Czarni bohaterowie bajek mojego dzieciństwa, czyli animowane sentymenty…

kr

Czarny wyszczupla?

Tak mnie się jakoś na wspomnienia zebrało… Co powiecie na powrót do dzieciństwa i poszeptanie na temat bajek? Ot, tak! Bajek! Jakiś czas temu czytałem artykuł, w którym poruszano kwestie cenzury we współczesnych bajkach. W dzisiejszych animowanych produkcjach nie zobaczymy już „czarnych bohaterów” z papierosem w ustach lub szklaną butelką w dłoni/łapce. Paląca Cruella de Mon ze „101 dalmatyńczyków” i pijący chmielne napoje Wilk z „Wilka i Zająca” to przeszłość. Może i słusznie, nie będę się na tym pochylał. Dziś chciałbym przypomnieć sobie wraz z Wami kilka klasyków gatunku, jakimi są czarne charaktery z bajek mojego/Waszego dzieciństwa. Pierwszą postacią, jaka przychodzi mi do głowy jest Skaza, z obrazu „Król Lew”. Pamiętam jak dzisiaj, jak chowałem się za szafą, gdy tylko owy wypłowiały lew pojawiał się na ekranie telewizora. Swoją drogą, piękna bajka, jedna z moich ulubionych. Pamiętacie tę scenę, kiedy hieny maszerują w rzędach, a Skaza siedzi na skale, niczym znany z historii przywódca Trzeciej Rzeszy? Masakra. Jak tylko sobie przypomnę, to czuję ciarki na plecach. Swoją drogą „metafory i nawiązania” w bajkach Disneya to osobny i bardzo intrygujący temat.

Kto wie, może kiedyś o tym coś napiszę. Wracając jednak do tematu, kolejną mrożącą dziecięcą krew w żyłach osobistością bajkowego świata była dla mnie Buka z Muminków. To dopiero schiza. Przyznam szczerze, że z perspektywy czasu stwierdzam, że fińska pisarka – Tove Marika Jansson – tworząc postać Buki była chyba pod wpływem baki. No, ten żart słowny rzeczywiście mi wyszedł, sami przyznajcie… Bajki Disneya poczęstowały mnie w dzieciństwie wieloma ciekawymi kreacjami czarnych bohaterów. Weźmy na przykład Królową Grimhilde („Królewna Śnieżka”), Cruellę De Mon („101 dalmatyńczyków”) lub Diaboline („Śpiąca królewna”)…
Zauważcie, że wszystkie kobiety pełniące profesję „złych bohaterów” w bajkach Disneya pełniły w nich funkcje przywódcze. Królowa, majętna arystokratka, czy też lady ściskająca w dłoni podwładnych. Czy to nie trochę antyfeministyczne? Zwróćcie uwagę na barwy używane w tworzeniu owych postaci – zawsze blade, brudne, ciemne, zimne… Aby nie być seksistą, powiem również o ciemnych charakterach bajek Disneya płci męskiej. W tym wypadku z kolei – wydaje mi się – że mamy do czynienia z promowaniem negatywnego wizerunku „silnych, bardzo dobrze zbudowanych i brutalnych osobników”. To trochę tak, jakby bajki Disneya tworzyli zakompleksieni, pozbawieni atrakcyjnego ciała intelektualiści z czternastodniowym zarostem na twarzy i ołówkiem za uchem. Przykładów nie trzeba daleko szukać:  Gaston („Piękna i Bestia”), Kapitan Hak  („Piotruś Pan”), Clayton („Tarzan”)…

Wróćmy może jeszcze na chwilę do biało – czerwonych kredek. Pamiętacie bajkę „Bolek i Lolek”? Jasne, że tak. Chyba, że nie mieliście udanego dzieciństwa lub wychowaliście się z tabletem w dłoni. Z największym sentymentem, wspominam obraz „Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie”. Swoją drogą niesamowita ścieżka muzyczna, autorstwa „niskopodłogowego” w barwie głosu, Piotra Fronczewskiego. W owej produkcji rolę czarnego charakteru pełnił nijaki Jimmy Pif-Paf. Szczerze mówiąc, bawiąc się na podwórku z kolegami w „Bolka i Lolka na Dzikim Zachodzie” pamiętam, że każdy chciał odgrywać wspomnianą postać o wiele bardziej, niż dwójkę głównych bohaterów…

Z – nie zawsze – archaicznych bajek, pamiętam również postacie, które bardziej bawiły, niż straszyły. Mówię w tym momencie na przykład o kreacji Gargamela („Smerfy”), który przypominał mi mojego sąsiada zbierającego co wieczór niedopałki i butelki obok bloku, w którym mieszkałem.

Z późnego okresu dzieciństwa pamiętam również bajki, które nie do końca przypominały aperitifem wspomniane wyżej produkcje. Mowa oczywiście o anime. Nie zapomnę, jak z niecierpliwością na buzi odliczałem minuty do kolejnego odcinka Dragon Ball. Przyznam szczerze, że ilość – i tak już cenzurowanych – scen, przepełnionych brutalnością rodziła momentami więcej „czarnych bohaterów”, niż postaci ryzykownie uważanych za „dobrą stronę mocy”.  W dzisiejszym wpisie nie może zabraknąć wspomnienia takich „animowanych wynalazków”, jak postać Komórczaka, Buu lub Frieza :).  Osobiście chyba najbardziej przypadałem za ostatnim z wymienionych – może dlatego, że moją ulubioną postacią DB był Szatan Serduszko, a w odcinkach poświęconych Panu F. występowało wielu braci zielono-skórnego wojownika w turbanie :). Więcej bajek nie pamiętam, za obejrzenie żadnej z nich serdecznie nie żałuję. Dlaczego więcej nie pamiętam? Hm… albo byłem już na to za duży – choć nawet dzisiaj z przyjemnością oglądam animowane produkcje – albo dostałem wtedy swój pierwszy komputer…

 

Advertisements
Otagowane , , , , , , , , , ,

4 thoughts on “Czarni bohaterowie bajek mojego dzieciństwa, czyli animowane sentymenty…

  1. magda braff pisze:

    nice 🙂 ja tam nie przespałam wiele nocy przez buke 😀

    Lubię to

  2. piotraskrolegdansk pisze:

    dziki dziki dziki zachód – w wykonaniu piotra fronczewskiego to klasyk mojego dziecinstwa 🙂

    Lubię to

  3. boras pisze:

    spoko wpis

    Lubię to

  4. Marysia86 pisze:

    lubię pana bloga 😉 poprawia mi zawsze humor, poza tym przystojniak z Pana 😀 Widziałam w zapowiedziach że planuję pan dać koncert we wrocku, jestemn wroclawianką i już nie mogę się doczekać – wiadomo już z którym recitalem Pan do nas przyjedzie? Widziałam fragmenty Kobiety krótko w Pana wykonaniu w sieci, zajebista sprawa, pozdrawiam gorąco, fanka 🙂 :*

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: