Świąteczny Jazz zamiast kolęd – czyli kilka moich alternatyw na wigilijną dekadencję.

kr

Więcej życia!

Wczoraj pisałem Wam troszeczkę na temat irytującego mnie klimatu, jakim charakteryzują się polskie kolędy i pastorałki. Widzę, że zainteresowała Was owa kwestia i chciałbym dzisiaj odpowiedzieć na Wasze pytania, dzieląc się kilkoma ulubionymi „świątecznymi” kompozycjami. Dzisiejszy wpis, co prawda kategoryzowany jest w zakładce „muzyka”, jednak korzystając z okazji, chciałbym szepnąć Wam coś na temat tego, jak spędziłem wczorajszą Wigilię. Popołudnie tak, jak podejrzewałem upłynęło na domowych przygotowania, prasowaniu koszul i wzajemnej wymianie życzeń z systematycznie pojawiającymi się w moim domu gośćmi. Tak, jak już wczoraj pisałem punktualnie o 17.30 skoczyłem w ubranko Gwiazdora i odwiedziłem malutkie pociechy swoich sąsiadów. Spocony i „prześpiewany polskimi kolędami” wróciłem do domu i po szybkim prysznicu usiadłem wraz z rodziną do Wigilijnego Stołu. Złożyliśmy sobie życzenia i rozpoczęliśmy kosztowanie dwunastu świątecznych specyfików. Mój ból polega na tym, że od wczoraj jestem cholernie przeziębiony i o apetycie, czy czuciu smaków potraw nie było wczoraj nawet mowy.

Moja przyjaciółka pocieszyła mnie, że przynajmniej nie zdobędę w tym roku świątecznych kilogramów. Po wieczerzy nadszedł czas na wręczenie sobie małych świątecznych podarunków. Wzbogaciłem się w cztery słoje zielonych i czarnych oliwek, przenośny stolik do laptopa, „niebieski” pasek od spodni Messimo, rewelacyjnie pachnące perfumy „Cuba – Perfums Des Champs”, tańczącego bałwanka i worek słodkości :). W związku ze wspominanym wcześniej przeziębieniem nie później, jak o 21.00 postanowiłem się chwilę zdrzemnąć. Obudziłem się dopiero w środku nocy… i zacząłem pisać bieżący post na bloga.
Wróćmy jednak do głównego tematu dzisiejszego wpisu. Naturalnie wczoraj, podczas Kolacji Wigilijnej, w tle „polsko – frasobliwie” beczały kolędy z telewizora… Nawet nie pamiętam dokładnie, jaki włączony był program. Faktem jest, że dobiegające do moich uszu biało – czerwone kolędy kuły mnie tytułową dekadencją i smutkiem. Kurczę, Bóg się rodzi, a Polak zamiast się cieszyć płacze nad tym, że w stajence, a nie w nowoczesnym szpitalu w Betlejem. Nawet z pozoru radosne kolędy wydawały mi się wczoraj bardzo przygnębiające. Alternatywa? Dobry jazz trzymający w ryzach melancholię i dający moim uszom chwilę relaksu i smak Wesołych Świąt. Poniżej znajdziecie kilka moich muzycznych propozycji – nie tylko jazzowych – na bieżące dni :). Jeszcze raz wszystkiego radosnego i miłego odsłuchu!

John Denver – Rudolph The Red Nosed Reindeer

I Just Believe in Christmas

Bobby Helms – Jingle Bell Rock

Nat King Cole – The Christmas Song

The Staples Singers – Who Took The Merry Out of Christmas

Ramsey Lewis Trio – Santa Claus Is Coming To Town

Ray Conniff & Singers – Twelve Days Of Christmas

Frank sinatra – Let it snow

Reklamy
Otagowane

4 thoughts on “Świąteczny Jazz zamiast kolęd – czyli kilka moich alternatyw na wigilijną dekadencję.

  1. Adam Kusarski pisze:

    nice! dzięki 🙂

    Polubienie

  2. Ania pisze:

    Dzięki😊zdrowiej choruszku😷

    Polubienie

  3. anastacja86 pisze:

    zajebiste są te utworki, już lecą u mnie w tle 😀

    Polubienie

  4. Zuzia D. pisze:

    sinatra i let it snow wymiata 🙂 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: