokalu, gdzie będą mogły poszeptać. No, ale wróćmy do naszej historii. Za wąską ladą – to był ostatni raz, przepraszam 🙂 – spotkaliśmy wąskiego gospodarza lokalu – dobra teraz był ostatni raz. Złożyliśmy zamówienie i udaliśmy się do kolejnego pokoju, aby znaleźć wygodne miejsca. I tu moje narzekania się kończą.

Klimatyczna turecka muzyka w tle, tematyczne teledyski wyświetlane na ścianie, pufy, niskie stoliki, zapach shishy w powietrzu… Miłe zaskoczenie, które trwało praktycznie do końca wspomnianego wieczoru. Po chwili dającej możliwość zachłyśnięcia się tureckimi klimatami podano zamówienie. Obsługa bardzo sympatyczna, ceny akuratne na studencką kieszeń, a smak… Przyznam szczerze, że wpadliśmy odwiedzić tytułowe miejsce jedynie w celu uzupełnienia kofeiny i wymazania „uczucia” pragnienia dobrej herbaty. Jednak powiem Wam, że wątpię, aby jedzenie mogło być ocenione w przypadku tej knajpki na mniej niż dobre.
Świadczą o tym, między innym smaczne fotki, które restauratorzy prezentują na swojej stronie i fakt, że St Maria Juana nie dysponuje sztywnym menu. Jak to rozumieć? Każdego dnia w restauracji, można otrzymać jedynie – oprócz symbolicznych dostawek – danie dnia np. pierożki tureckie manti. Wspomnę jeszcze, że moi znajomi, którzy są permanentnymi bywalcami knajpki, polecają gorąco tamtejszą zupę z soczewicy, podobno magiczna. Cóż więcej mogę powiedzieć, trzeba to zobaczyć, polecam.

„St Maria Juana” ul. Jaskółcza 15, Poznań

Reklamy
Otagowane

3 thoughts on “„St Maria Juana” czyli magiczne miejsce, którego nazwa może się nam dosyć lekko kojarzyć…

  1. magda braff pisze:

    była tam kiedyś, również gorąco polecam 🙂 🙂

    Lubię to

  2. monia pisze:

    polecam 🙂

    Lubię to

  3. piotraskrolegdansk pisze:

    smakowicie wyglada 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: