„Obłąkani” – czyli ekranizacja genialnych wyobrażeń grozy Edgara Allana Poe.

kr

Ale z Ciebie wariat!

Co za miłe zaskoczenie… Na początek wspomnę, że tytułowa produkcja ma tak naprawdę wiele tytułów: „Eliza Graves”, „Stonehearst Asylum” lub polskie tłumaczenie „Obłąkani”. Mimo to, w necie znajdziecie ją bez problemu :). Był późny wieczór, za oknami bielutko od śniegu, kompletne rozleniwienie – recepta? Wraz z dziewczyną postanowiliśmy zorganizować sobie wieczór filmowy. Jedną z propozycji, jaką zobaczyliśmy owego wieczoru, chciałbym się z Wami dzisiaj podzielić. Mowa oczywiście o genialnej produkcji 2014 roku, której autorem jest Brad Anderson. Wspominany twórca ma w swoim dorobku filmowym takie obrazy jak: „The Darien Gap” (1996 rok), „Mechanik” (2004 rok) lub „Połączenie” (2013 rok). Tytułowa produkcja urzekła mnie praktycznie od samego początku. Pierwsze sceny filmu zapachniały mi trochę ostatnimi filmami Pana Tarantino, najprawdopodobniej ze względu na atmosferę, scenografię składające się na czas akcji w obrazie. No, ale po kolei! Po pierwsze fabuła. Produkcja „Obłąkani” to opowieść o młodym lekarzu, który zostaje wysłany do szpitala psychiatrycznego na kompletnym zadupiu. Jest zima, 1899 rok, ostatnie dni grudnia.

Nowy lekarz zostaje bardzo ciepło przywitany w „zwariowanej placówce”. Psychiatra początkowo zdziwiony jest nowatorskimi sposobami terapii, jakie stosuje ordynator szpitala. Pacjenci pijący alkohol? Rezygnacja z farmakoterapii? Terapia poprzez bale i potańcówki? Oczywiście, że tak! Jak się okazuje to codzienność tego, jakże normalnego miejsca. Początkowo młody lekarz również nie widzi w tym wszystkim niczego złego i z ochotą na buzi chłonie wiedzę od swojego nowego przełożonego. Sytuacja zmienia się jednak, gdy pewnego dnia główny bohater odwiedza archaiczne lochy starego psychiatryka.
W podziemiach, za kratami, napotyka wygłodzony i wyziębiony „prawdziwy personel medyczny szpitala”. Kim w takim razie do diabła są ludzie w białych kitlach piętro wyżej? Pacjentami, którzy po udanym bojkocie przejęli szpital i tożsamość pracującego w nim personelu…

Wydaje się interesujące, co nie? No ba, pomysł na scenariusz od razu przypadł mi do gustu. Całość kinematograficznego widowiska otulona została smaczną reżyserią wspominanego już Pana Andersona, rewelacyjnymi zdjęciami Toma Yatsko i naprawdę dobrą grą aktorską, zarówno – z kilkoma wyjątkami! – obsady głównej, jak i drugoplanowej. Ale lukruję, wiem. Po prostu film na serio na to zasłużył. Jeśli chodzi o obsadę, w produkcji spotkamy takie persony jak: niekoniecznie zjawiskowa Kate Beckinsale; rewelacyjny w swoim warsztacie Jim Sturgess; przypominający mi trochę naszego polskiego Michała Grudzińskiego Michael Taine; drażniący momentami oko David Thewlis;  zdystansowany do świata Guillaume Delaunay i wielu, wielu innych… Pisząc o obsadzie filmu, nie można zapomnieć o REWELACYJNEJ kreacji aktorskiej, której autorem jest Ben Kingsley. Artysta znany ze swoich umiejętności aktorskiego kameleona, po raz kolejny mnie zaskoczył! Zagrana przez niego postać „Ordynatora Wariata” zasługuje na ukłon samego Pana Witkacego.

Obraz miał swoją premierę 14 czerwca 2014 roku, jednak nigdzie nie mogłem znaleźć statystyk boxoffice. Podejrzewam jednak, że produkcja spotkała się ze sporym uznaniem. Na potwierdzenie tej tezy, wystarczy poczytać kilka polskich recenzji owego obrazu. Większość skąpana jest superlatywami.

Jedynym moim zastrzeżeniem jest okładka i projekt plakatu produkcji… Tak wiem: „nie miał się czego już przyczepić!” Na serio, zwróciłem uwagę, że w porównaniu do samej produkcji, jego etykietka robi wrażenie wyjętej z pointa. No, ale to uwaga nie do twórców filmu, tylko do osób zajmujących się jego promocją.

Nie czepiajmy się szczegółów, film na serio wart zobaczenia. Świetna propozycja na piątkowy wieczór. Polecam.

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , ,

3 thoughts on “„Obłąkani” – czyli ekranizacja genialnych wyobrażeń grozy Edgara Allana Poe.

  1. Aleksandra Rotunda pisze:

    już zajęty? 😦 cholera… 😀

    Polubienie

  2. kiniaboslawska pisze:

    film na serio dobry, również polecam – choć przyznam szczerze że nie jestem fanka innych produkcji Pana Andersona. Moja osobista uwaga, że momentami można było zrobić film bardziej mroczny, wiele „wątków psychiatrycznych” przedstawiono w sposób niepotrzebnie komiczny.

    Polubienie

  3. Pol pisze:

    w końcu nowy wpis! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: