„Figaj zbiera puszki!” – czyli mój nietrafny pomysł na zdobycie dodatkowych $ na Święta.

aimg

AluMinimum.

Wspominałem Wam latem, że zdobyłem na czas „wakacji” od studiów dorywczą pracę w postaci konserwacji powierzchni płaskich. Konkretniej mowa o porannym sprzątaniu klatek schodowych. Praca miała mieć charakter wakacyjny i nieco pogłaskać portfel ubogiego studenta. Niemniej jednak, z biegiem czasu stwierdziłem, że owa profesja nie koliduje z uczelnianymi zobowiązaniami – a nawet pomaga mi w systematycznym rozpoczynaniu dnia przed wschodem słońca. Żadna praca nie hańbi, o tym chyba nie muszę w tym momencie przypominać. W swoim życiu robiłem już wiele rzeczy, począwszy od mało oryginalnego roznoszenia ulotek, na nagrywaniu audiobooków w radiu skończywszy. Jednak dzisiaj nie o tym. Z biegiem tygodni zauważyłem, że 60% moich codziennych obowiązków na posesji polega na zbieraniu i utylizowaniu „puszek po piwie”. Ach te uroki poznańskich slumsowych dzielnic. Natchniony przez porannych gości mojej posesji, którzy czasami już o szóstej rano uskuteczniali swoje wyprawy po aluminium, postanowiłem zacząć zbierać znalezione puszki.

Po ponad dwóch miesiącach udało mi się uzbierać ponad metrowe worki zgniecionych opakowań chmielnych napoi, jeden aluminiowy brodzik i kilka – trudnych do zinterpretowania – stalowych gabarytów. Zachwycony swoją pomysłowością i ilością zebranych surowców, postanowiłem tydzień przed świętami spieniężyć zebrany dorobek. Fundusze uzyskane w ten sposób miały potencjalnie sfinansować prezenty, jakie chciałem podarować swoim bliskim w zbliżające się Święta. Co z tego wszystkiego wynikło? Już Wam mówię…

70

Pierwszym moim ruchem było wykonanie telefonów do kilku poznańskich „skupów surowców”. Sprawdziłem ceny, właściwie znacznie się od siebie nie różniły – cena jednego kilograma aluminium to około 3 złote. Wybrałem najbliżej usytuowany skup i wraz z przyjaciółką pojechaliśmy „załadować towar” do samochodu. Podczas rozmowy z jednym z właścicieli skupów dowiedziałem się, że puszki trzeba niestety wcześniej posegregować. Wyróżniamy bowiem opakowania stalowe – zazwyczaj od najtańszych rodzajów piwa – i aluminiowe. Można je – podobno – rozróżnić po matowości spodu puszki. Ja jednak postawiłem na tradycyjny magnes. Przez dobre dwie godziny sprawdziłem wszystkie zebrane przedmioty „macając je” magnesem, wcześniej pożyczonym z kuchennej lodówki.  Wynik? Dwa worki aluminium, jeden stali. Spakowaliśmy wszystko do wcześniej przygotowanego samochodu, który zabezpieczyliśmy workami i kocami. Nie dość, że stalowe gabaryty były kosmicznie brudne, to worki z puszkami atakowały przestrzeń obrzydliwym zapachem przetrawionego alkoholu. Fotorelacja z przygotowań poniżej :). Swoją drogą z tego miejsca chciałbym gorąco podziękować swojej przyjaciółce za pomoc w transporcie „niełatwych owoców mojego zbieractwa”. Wielki szacun.

Co było dalej? Przyjechaliśmy na miejsce, gdzie okazało się, że aluminiowy brodzik musi być zważony jak stal, ponieważ nie odkręciłem od niego czterech stalowych śrubek. Naturalnie nikt z pracowników złomu dziwnym trafem nie dysponował tego dnia narzędziami typu „śrubokręt”. Końcowy wynik wagi surowców nie do końca miło mnie zaskoczył…  W przeliczeniu na złotówki, moje ponad dwumiesięczne zbieractwo i cały trud przygotowania transportu, zostały wycenione na 37 złotych… Moja przyjaciółka widząc moje zdziwienie i niezadowolenie poklepała mnie po plecach z szerokim uśmiechem na buzi. Życie. Pół biedy, że wcześniej zorganizowałem sobie inną dodatkową pracę w okresie świątecznym :). Swoją drogą od wspomnianej pory mam duży szacunek dla osób, które żyją ze zbieractwa. Skupy surowców płacą surowe grosze… przynajmniej za puszki, o których tak często się mówi widząc osoby bezdomne, które przeszukują miejskie śmietniki. Na przyszłość polecam zbieranie różnego rodzaju okablowań, w przeciwieństwie do aluminium i stali, miedź jest w cenie :). No, ale co przygoda to przygoda, będzie na starość co wspominać. Tymczasem oficjalnie wycofuję się z „puszkowego interesu”…

Advertisements
Otagowane

7 thoughts on “„Figaj zbiera puszki!” – czyli mój nietrafny pomysł na zdobycie dodatkowych $ na Święta.

  1. Zuzia D. pisze:

    haha Ty to masz łeb 😀

    Lubię to

  2. Aleksandra Rotunda pisze:

    żadna praca nie hańbi, szacuneczek za skromność i odwagę w szczerości wypowiedzi 🙂

    Lubię to

  3. Joanna Adamczyk pisze:

    Nie ma lekko. ileż to trzeba obalić puszek piwa, aby zarobić na kieliszek chleba!

    Lubię to

  4. Magda Braf pisze:

    zaradny z Ciebie facet 😀

    Lubię to

  5. Ania pisze:

    Znam to, ja dla Jacka za 220 kg baterii dostalam 110 zl-pol roku zbieralismy,a mialo byc 160 zl,tyle,ze w kasie sie okazalo,ze juz inna cena jest,niz sie umawialismy 😦

    Lubię to

  6. Kinga Kuszak pisze:

    hmm życie 🙂

    Lubię to

  7. Błażej pisze:

    tego Hitlervagena Tułarega byś oddał na złom 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: