„Legalna korupcja i forsa za bezkarność” – czyli moja historia z życia Polaka wzięta.

Corruption_1.jpg

Bezkarno$ć.

Opowiem Wam dzisiaj historię, która przydarzyła mi się jakieś dwa tygodnie temu. Przedstawione w opisie osoby, zdarzenia i cytaty są autentyczne, jednak z powodu mojego szacunku względem osób, które uczestniczyły w opisywanych zdarzeniach, postanowiłem zostawić ich w ramionach anonimowości. Na początek powiem Wam, od czego wszystko się zaczęło… Był późny wieczór, wraz ze znajomą wracaliśmy ze spotkania do domu samochodem. Ulice Poznania były praktycznie puste. Zadowoleni z kończącego się dnia, spokojnie przemierzaliśmy główne ulice miasta. W pewnym momencie „sielanka” jednak dobiegła końca. Dziesięć metrów przed naszym samochodem zauważyłem półnagiego mężczyznę próbującego zatrzymać inny pojazd „wchodząc mu pod maskę”. Zaintrygowani i trochę wystraszeni podjechaliśmy bliżej. Samochód, który wspominany dżentelmen próbował zatrzymać odjechał, zostawiając nas tym samym na łasce „bez koszulkowego” samobójcy. Mężczyzna naturalnie podbiegł do naszego samochodu i z łaciną w ustach próbował sprowokować mnie i moją znajomą do wyjścia z pojazdu w celu konfrontacji – bardzo delikatnie mówiąc.

Naturalnie zignorowaliśmy wołania mężczyzny i podjęliśmy próbę bezpiecznego wyminięcia jego osoby. Niestety wspomniany dżentelmen był coraz bardziej natarczywy. Zaczął coraz nadgorliwiej naciskać na maskę samochodu, aby po chwili poczęstować ją soczystym kopnięciem prawej nogi. Jak pewnie się już domyślacie, sprawca zamieszenia był oczywiście pod wpływem.

W końcu udało nam się wyrwać z uścisków „mało sympatycznego rozmówcy” i ruszyć w dalszą drogę. Naturalnie następnego dnia moja znajoma zadzwoniła do mnie i powiedziała, że koszty naprawy maski samochodu są równe prawie 1000 zł i z tego tytułu zgłosiła sprawę na policję.

Nie musiało minąć dużo czasu, aby znaleźć potencjalnego sprawcę zdarzenia, ponieważ tego samego wieczoru owy mężczyzna pobił ratownika medycznego, wezwanego zapewne w celu udzielenia mu pomocy. Kilka dni po opisywanym zdarzeniu, wezwano mnie na poznańską komendę w charakterze świadka. Miałem złożyć zeznania i dokonać rozpoznania podejrzanego na podstawie fotografii. Zeznania złożyłem, a fotografii sprawcy policjanci zaczęli dopiero szukać, kiedy przekroczyłem progi policyjnego gabinetu… Pomijam aspekty nie przygotowania osoby prowadzącej śledztwo – praca stresująca, mało czasu, pełno podobnych spraw u boku – jednak szczytem nieprofesjonalizmu było dla mnie, gdy nagle usłyszałem całą historię podejrzanego napastnika. Policja nie przestrzegała zasad anonimowości – jeszcze nie potwierdzonego – sprawcy. Mówiła o nim przy mnie „jak o pogodzie”. Dowiedziałem się, jakie ma nazwisko, co studiuje, jakie czekają go konsekwencje przedstawionych powyżej zdarzeń. Byłem w szoku. Nieprofesjonalizm i wypełnianie swoich obowiązków „na odpierdol” to jedyne co w trakcie przesłuchania przedstawiali sobą prowadzący śledztwo policjanci.

Oprócz danych personalnych sprawcy, jak już wspomniałem dowiedziałem się również, że podejrzany mężczyzna studiuje kierunek resocjalizacji na tym samym wydziale studiów, co ja. Jak ktoś taki może pracować w tego typu zawodzie? To było jedyne pytanie, które zadałem policjantom w czasie mojego pierwszego przesłuchania. Dobrze przeczytaliście, pierwszego… Po kilku następnych dniach wezwano mnie na komisariat po raz kolejny, ponieważ „w końcu zrobiono zdjęcie potencjalnemu podejrzanemu”. Przybyłem, zobaczyłem, zwy… znaczy się wskazałem sprawcę. Podczas drugiego przesłuchania okazało się, ze przydzielono nową osobę do prowadzenia owego śledztwa. Była to młoda kobieta, świeżo po studiach, która – moim cichym zdaniem – bardzo karykaturalnie wyglądała z pistoletem przy pasku.

Na pierwszym przesłuchaniu powiedziano mi, że sprawcę zdarzenia ze stuprocentową pewnością spotka odpowiedzialność karna – a co za tym idzie jego papiery nigdy nie będą już czyste. Na drugim spotkaniu dziewczynka… to znaczy policjantka oznajmiła mi, że istnieje możliwość tzw. „ugody finansowej’. Mówiąc najprościej, student resocjalizacji ma zapłacić poszkodowanym pieniążki, w zamian za co ofiary jego zachowania nie wniosą skargi – a tym samym papiery sprawcy będą nadal „czyste”. Smutne, ale prawdziwe.

Nie minął kolejny tydzień, kiedy na komendzie zjawiłem się po raz trzeci, tym razem wraz z moją znajomą, która miała porozmawiać bezpośrednio ze sprawcą na temat ugody. Naturalnie nie będę mówił Wam o finale całej tej sprawy, ponieważ nie ma on znaczenia dla dzisiejszego wpisu. Wspomnę tylko, że widząc podejrzanego – tym razem ubranego – w niebieskiej koszuli, z czerwonymi kwiatami dla mojej przyjaciółki, miałem niezły ubaw. Naturalnie wystarczyło spojrzeć na wysokiej klasy zegarek znajdujący się na lewej ręce owego mężczyzny, abym szczerze zwątpił w to, że pieniążki na tego typu odszkodowanie były zarobione przez owego studenta przez ciężką prace w markecie, czy roznoszenie ulotek. Tatuś stawia używki, tatuś stawia leki na przeziębienie po nocnych maratonach bez koszulki, tatuś stawia kaucje…

Corruption_eflyerA tak na poważnie. Sytuacja, której doświadczyłem uświadomiła mi tak naprawdę kilka rzeczy. Po pierwsze: za pieniążki kupisz wszystko, nawet czyste papiery – choć to dla „doświadczonego Polaka” powinno być raczej oczywiste. Po drugie: uderzająca jest hipokryzja, że opisywany dzisiaj młody człowiek, biegający po mieście półnago i dewastujący samochody, będący niebezpieczeństwem dla Bogu ducha winnych ludzi… kończy resocjalizacje i najprawdopodobniej będzie pracował w zawodzie, w którym z zasady powinien być moralnym przykładem obywatela. Po trzecie: osobiście uważam, że tego typu zawierane ugody finansowe są przede wszystkim robieniem krzywdy owemu sprawcy. Jeśli ktoś w ten sposób zachowuje się po jakiejkolwiek używce, to nie powinien jej brać nigdy, bo po prostu nie potrafi. Uważam, że tylko poniesienie świadomych konsekwencji – nie finansowych – i rzetelna notatka w papierach mogłaby owego młodego człowieka czegokolwiek nauczyć. Kto wie, może sąd skierowałby go na obowiązkowe leczenie odwykowe?Może tym samym uratowałby go od jakiegoś gorszego wydarzenia z jego udziałem w przyszłości? Teraz skończyło się na pobiciu i dewastacji… następnym razem może skończyć się na…

Reklamy
Otagowane

9 thoughts on “„Legalna korupcja i forsa za bezkarność” – czyli moja historia z życia Polaka wzięta.

  1. Adam Kusarski pisze:

    to jest polska 😉

    Polubienie

  2. Zuzia D. pisze:

    frajera powinni z uczelni wywalić!!!

    Polubienie

  3. Magda Braf pisze:

    Nie dziwie się Tobie, ze się tym wkurzyłeś.. A co do policji to oni maja tam większy burdel od polityków…

    Polubienie

  4. Damian pisze:

    yhh zycie… polskie zycie

    Polubienie

  5. tomek poler pisze:

    witamy w Polsce 😉

    Polubienie

  6. Kinga Kuszak pisze:

    O,o

    Polubienie

  7. Buslaw Kwiatek pisze:

    tylko robia szkode temu chlopakowi

    Polubienie

  8. Jarek pisze:

    Myślę, że w tej sprawie chodzi tylko i wyłącznie o policyjne statystyki. W ten sposób maleje przestępczość w kraju. A poza tym i wilk syty i owca cała 🙂

    Polubienie

  9. Wiktor Koludek pisze:

    maskara

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: