„Dziękuje za życzenia! :)” – czyli moje urodziny i kalendarium wspomnień z życia Figaja.

kr

Ale to już było… 🙂

Na wstępie, chciałbym bardzo serdecznie podziękować wszystkim za życzenia, niesamowita sprawa. Piszę tego posta chwilę po północy, a już z mojej skrzynki pocztowej uśmiechają się do mnie sympatyczne słowa, otulone setkami emotikonek. Swoją drogą zastanawialiście się kiedyś nad życzeniami, które usłyszeliście w dalekiej przeszłości i pamiętacie je do chwili obecnej? Hmm… osobiście uważam, że najbardziej „trafiającymi w sedno” życzeniami, jakie usłyszałem w życiu, są słowa ściśle związane z moim ulubionym tekstem, jakim jest „Dezyderata”. Życzenia brzmiały mniej więcej w następujący sposób: „Życzę Ci pogody ducha, abyś godził się z tym, czego nie możesz zmienić. Odwagi, abyś zmieniał to, co możesz zmienić i  mądrości, abyś odróżniał jedno od drugiego (…)”. Dzisiejszy wpis będzie nieco specyficzny. Chciałbym podzielić się z Wami garścią wspomnień i – osobistymi – cichymi komentarzami dotyczącymi mojego – nie zawsze prostego i szarego – życia. Naturalnie moje dzisiejsze wspomnienia są jedynie prywatną refleksją dotyczącą przeszłości. Nie chciałbym, aby zostały one odebrane przez pryzmat narcyzmu ;). Po prostu mam dzisiaj swoje święto i chciałbym wraz z Wami cofnąć się na chwilę do swojej przeszłości.

Narodziny, dzieciństwo, szkoła, pierwszy pocałunek i pierwszy wybity ząb… – zapraszam Was na dotknięcia mojej małej biografii, otulonej aktualnym komentarzem i fotorelacją wspomnień „na kliszy”. Zaczniemy w chyba najbardziej logiczny – a co za tym idzie przewidywalny – sposób, czyli od moich narodzin…

 

Narodziny i okres dzieciństwa

1 narodziny 1Dokładnie 16 grudnia 1991 roku, o godzinie 10.30, na świat przychodzi mały brunet o imieniu Bartosz. Ważę 3,640 kilograma i mam niecałe 38 cm długości – inteligentny / prymitywny żart. Naturalnie, mało co pamiętam z tego dnia ;). Z opowiadań wiem jedynie, że zaraz po urodzeniu lekarze dawali mi bardzo małe szanse przeżycia – komplikacje przy porodzie. Spędziłem prawie trzy tygodnie po narodzinach w szpitalu, pod specjalistyczną opieką. No i… wyszedłem z owej sytuacji bez szwanku ;). Zakładając, że istnieje Bóg ciekawi mnie, co sobie 16 grudnia 1991 roku pomyślał? Nie, no kurcze dam brunetowi przeżyć, bo rzeczywiście ma coś do zrobienia na tym świecie… – takie tam dywagacje głaszczące moje ego.

 

2 dzieciństwi wczesne

Moja ulubiona fotografia z okresu „nuplaj w buzi wszystko co popadnie”. Zdjęcie zrobiono w domu moich rodziców, a konkretniej w łazience – gdzie usytuowano mnie na archaicznej pralce. Na głowie bujna czupryna, rodzina spekuluje, że gęste włosy odziedziczyłem po dziadku Żmijewskim – od strony mamy – którego czarno białe zdjęcia możecie zobaczyć w wpisie „Mamo, co to za Al Capone z lewej?- czyli Figaj przegląda stare, rodzinne albumy.”, a dokładniej tutaj.

Hm… fotografia poniżej to jedno z pierwszych zdjęć, w towarzystwie mojego o cztery lata młodszego brata. Jeśli wierzyć cyferkom na fotografii, zdjęcie datuje się na rok 1996 – czyli mam na nim około pięciu lat. Z moim bratem, odkąd pamiętam trzymaliśmy się zawsze razem – i nie są to puste „ładnie wyglądające” słowa. Wszystko jednak zmieniło się kilka lat temu. Teraz oprócz więzów krwi, nie łączy nas zbyt wiele tematów do wspólnych rozmów…

3

To trochę zabawne. Mieszkam aktualnie z moim bratem w sąsiadujących pokojach. Po czym pozostali domownicy poznają, który z nas jest w domu? Po muzyce dobiegającej z części mieszkania, w której znajdują się nasze pokoje. Jeśli słychać Slasha zapewne w domu znajduję się mój braciszek. Jeśli słychać jazz, na pewno znajdziecie w mieszkaniu moją osobę. Jeśli słychać obie te rzeczy, to najprawdopodobniej w tym momencie się kłócimy, kto powinien włożyć słuchawki…

4

Czas pędził do przodu, a my razem z nim.  Jak oglądam stare fotografie, to nie mogę się napatrzeć na różnego rodzaju archaizmy stanowiące „drugi plan”. Zwróćcie uwagę na te szklanki i plastikowe wkładki! Albo na koszule mojego ojca! W dzisiejszych czasach nazywano by go po prostu hipsterem.

Okres szkolny

Fotografia poniżej przedstawia trochę późniejsze lata i wspomnienie wyjazdów rodzinnych na ogródki działkowe. Pamiętam dokładnie, że co sobotę, w okresie letnim jeździliśmy nocować na działce mojej babci. Owe miejsce jest również dla mnie wielką kopalnią wspomnień. Pierwsze sympatie, kreatywne zabawy, do których nie potrzebne były ładowarki, wieczorne ogniska, las, rower i przede wszystkim wspólne chwile z rodziną. Przyznam szczerze, że z dzisiejszego punktu widzenia jestem szalenie wdzięczny swoim rodzicom za dzieciństwo, jakie mi stworzyli. Nie brakowało mi niczego, jak również nauczono mnie, że wcale nie muszę mieć wiele, aby być szczęśliwym.

5Nie wychowano mnie w przepychu i baroku materializmu. Pamiętam okres, w którym moi rówieśnicy już dawno wiedzieli, jak posługiwać się klawiaturą komputera. Ja jednak naturalnie wiedziałem, że coś takiego jak komputer istnieje, ale na tym moja informatyczna wiedza się kończyła. Pierwszy komputer otrzymałem od rodziców dopiero wtedy, gdy rzeczywiście był mi on już potrzebny – a raczej bardzo przydatny – do spraw natury szkolnej. Jeśli już wspominamy tego typu rzeczy, pamiętam również, że swój pierwszy telefon – ciężką dwukolorową cegłę noki – otrzymałem dopiero jakoś pod koniec szkoły podstawowej tylko dlatego, że jechałem na swoją pierwszą „zieloną szkołę”.

6

Może powiem Wam jeszcze coś na temat mojej szkoły. Przyznam szczerze, że okres szkoły podstawowej i gimnazjalnej był dla mnie delikatnie mówiąc „nieprzyjemnym czasem”. W związku z wieloma przyczynami zmuszony zostałem do udziału w tzw. „walce szczurów”. Przez sześć lat przynosiłem do domu świadectwa ze średnią 5,0 i czerwonym paskiem. Sztuczne ambicje rodziców, walka o bycie najlepszym w każdej dziedzinie, koszmarny brak czasu na jakiekolwiek przyjemności i pasje. Nie winię swoich rodziców, chcieli dla mnie jak najlepiej. Jednak z perspektywy czasu widzę, jak bardzo niszczący dla mojej osobowości był ten okres. Zresztą nie obyło się bez późniejszych konsekwencji… no, ale o tym za chwilę.

Okres szkoły średniej

Jest rok 2008, kończę szkołę gimnazjalną i z wysokimi wynikami zaczynam naukę w renomowanym – przynajmniej w tamtym okresie – poznańskim liceum numer VIII. W tym samym czasie wygrywam casting na intro do serialu stacji TVN pod tytułem „Niania”. Wydaje mi się, że było to kluczowe wydarzenie dla mojej dalszej drogi artystycznej. Podczas dni spędzonych na planie serialu, podjąłem decyzję, że po zakończeniu szkoły średniej przystąpię do egzaminów w szkole teatralnej we Wrocławiu.

7

Plan Serialu „Niania” – Bartosz Figaj, Tomasz Kot, Mateusz Figaj

Mniej więcej w tym samym okresie wydawnictwo mojego taty zaczęło przynosić coraz bardziej – nazwijmy to -„sensowne” zyski. W związku z powyższym, małymi kroczkami funkcjonowanie mojej rodziny i komfort naszego życia trochę się polepszył. Przed rozpoczęciem pierwszego roku w liceum, pojechałem na swoje pierwsze wakacje „za granicę”. A konkretnie do kraju długiego makaronu i sycylijskich motywów Ojca Chrzestnego. Mowa oczywiście o Italii, a konkretniej małej włoskiej miejscowości Cesenatico. Nie przez przypadek wspominam o owych wakacjach. Były one dla mnie też pewnego rodzaju przełomem w sposobie mojego postrzegania rzeczywistości. Słońce plaża, alkohol, dziewczyny i upragniona ucieczka od nakazów i zakazów. Po powrocie do kraju rozpocząłem nowy etap swojego życia, bardzo zbuntowany etap :D.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ciągłe imprezy, opuszczanie lekcji, różnego rodzaju „szkolne wybryki” i częste problemy z prawem. Tak wyglądał prawie rok mojego funkcjonowania w pierwszej klasie szkoły średniej. Dlaczego prawie rok? Ponieważ w efekcie mojego  – jakże nie pasującego do Bartka sprzed roku – zachowania zostałem najnormalniej w świecie wydalony z liceum, z dwiema poprawkami na karku, z chemii i matematyki. Obie panie prowadzące owe przedmioty bardzo się przyjaźniły i niekoniecznie przepadały za moją osobą. Do dzisiaj wspominam z uśmiechem na twarzy apele, podczas których musiałem przepraszać za swoje wybryki owe nauczycielki.

8bCo było potem? Zmobilizowałem się i zdałem poprawki. Nie kazano mi powtarzać roku, niemniej jednak warunkiem mojej dalszej edukacji była zmiana szkoły. Przeniesiono mnie do innego poznańskiego liceum. Jego pełna nazwa początkowo budziła we mnie grozę, cyt. „Liceum Ogólnokształcące imienia generałowej Jadwigi Zamoyskiej numer XXV w Poznaniu”. Wiedziałem, że nie mogę funkcjonować w nowej szkole jak „buntownik”. Praktycznie przez cały czas trwania drugiej klasy wszyscy bardzo uważnie mi się przyglądali. Jednak wyuczony przez rok „charakter niebieskiego ptaka” musiałem gdzieś dokarmiać. Wtedy pojawił się teatr, a konkretniej Studio Teatralne Próby. Początkowo chciałem dostać się do owej grupy tylko po to, aby otrzymać warsztat potrzebny do egzaminów w szkołach teatralnych. Jak się okazało potem, moje losy zupełnie inaczej się potoczyły. Praktycznie już w maju 2011 roku po raz pierwszy wystąpiłem ze swoim autorskim recitalem w klubie „Piwomania” w Poznaniu, poniżej nagranie z pamiętnego koncertu.

Wróćmy jednak do chronologii wydarzeń. Ostatni rok szkoły średniej to przygotowania do matury, pierwsze zakochanie, pierwszy pocałunek i osiemnaste urodziny 😉 . Przyznam szczerze, że tak naprawdę miałem maturę wtedy głęboko w dupie. Wiedziałem, że jej wyniki w rekrutacji do szkół aktorskich nie mają żadnego znaczenia. Praktycznie ostatni rok liceum poświęciłem na szlifowanie warsztatu aktorskiego i ciągłe występy na scenie.

Poniżej wspomnienie ze studniówki! Przyznam szczerze, że nie mam żadnych artystycznych wspomnień z tego wydarzenia. Patrząc na ówczesny mój „charakterek” wypadała ona wyjątkowo grzecznie. Na fotografii jedna z moich licealnych sympatii, Anka. PS. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu, że opublikowałem owe foto ;), swoją drogą wyglądam na nim trochę jak Al Bundy.

11

Okres studiów

Koniec liceum, o dziwo bardzo wysoko zdana matura i zachowanie „dobre”. Właściwie z takimi wynikami mogłem startować na każdy kierunek studiów z wyjątkiem prawa i medycyny. Co jednak zrobiłem? Pojechałem do Wrocławia, aby spełnić swoje marzenia. Naturalnie wróciłem do Poznania „na tarczy”. Zrezygnowany porażką, zmuszony zostałem wybrać studia na poznańskiej uczelni. Wybór padł na „Filmoznawstwo” na Uniwersytecie Adama Mickiewicza – poniżej fotografia z integracyjnych spotkań pierwszego roku.

12Jednak to nadal nie było to, czego szukałem. Nie chciałem oceniać dzieł innych ludzi, chciałem tworzyć! Tego samego roku napisałem swój pierwszy autorski recital pod tytułem „Kobietę trzeba trzymać krótko!” – więcej informacji tutaj, a poniżej archaiczny fragment owego muzycznego projektu.

Przez prawie rok grałem recitale po knajpach, zarabiając w ten sposób na życie. W tym samym roku poznałem swoją pierwszą „dziewczynę” i rozpocząłem – wydawało mi się wtedy – poważny związek, wobec którego miałem bardzo konkretne zamiary. Miłość w głowach miesza. Po roku, ponownie startowałem do szkól teatralnych tym razem na wrocławski wydział aktorski, wrocławski wydział reżyserii, wrocławski wydział scenopisarstwa i łódzki wydział aktorski. Łódź powiedziała mojej kandydaturze stanowcze nie, to samo, jeśli chodzi o reżyserię i scenopisarstwo w szkole wrocławskiej. Niemniej jednak, egzaminy na wydział aktorski poszły mi zdecydowanie lepiej, niż rok wcześniej. Dostałem się do kolejnego etapu, do którego z przyczyn werterycznych nie przystąpiłem. Jak to rozumieć? W głębi duszy tak naprawdę nie chciałem już wtedy podejmować studiów w innym mieście. Powodem była naturalnie kobieta. Spakowałem się i wróciłem do Poznania, gdzie rozpocząłem studia na wydziale Kulturoznawstwa.

Byłem młody i głupi. Dziewczyna po jakimś czasie znikła zostawiając mnie z kwitkiem „z dnia na dzień”. Rozpocząłem systematyczny proces użalania się nad sobą. Wyrzucono mnie z Uniwersytetu i skończyłem swoja przygodę z filmoznawstwem. Przez kolejne dwa lata – podejmowałem studia kulturoznawstwa i resocjalizacji – notorycznie skreślano mnie z listy studentów. Powodem były głównie nieobecności, bowiem cały czas poświęcałem – wydawało mi się wtedy – artystycznemu życiu, pełnemu dekadencji, alkoholu i występów do kotleta.

14Oczywiście nie mogę całkowicie przekreślić  tych lat. Zrobiłem w tym czasie również wiele fascynujących rzeczy, kilka ciekawych projektów teatralnych i muzycznych, pracowałem w kilku rozgłośniach radiowych, a nawet zacząłem pisać i  zdobywać rożnego rodzaju nagrody literackie. Minął kolejny rok a ja zmieniłem się nie do poznania. 15Moja przyjaciółka używa bardzo ciekawego słowa do opisania mojego ówczesnego stanu, byłem „zdziadziały”. Przytyłem, zapuściłem brodę i byłem pełen „artystycznej arogancji” i pogardy względem otaczającej mnie rzeczywistości. Moje ego było spaczone do tego stopnia, że podczas kolejnych egzaminów do jednej ze szkół artystycznych – a konkretniej studium muzycznego im. Czesława Niemena – po zaśpiewaniu komisji rekrutacyjnej utworu „Sto lat” powiedziałem, aby pocałowała mnie w dupę. Naglę przyszedł taki dzień, kiedy spojrzałem w lustro i zapytałem samego siebie „czego właściwie chcę od życia?”. Przyjrzałem się postaci w lustrze, odzianej w ciężką skórzaną kurtkę i dziwaczne „pseudo artystyczne bransolety”. To nie to. Nie tędy droga. Postanowiłem zmienić swoje życie raz jeszcze.

Teraźniejszość

Co się wydarzyło od tamtej pory i jak jest obecnie? W pierwszej kolejności wróciłem na uczelnię. Podjąłem Studia Socjoterapii i Promocji Zdrowia na UAM w Poznaniu. Aktualnie jestem na trzecim roku i kończę licencjat :). O ironio, nawet praktyki pedagogiczne na drugim roku odbyłem w moim starym liceum, gdzie jeszcze kilka lat temu snułem się po korytarzu z wizją „zupełnie innej przyszłości”. W pierwszym okresie „mojej zmiany” postanowiłem napisać kolejny autorski recital, tym razem opisujący moje prywatne doświadczenia z przeszłości. Tak powstał recital „Halo Sinatra?!”, który pisałem przeszło rok, na podstawie muzyki Franka Sinatry i Raya Charlesa – więcej info tutaj. Zaraz potem ruszyłem w trasę z kolejnym recitalem zatytułowanym „Bartosz Figaj na wieczór” – więcej tutaj.

Wróciłem również do gry w Teatrze, przez ponad rok wraz z Teatrem STP tworzyliśmy sztukę „Bakchanalia”, której premiera odbyła się jakieś dwa miesiące temu w Poznaniu.  Uczelnia i „Praca Artystyczna” zabiera mi dużo czasu, niemniej jednak wolne chwile postanowiłem poświęcić owej witrynie. W lutym miną trzy lata od moich początków działalności w sieci. Na przełomie ostatnich dwóch lat napisałem również książkę pod tytułem „Delirium” – więcej info znajdziecie w zakładce „O mnie”. Do tego wszystkiego warto wspomnieć o moich zmianach aparycyjnych ;). Na początku pozbyłem się brody, w zeszłym roku postanowiłem wrócić do zaniedbanego przeze mnie sportu. W efekcie wróciłem do swojej „licealnej wagi” – więcej na ten temat w artykule „Figaj schudł i nadal pracuje nad sobą! – czyli historie z życia wzięte i nie tylko”, który znajdziecie tutaj. Plany na najbliższą przyszłość? Wydanie książki, ukończenie studiów i skończenie pisania – czwartego już – recitalu pod tytułem „Spowiedź Rockmana”.  Jeśli mowa o planach „najbliższych, najbliższych” to pozwolę sobie wspomnieć o zbliżającym się konkursie na bloga roku. W zeszłym roku moja witryna dzięki Waszym głosom zdobyła 30 miejsce –  konkurowała z 322 innymi witrynami – w kategorii „Życie i Społeczeństwo”. Kto wie, może teraz uda się nam dostać do pierwszej dziesiątki? 🙂

Na koniec, chciałbym jeszcze raz podziękować za wszystkie życzenia i podzielić się z Wami radością pierwszego urodzinowego „prezentu niespodzianki”. Moja przyjaciółka jutro z samego rana wyjeżdża z Poznania, więc złożyła mi życzenia jeszcze przed północą :). Wraz z dobrym słowem otrzymałem od niej najpiękniejszy rodzaj prezentu, jaki można dostać, mianowicie rzecz zrobioną przez nią samodzielnie – album podsumowujący fotografią i przemyślanym komentarzem ostatni rok mojego artystycznego funkcjonowania – i nie tylko. Ego po prostu mi lata 🙂 ! Poniżej fotografia zrobiona praktycznie przed momentem :D.

4

 

Advertisements
Otagowane ,

44 thoughts on “„Dziękuje za życzenia! :)” – czyli moje urodziny i kalendarium wspomnień z życia Figaja.

  1. WEra pisze:

    niezłe ciacho z ciebie się zrobiło ❤ – wszystkiego najlepszego!

    Lubię to

  2. Zuzia D. pisze:

    wszystkiego naj! 🙂 🙂 🙂

    Lubię to

  3. Adam Kusarski pisze:

    zajebisty z Ciebie koleś – oby tak dalej, najlepszego 😀

    Lubię to

  4. Maciej Szczepniak pisze:

    tak czytam, czytam i stwierdzam, że miałeś/masz zdecydowanie barwniejsze życie niz ja 🙂 – wszystkiego najlepszego stary 🙂

    Lubię to

  5. Magda Braf pisze:

    najlepszego! 😀

    Lubię to

  6. Natalia Borek pisze:

    naj! naj! naj!

    Lubię to

  7. Roksana Fulek pisze:

    100! 😀

    Lubię to

  8. tamara pisze:

    zajebisty z Ciebie facet, pozdrawiam, najlepszego 🙂

    Lubię to

  9. Piotras94 pisze:

    wszystkiego najlepszego 🙂 pozdrawiam, uwielbiam twój kawałek „”Bo jak sexu chce”:)

    Lubię to

  10. Kinga Kuszak pisze:

    rewelacja:) wszystkiego najlepszego 🙂

    Lubię to

  11. kt pisze:

    najlepszego!

    Lubię to

  12. ANKA pisze:

    prowadzisz jeden z ciekaWSZYCH BLOGOW JAKIE CZYTALAM 🙂

    Lubię to

  13. daria2332 pisze:

    nie widziałam że pracowałeś z Maleńczukiem 😀

    Lubię to

  14. daras pisze:

    super! Sto lat!

    Lubię to

  15. KorneliaSS pisze:

    lubię Twoje wpisy 🙂 100!

    Lubię to

  16. radek5454 pisze:

    sto lat! 😀

    Lubię to

  17. Magdalena Kociborska pisze:

    Lubię Pana sztukę 🙂 100 lat pełnych weny 😀

    Lubię to

  18. PiotrPoter34 pisze:

    ma Pan bardzo barwną przeszłość 🙂 🙂 🙂 – wszystkiego naj! Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

  19. tofian pisze:

    100!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!@#!@%$#%$%^& wszystkiego naj! 😀

    Lubię to

  20. madarynka91 pisze:

    kope lat stary, wszystkiego naj 😀 „kolega z ławki ze starych czasów” 🙂

    Lubię to

  21. lolek73 pisze:

    równy gościu z ciebie – wszystkiego dobrego! 🙂

    Lubię to

  22. Aleksandra Rotunda pisze:

    miły wpis, budujący… zaglądam tu od jakiegoś czasu i bardzo miło mi się Pana czyta. Ciekawa osobowość, duży talent i trafne życiowe komentarze 🙂 wszystkiego najlepszego w dniu urodzin, wierzyć się nie chce, że ma Pan 24 lata – na początku dawałam Panu nieco więcej 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: