„Nienawistna ósemka” – czyli konkretne zwroty akcji Tarantino i beczki krwi na ekranie.

kr

Mordobicie z sensem.

Moi Kochani, nawet nie wiecie, jak długo czekałem na zobaczenie tytułowej produkcji. Trailery i pierwsze zagraniczne recenzje nie ułatwiały mi oczekiwania na polską premierę. Nowy – ósmy z kolei – obraz Pana Tarantino zobaczyłem na dużym ekranie, tzn. w kinie. Wiem, że wiele razy krytykowałem koszty wycieczek do kina, jednak między innymi ze względu na mój szacunek wobec twórczości „Tarantuli Kina” postanowiłem otworzyć portfel. Nie chciałbym być w tym momencie źle zrozumiany. Naturalnie jestem przeciwnikiem kinowego piractwa i jak tylko mogę wspieram budżetem „dobrą sztukę”. Niemniej jednak ceny wizyty w kinie nie zawsze uśmiechają się do mojego studenckiego – jeszcze – portfela. Jak już wspomniałem, tym razem zainwestowałem i było cholernie warto! Na spotkanie z „Nienawistną ósemką” wybrałem się wraz z dziewczyną, z początku szczerze martwiłem się, że ilość czerwonych płynów na ekranie może ją niemiło zaskoczyć. Jak się potem okazało, nie taki diabeł straszny, jak go krwią malują. Produkcja momentami przesiąkała brutalnością, jednak jej atuty narracyjne/muzyczne/aktorskie/reżyserskie nadawały każdej kropli krwi na ekranie hektolitry sensu.

Zresztą, co tu dużo mówić, Tarantino znany jest z brutalności swoich produkcji. Film jego autorstwa pozbawiony „wybuchającej czaszki” jest trochę jak masochista, który nie ma na swoim ciele ani jednej blizny, czy też siniaka. Zacznijmy tradycyjnie od zarysu fabuły filmu. „Nienawistna ósemka” to opowieść o dwóch łowcach głów, którzy uciekając przed śnieżycą postanawiają schronić się w tajemniczym motelu Wyoming, odzianym mroczną tajemnicą. Akcja obrazu datowana jest na okres późnego westernu.
Swoją drogą Pan Tarantino coś ostatnimi czasy bardzo lubi wspomniany czas i motyw „łowców głów” – polecam przedostatni obraz reżysera pt. „Django”. Łowcy głów przemierzają Amerykę w towarzystwie – między innymi – złapanej poszukiwanej, którą mają dostarczyć przed sąd w celu egzekucji. Gdy główni bohaterowie docierają do schronienia, splot zdarzeń rodzi wniosek, że w zaciszach gospody, w której się zatrzymali znajduje się osoba będąca w zmowie z transportowaną przez nich poszukiwaną. Kto z gości „motelu” pragnie ich śmierci i uwolnienia długowłosej Daisy? Meksykański zastępca właściciela schronienia? Poczciwy staruszek z militarną przeszłością? Nowy szeryf wioski, w której ma odbyć się egzekucja schwytanej kobiety? Kat, który ma dokonać tejże egzekucji? Pisarz, który zagościł w motelu dla kolejnego rozdziału swojego pamiętnika?  A może jeden z łowców głów został przekupiony wyższą sumą pieniędzy, od tej która czekała go za dostarczenie „głów” przed obliczę sądu? Tajemnicę rozwiążcie sami, przytulając tytułową produkcję…

Film, jak już mówiłem ocieka superlatywami i głębokimi westchnięciami. Po pierwsze – rewelacyjna gra aktorska. Tarantino nie lubi zmieniać obsady swoich filmów, świadczy o tym np. jego częsta współpraca z wybitnym Samuelem L. Jacksonem. Wspomniany aktor po raz kolejny zachwycił mnie swoją kreacją i warsztatem profesji. No ale, aby tradycji stało się zadość, przyjrzyjmy się całej obsadzie w charakterystyczny dla mnie sposób, czyli metodą „kałasznikowa nazwisk i epitetów”. W obrazie spotkamy takie persony, jak wspomniany już Samuel L. Jackson, zarośnięty na „hipstera” Kurt Russell, charakterystyczna nie tylko w aparycji Jennifer Jason Leigh, zabawny – choć momentami irytujący – Walton Goggins,  pachnący tematem „uchodźców” Demián Bichir, pełen angielskiego akcentu Tim Roth, dudniący głosem Michael Madsen, poczciwy Bruce Dern i wielu, wielu innych…

Kolejną dobrze dobraną przyprawą tytułowego obrazu jest muzyka autorstwa dżentelmena, którego nie muszę chyba przedstawiać prawdziwym fanom kina. Mowa oczywiście o Ennio Morricone.

Czy film został doceniony przez loże szyderców – czyli krytyków filmowych – i wielkich szyderców, czyli zwykłych szarych widzów? Pytanie z czapy. Oczywiście, że tak. Po pierwsze statystyka boxoffice.  Mimo niespełna dwóch miesięcy od premiery, film przy początkowym budżecie 44 000 000$, ma już na swoim koncie 65 987 032$! Mało tego! Spójrzmy na konto nagród i nominacji! Wygrane Złote Globy za najlepszą muzykę, trzy nominacje do Oscara, trzy nominacje do BAFTA, jedna wygrana i pięć nominacji do Critics Choice, dwie wygrane i jedna nominacja do National Board of Review…

Co tu dużo pisać, dawno nie przytulałem oczkami równie dobrego kina. Serio. Polecam z ręką na piersi, piersią na ręku i piersią na piersi. Po prostu powinieneś to zobaczyć!

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , ,

3 thoughts on “„Nienawistna ósemka” – czyli konkretne zwroty akcji Tarantino i beczki krwi na ekranie.

  1. Annka Król pisze:

    rewelacyjny!

    Polubienie

  2. borek pisze:

    świtny film, jak zawsze u tarantino 😀

    Polubienie

  3. Klaudia Pachulska pisze:

    BOSKI FILM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: