„10 kobiet z okładek”, które swoją aparycją niejednokrotnie zwróciły moją uwagę.

150214-news-sonequa-martin-green

Ekranowe piękno…

Temat dzisiejszego wpisu nie jest przypadkowy. Kilka dni temu w naszym kochanym biało – czerwonym kraju odbył się konkurs „Miss Polski 2015”. Przyznam szczerze, że zupełnie nie rozumiem zasad i sensu owego wydarzenia. Spośród trzydziestu kandydatek o takim samym typie urody, tej samej wadze ciała, tym samym wzroście i podobnej mentalności – wiem jestem złośliwy – wybrano najbardziej pasującą do narzuconego szablonu kobiecości „Królową Balu”. Specyfika konkursu na miss piękności od zawsze budziła we mnie dużo irytacji i nikomu niepotrzebnych kontrowersji. Niemniej jednak w związku z atmosferą „wymiarowych biustów”, jaka zapanowała – przez chwilę – w ostatnich dniach naszej polskiej rzeczywistości, chciałbym dzisiaj podzielić się z Wami moimi prywatnymi „uosobieniami” kobiecości. Nie ukrywam, że wybierając dzisiejsze kandydatki, sugerowałem się głównie kwestiami aparycji i osobistymi „upodobaniami”. Nie muszę chyba tłumaczyć, że prawdziwych osobowości „kobiet z okładek” nigdy tak naprawdę nie poznamy. Wywiady, skandale i biografie od zawsze kreują kłamliwe media, wizażyści i szeroko pojęty marketing.

No, ale dosyć filozofii! Zapraszam Was na spotkanie z – mniej lub bardziej znanymi – osobistościami światowej kultury, będącymi dla mnie niezaprzeczalnymi obrazami kobiecości. Zaczynamy!…

Sonequa Martin Green

Pierwszą Damą przez duże „D” na dzisiejszej liście jest Lisa Edelstein, aktorka najczęściej kojarzona jest z produkcją serialu „Doktor House”. Czarne, lekko falowane włosy, ostre rysy twarzy i śnieżnobiały uśmiech to aparycyjna wizytówka owej artystki. Przyznam szczerze, że aktorka zachwyciła mnie po raz pierwszy podczas mojego spotkania z filmem „Lepiej być nie może” (1997 rok). Tak jak wspominałem we wcześniejszym akapicie, nie umiem powiedzieć za dużo na temat osobowości Lisy Edelstein. Niemniej jednak jej aparycja rodzi we mnie wrażenie kobiety, z którą w weekendy wychodzi się do teatru, a choćby minutowe spóźnienie na spotkanie wynagradzane jest „cichymi dniami”.

 

Sonequa Martin Green

Jak widzicie na dzisiejszej liście nie zabraknie Polek. Jeśli chodzi o Magdalenę Popławską, to przyznam, że podkochiwałem się w niej już w dzieciństwie. Oświadczyć się jej metaforycznie chciałem w momencie, kiedy ujrzałem ją w polskiej adaptacji serialu „Usta, Usta”. Prawdą jest, że chyba bardziej „zauroczyłem się” osobowością granej przez aktorkę postaci, niż jej aparycją ;). W każdym razie Magdalena Popławska emanowała – przynajmniej w tamtym okresie – wielką klasą i dobrym wyczuciem stylu. Dlaczego użyłem sformułowania „w tamtym okresie”? Yh… Z czasem aktorka nienaturalnie schudła i zaczęła promować skrajne poglądy Greenpeace. Naturalnie do samej organizacji nic nie mam, jednak nowy sposób „zielonego życia” zmienił aktorkę w mało apetyczny szkielet. Niestety.

 

Sonequa Martin Green

Sonequa Martin-Green… hm… już samo imię aktorki jest urocze. Ciemnoskóre kobiety mają w sobie „to coś”. Nie wiem, czy chodzi o oryginalność i inność, ponieważ raczej nie przepadam za – wyglądającymi identycznie – Azjatkami. Aktorkę poznałem oglądając jeden z moich ulubionych seriali – wiem, że za często o nim wspominam na blogu 😉 – pod tytułem „The Walking Dead”. Za każdym razem, gdy widzę w kadrze Panią Martin nie mogę oderwać od niej wzroku. Wydaje mi się, że nawet gdyby we wspomnianym serialu zmieniła się w zombie i tak miałaby w sobie „to coś” – zapachniało nekrofilią…

 

Sonequa Martin Green

Rude jest piękne! Nie do końca rozumiem te wszystkie kawały i złośliwości względem rudych ludzi. Przyglądając się „kobietom z okładek”, których naturalny kolor włosów ma barwy czerwieni stwierdzam, że nie taki diabeł rudy… znaczy straszny. Jessica Chastain jest tego przykładem. Aktorkę pierwszy raz zobaczyłem podczas spotkania z produkcją „Dług” (2010 rok). Nie komentując jej umiejętności aktorskich, przyznam szczerze, że z wielką przyjemnością do tej pory śledzę jej wyczyny w świecie kinematografii. Lata lecą, a kolejne produkcję – „Take Shelter” (2011 rok), „Gangster” (2012 rok), „Zniknięcie Eleanor Rigby: Ona” (2013 rok), „Panna Julia” (2014 rok), „Marsjanin” (2015 rok) – powodowały rosnące uczucie mojej sympatii względem Pani Chastain. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że – od 2014 roku – aktorka coraz częściej farbuje włosy 😦 , błąd!

 

Sonequa Martin Green

Nie chcę, aby to zabrzmiało „niefortunnie”, ale chciałbym w dzisiejszym wpisie zaznaczyć, że można zestarzeć się z klasą! Przykład Diane Keaton jest na to dowodem. Naturalnie najpiękniejszym wspomnieniem owej aktorki było dla mnie spotkanie z klasykiem gatunku, czyli „Ojcem Chrzestnym”.  Jednak prawdziwe zauroczenie kobiecością Pani Keaton pojawiło się we mnie podczas seansu obrazu „Lepiej późno niż później” – zdecydowanie mojej ulubionej komedii romantycznej. Tak, przepadam za tego typu filmami. W tym roku aktorka obchodziła 69 urodziny, patrząc na jej dzisiejszą prezencję staram się pilnować szerokości swoich źrenic – inteligentny żart.

 

Sonequa Martin Green

Uroda Natalie Dormer określana jest przez wielu jako „charakterystyczna”. Cokolwiek mówią „inni”, mi bardzo przypadła do gustu. Aktorkę najczęściej kojarzy się ze znanym serialem HBO „Gra o Tron”, w którym niejednokrotnie możemy podziwiać – prawie wszystkie – wdzięki Pani Dormer. Mimo wielu twarzy – aktorka słynie z oryginalności swoich kreacji aktorskich – za każdym razem, gdy artystka pojawia się na ekranie moje spojrzenie przyciągają jej zjawiskowe oczy. Mówi się, o „tandetyźmie” komplementowania kobiecych oczu. Osobiście jednak uważam, że oczy, nos i ramiona to jedne z najpiękniejszych elementów kobiecego ciała. Może jestem staroświecki, może zbyt „werteryczny”…

 

Sonequa Martin Green

Weronika Rosati ma paskudny charakter – przynajmniej takie odczucia we mnie permanentnie budzi – i kojarzę ją trochę z wizerunkiem kobiety „femme fatale”. Niemniej jednak mówimy teraz stricte o aparycji – a nie osobowości – więc musiałem wspomnieć o owej aktorce w dzisiejszej liście. Weronika Rosati jest po prostu „ładna”, choć dla mnie, to trochę puste słowo. Jak to powiedzieliby współcześni jurorzy konkursów miss: „dziewczyna wszystko ma na swoim miejscu”. Może jedynie wzrost aktorki – 163 cm – nie byłby mile widziany w świecie karykaturalnego modelingu XXI wieku. Osobiście uważam, że aktorka odziedziczyła w genach zjawiskowy urok, jednak permanentnie niszczy go sama sobie tandetnymi kreacjami „pcv” i strasznym brakiem wyczucia względem dobrego smaku. Czy zaprosiłbym Panią Rosati na wernisaż „Manifestu Surrealizmu Socjalistycznego”? Raczej nie, prędzej na koncert Madonny lub mecz Lecha Poznań. Choć to też odpada, bo nie jestem fanem Madonny i piłki nożnej…

 

Sonequa Martin Green

Jeśli już jesteśmy przy  Polkach, wspomnę również o niesamowitej Magdalenie Różczce. Nie lubię kobiet noszących fryzury „na garnek”. Pani Różczka  jest chyba jedyną kobietą polskiego show biznesu, której do twarzy w bardzo krótki włosach. Aktorkę poznałem po raz pierwszy podczas spotkania z obrazem „Rozmowy nocą”. Co mnie w niej urzekło? Z pełnym przekonaniem powiem, że aktorka jest posiadaczką najpiękniejszego uśmiechu w polskim półświatku artystycznym. Swoją drogą wydaje mi się, że gdyby Pani Magda nie uśmiechała się za często – dekadencja 24h – to nie znalazłaby się na dzisiejszej liście.

 

Sonequa Martin Green

Nie mam określonego „typu kobiety”, który budzi moje największe męskie zainteresowanie. Widać to chyba po różnorodności aparycyjnej „Królowych Balu” dzisiejszego wpisu. Pamiętam jednak. jak kiedyś rozmawialiśmy z moją mamą o Olivi Wilde. Przyznałem się wtedy bez bicia, że „filigranowe kobiety” mają w sobie coś interesującego. Moja mama – miała chyba wtedy gorszy dzień – podsumowała mnie w następujący sposób, cyt.  „kobiety, które Ci się podobają wyglądają jak myszy”. Naturalnie moja rodzicielka mówiła wtedy o urodzie Olivi Wilde. Hm… Nie powiedziałbym, aby była to „mysza uroda”, co to w ogóle znaczy? Drobne, filigranowe kobiety o nieco „dziecięcych rysach twarzy” sprawiają wrażenie bardzo niewinnych i w naturalny sposób budzą we mnie uczucie opiekuńczości. Olivia Wilde należy do tego typu kobiet. Jeśli moja mama miała kiedyś racje, to powiem szczerze, że są takie chwile, kiedy  chciałbym wyglądać jak szczur, tzn. chciałem raczej powiedzieć „mysz płci męskiej”.

 

Sonequa Martin Green

Na zakończenie trochę orientalnie, czyli Jennifer Lynn Lopez. Nie jestem fanem przesadnej „szczupłości”, ani też malarstwa Rubensa. Wspomniana aktorka jednak mimo – bardzo częstych problemów z utrzymaniem wagi – zawsze prezentowała się na ekranie rewelacyjnie. To jest właśnie to coś, zaczynające się na literkę „u”… Mój świętej pamięci dziadek opowiadał mi, gdy byłem mały, że cyt. „szukając kobiety, nie sugeruj się jej pięknem, a urokiem osobistym. Piękno przeminie z czasem, urok zostanie do końca życia (…)”. Hmm, patrząc na stare fotografie mojej babci, zaryzykuję stwierdzenie, że dziadek patrzył nie tylko na urok osobisty. Moja babcia była kiedyś najdelikatniej mówiąc „świetną laską” ;). No, ale wróćmy do naszej dziesiątej królowej balu. Jennifer Lopez jest dla mnie przykładem na to, że nawet ze „zbędnymi kilogramami” można mieć w sobie niesamowitą klasę i urok.

Advertisements
Otagowane , , , , , , , , , ,

5 thoughts on “„10 kobiet z okładek”, które swoją aparycją niejednokrotnie zwróciły moją uwagę.

  1. Damian pisze:

    uważasz, że poławska jest atrakcyjna? lol

    Lubię to

  2. Magda Braf pisze:

    Edelstein jest boska! 😉

    Lubię to

  3. kingusia pisze:

    Sonequa jest śliczna, swoją drogą rzeczywiście chyba nie masz jakiegoś surowego konkretnego typu kobiet, które lubisz 😀

    Lubię to

  4. Zuzia D. pisze:

    tak wygląda Olivi Wilde bez makijażu z dodatkowymi kilogramami – nadal Ci się podoba? 😀 😉

    Lubię to

  5. figajpisze pisze:

    tak 😉 nawet bardziej.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: