Po sylwestrze… czyli dlaczego nie potrafimy bawić się na trzeźwo?

kr

Ze mną się nie napijesz?

Hmmm, przedwczoraj był sylwester. Naturalnie zgodnie z własnymi postanowieniami spędziłem go na trzeźwo. W sumie miejsca, w których owego dnia przebywałem, nie stroniły od alkoholu, ale miłym zaskoczeniem była dla mnie „kultura picia”, z jaką się spotkałem. Nie widziałem wspomnianego dnia nikogo, kto tańczyłby rumbę z parkietem. Przynajmniej na samej „imprezie sylwestrowej”. Powodem tytułu dzisiejszego wpisu, był raczej mój powrót z sylwestrowego spotkania do domu. Około trzeciej – albo nawet czwartej – w nocy, po kilku ciepłych herbatkach udałem się do domu. Miałem do przemierzenia kilka długich ulic, a co za tym idzie możliwość zobaczenia „po sylwestrowych” powrotów poniektórych rodaków do domu. Było bardzo zimno, otulony w szalik, z przymrużonymi oczami, wypatrywałem kolejnych ulic. Mijało mnie wielu ludzi: pijana młodzież, agresywni panowie w dresach, zjarani dżentelmeni w krótkich spodenkach i młode dziewczyny, które chyba jedynie zapachem przetrawionego alkoholu mogłyby uratować swoje cnoty… A tak na poważnie, to nie do końca rozumiem pewnego rodzaju zachowania.

Naturalnie, jako potencjalny terapeuta wiem, czym jest uzależnienie… jednak w dzisiejszych czasach wydaje mi się, że można wyróżnić nie tylko uzależnienie stricte od używki, ale również od formy spędzania czasu, gdzie używka musi by obecna w celu zapewnienia jakiejkolwiek rozrywki. No bo, jak zatańczyć z dziewczyną bez wypicia minimum setki wódki? Jak rozmawiać i być duszą towarzystwa, bez obecności chmielnego przyjaciela?  Jak cieszyć się, gdy impreza tak naprawdę zasługuję na miano stypy, a w pobliżu nikt nie ma przy sobie trawki? Skąd brać siły na resztę spotkania, gdy zmęczenie daje o sobie znak, a jedynym białym proszkiem w zasięgu oczu jest Vizir?
Odpowiedź jest tak naprawdę bardzo prosta. Trzeźwy człowiek jest bardziej świadomy swoich ograniczeń i jego percepcja pozwala na ocenę sytuacji, w tym zwrócenie uwagi na ocenę swojej osoby przez innych ludzi. Prawdą jest, że głównym powodem naszego sięgania po używki podczas różnego rodzaju zabaw jest strach przed oceną. Często słyszę zrzucanie winy na uwarunkowania kulturowe i tradycje. Picie alkoholu służyło jednak zawsze temu samemu. Jeśli tak bardzo kochamy nasze polskie tradycje, to dlaczego nie obchodzimy np. „Dziadów” z równym zaangażowaniem? Tradycja kulturowa w moich oczach, może odnosić się jedynie do rodzaju trunku, a nie do sposobu picia. Prawda jest taka, że dzisiaj w Polsce „zwykłe chlanie” mylnie usprawiedliwia się historią.

Kto według mnie sięga po alkohol na szeroko pojętych imprezach, w celu zmiany swojej świadomości? Wykluczając potencjalne uzależnienie, osoby nie potrafiące bawić się na trzeźwo są w rzeczywistości bardzo słabymi jednostkami, nie akceptującymi samych siebie, próbującymi być „choć przez chwilę” kimś innym, kimś bardziej atrakcyjnym/rozumianym/szanowanym. Jakie są efekty? Zazwyczaj żałosne. Wizerunek wyimaginowanego siebie, pod wpływem jakiejkolwiek używki, w oczach osoby trzeźwej wygląda po prostu żałośnie. Wiele osób, które nie wyobrażają sobie zabawy na trzeźwo za chwilę mnie oceni, mam tego świadomość. Mój dzisiejszy wpis otulony zostanie w głowach wspomnianych osób hasłami „zazdrości, że inni piją” lub „pewnie kłamie i koleś popija wieczorami po kątach w samotności”. Hmm… w odpowiedzi na potencjalne pytania i złote myśli, powiem w bardzo prosty i konkretny sposób. Nie piję i nie używam narkotyków od jakieeeegoś już czasu i jest mi z tym naprawdę dobrze. Postrzeganie rzeczywistości taką, jaka jest naprawdę i odczuwanie w pełni świadome wszystkiego, co się wokół mnie dzieje jest niezastąpionym „motywatorem” do kontynuowania swoich postanowień. Ostatni dzień roku spędziłem w obecności głównie osób pijących. Nie przeszkadzało mi to, tym bardziej, że jak napisałem już wcześniej były to osoby znające granicę kultury alkoholowych doznań. Jednak mój powrót nocny do domu, pokazał mi zupełnie inne oblicze „efektów dobrej zabawy” :).

Reklamy
Otagowane ,

4 thoughts on “Po sylwestrze… czyli dlaczego nie potrafimy bawić się na trzeźwo?

  1. Zuzia D. pisze:

    podpisuję się w 100%…

    Polubienie

  2. Wera pisze:

    hm, ja pije raczej w miarę kulturalnie ale rzeczywiście po 12stej strach było wychodzić na ulice centrum miasta… 😦

    Polubienie

  3. Adam Kusarski pisze:

    kakakakkakaka? 😀 😀

    Polubienie

  4. powalacace pisze:

    Miło trafić na ten wpis 🙂 🙂 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: