Życzenia Świąteczne! – czyli nutki hipokryzji, bałagan w kuchni i jazzowe kolędy.

kr

Za oknami słoneczko, a w domu Wigilia…

Kurczę, przyznam, że trochę żałuję braku białego pejzażu za oknem. No, ale co zrobisz, przynajmniej psy bez kubraczków mogą wychodzić na spacery. Tak, jak pisałem już w zeszłym roku – jeszcze na starym adresie bloga – nie jestem jakimś wielkim fanem świątecznej atmosfery. Nawet nie wiem, czy ją specjalnie w tym roku czuję. Chyba z całego świątecznego zamieszania najmilsze są dla mnie poszukiwania prezentów dla bliskich, gotowanie i tytułowy jazz świąteczny w głośnikach. Skoro już przy jazzie jesteśmy, to jest to chyba dobry przykład na pokazanie pewnej różnicy w kulturowym obchodzeniu świąt między Polakami, a – na przykład – Amerykanami. U nas atmosfera świąt mocno zahacza o typową biało – czerwoną dekadencję, ból, cierpienie i refleksyjność. W Stanach okres świąteczny to mega radocha i ciągłe świętowanie przy skocznej muzyce, w bogato oświetlonych domach. Spójrzmy na muzykę „świąteczną” naszego narodu i USA, za Oceanem Atlantyckim ludzie bawią się w dniu dzisiejszym przy energicznym jazzie i bluesie – przykład w wideo poniżej wpisu. A my? Pomijając kwestię skrajnie depresyjnych kolęd katolickich, nawet pastorałki pachną atmosferą pogrzebu.

Zresztą chyba najbardziej w tym wszystkim boli mnie tytułowa hipokryzja Świąt Bożego Narodzenia. Wszyscy mili, uprzejmi i uśmiechnięci przy stole okrytym białym obrusem i dwunastoma potrawami. A jeszcze kilka godzin wcześniej skłóceni ponieważ gospodyni domu jest pełna nerwów, że nie zdąży z kulinarnymi specjałami, pan domu przeklinający pod nosem za każdym razem, gdy nie może znaleźć odpowiedniej koszuli na wieczerzę i reszta domowników wkurzona, że w święta zamiast siedzieć przed komputerem musi słuchać kolędowego wycia Edyty Górniak w TVP.
Naturalnie nie pochodzę z rodziny patologicznej 🙂 – każdy z domowników ma swoje za uszami, ale spędzamy dzisiejszy wieczór w możliwie, jak najcieplejszej atmosferze. W końcu i tak mama zdąży z planowanymi potrawami, tata pożyczy koszulę ode mnie, a brat przeżyje jeden wieczór bez Internetu :).

Mówiąc o hipokryzji miałem raczej na myśli radykalnych Polaczków, którzy tak pięknie potrafią doprawić barszcz, a wieczorem nie wytrzymają przed pasterką bez kieliszka wódki. Swoją drogą, pamiętam jak w zeszłym roku na pasterce cały balkon w kościele przepełniony był wonią alkoholu, nieudolnie zatuszowaną dziesiątkami perfum, które pewnie zostały tego dnia sprezentowane pod choinkami. Jak tak czasami z boku słucham tradycjonalistów, to odzywa się we mnie moja złośliwość i się zastanawiam, ilu z nich – na przykład – przyjęłoby w Wigilię zbłąkanego gościa w postaci Pana Stasia Winiacza?

307497_285398348248741_784947396_n-600x245

„Tato, Tato! Ten Pan, co tak brzydko pachnie, wyjął miedź z kabli od telewizora, a teraz dziwnie przygląda się mamusi (…)”.

Co najwyżej taka rodzina spakowałaby owemu panu trochę ciepłego prowiantu i złożyła w progu mieszkania – mało prawdopodobne do spełnienia – życzenia. I to w najlepszym przypadku…

„Mamo dlaczego zgasiliśmy wszystkie światła, a babci tata kazał szczekać jak piesek? (…)”.

Wiem, że dzisiaj dużo narzekam, ale to chyba przez to, że tegoroczne Święta spędzam połowicznie przywiązany do łóżka. I nie chodzi tutaj o żadne igraszki damsko – męskie. W pośpiechu i ciągłym „przedświątecznym zakupowym biegu” po prostu mnie zawiało :). A jeśli już o zakupach mówimy, to wspomnę jeszcze o innym elemencie świątecznych niesmaków. Czasy komuny już dawno za nami, a kolejki w marketach ciągle nam o nich przypominają. Jednak nie o kolejkach chciałem powiedzieć, a o zachowaniu świątecznych łowców promocji… Świadkiem podobnych wydarzeń, jak te przedstawione poniżej na video byłem kilka dni temu…

Narzekam, narzekam… a przecież wspomniałem na początku wpisu o również miłych walorach świąt. Na pewno obok gotowania i obdarowywania drugiego człowieka, cieszę się z zajebistego argumentu do odnowienia starych znajomości. Mam wielu znajomych i członków rodziny, których nie wiedziałem już wieki. Święta to rewelacyjny motyw do wykonania kilku telefonów, bez zbędnego tłumaczenia po co tak naprawę dzwonię.  Oprócz domowników przez mój domek rodzinny w najbliższych dniach pewnie przepłynie wiele bliskich mi osób. Cieszy mnie to, ponieważ niektórzy z nich mieszkają setki kilometrów za Poznaniem i Święta to jedyny czas, kiedy możemy się zobaczyć. Wpis dzisiaj trochę wcześniej wstawiam, niż planowałem, więc nie mogę Wam jeszcze zdradzić, co znalazłem pod choinką :). Nie umiem się również odnieść do moich planów na dzisiejszy wieczór, ponieważ jak na razie wszystko dzieje się bardzo spontanicznie. Jedno wiem na pewno, że późnym popołudniem wskakuję w przebranie poznańskiego Gwiazdora i idę bawić na godzinkę dzieci sąsiada. Mimo wszystko, święta mają swój urok… Chciałbym z tego miejsca złożyć Wam wszystkim najserdeczniejsze świąteczne życzenia pełne spokoju, akceptacji i przede wszystkim RADOŚCI! 🙂

Reklamy
Otagowane

6 thoughts on “Życzenia Świąteczne! – czyli nutki hipokryzji, bałagan w kuchni i jazzowe kolędy.

  1. Ania Polacek pisze:

    zajebisty jest ten utwór

    Polubienie

  2. oskiroterdam pisze:

    wszystkiego spokojnego! 😀

    Polubienie

  3. Aleksandra Rotunda pisze:

    pogody ducha i odwagi 🙂

    Polubienie

  4. Adam Kusarski pisze:

    Wszystkiego dobrego na święta Panie Bartoszu! 🙂 🙂

    Polubienie

  5. Ania pisze:

    Barteczku,obyś w przyszłym roku był przynajmniej taki,jakiego znam Cię teraz …. pomyślności na Uczelni,radości i dobroci w serduchu 🎅

    Polubienie

  6. Kinga Kuszak pisze:

    naj!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: