„Służby specjalne”, czyli pachnie to trochę prowokacją i ekranizacją serialu „PitBull”…

original

Polskie kontrowersje.

Nie bez powodu, wspomniałem dzisiaj o serialu „PitBull” – a konkretniej mówiąc, powody są dwa. Po pierwsze, reżyser tytułowego obrazu, to nikt inny jak Patryk Vega – twórca takich produkcji jak beznadziejne „Ciacho” (2010), czy wołający o pomstę do nieba „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” (2012)… no i genialny serial „PitBul”! Pan Vega jest typem reżysera/scenarzysty stricte gatunkowym. Potrafi stworzyć rewelacyjne kino jednego gatunku – w jego przypadku chodzi mi o dramat sensacyjny – i na tym koniec. Jego próby dotknięcia na przykład gatunku, jakim jest komedia, zaowocowały największymi kiczami w historii polskiego kina. Panie Vega, dobrze zrobił Pan, pozostając przy tym na czym się Pan zna i tworząc obraz „Służby specjalne”. Drugim argumentem i powodem moich szeptów na temat serialu „PitBull” jest fakt, że w przyszłym roku na ekrany kin wchodzi nowy film wspomnianego reżysera pod tytułem „Pitbull. Nowe porządki” – jak się łatwo domyślić, będzie on próbą wrzucenia na duży ekran kultowego już  wcześniej wspomnianego serialu. No, ale wróćmy do tytułowej produkcji. Na początek słów kilka o fabule filmu.

Gdy dochodzi do likwidacji elitarnych Wojskowych Służb Informacyjnych, politycy orientują się, że pozbawiono Polskę oczu i uszu. Zostaje stworzona nowa, tajna jednostka do zadań specjalnych. Trafiają do niej m.in. niepokorna, wyrzucona z ABW podporucznik (Olga Bołądź) , kapitan, który wrócił z misji w Afganistanie (Wojciech Zieliński) oraz były pułkownik SB (Janusz Chabior). Pracując nad aferami z pierwszych stron gazet będą musieli zmierzyć się z demonami przeszłości. Pewnego dnia odkryją, że tak naprawdę nie wiedzą dla kogo pracują.

Hmm rzec by można, że twórcy rzucili się na szeroką wodę. Czy potrafili w niej pływać? Z całą pewnością tak, do tego stopnia, że zostali zauważeni nawet na kilku olimpiadach – 8 nominacji, w tym FAF i Tofifest.

Film pochłonął mnie praktycznie od samego początku, rewelacyjny scenariusz, bezpośredniość i nie unikanie kontrowersyjnych tematów, świetna narracja i wybitna gra aktorska rodem z serialu „PitBull”. Wiem, polukrowałem jak cholera. Tylko, że naprawdę obraz na to zasługuje.

Na ekranie zobaczymy między innymi zjawiskową i uroczą -mimo swojej surowej kreacji aktorskiej – Olgę Bołądź, aktora ciemnej strony mocy Janusza Chabiora, niedocenianego Wojciecha Zielińskiego, aktorkę – w której się podkochuję od pierwszego spotkania z filmem „Vinci” – Kamillę Baar, eksperta od rumby Andrzeja Grabowskiego, oscarową Agatę Kuleszę, grającego wiecznie „ludzi na stanowisku” Jana Frycza i – ulubionego ministranta Ojca Mateusza – Eryka Lubosa. Zdecydowanie na największy szacunek i brawa zasługuje kreacja aktorska wymienionej na samym początku Olgi Bołądź – chapeau bas.

Naturalnie tytułowy obraz ma swoje minusy, takie jak tragiczna ścieżka dźwiękowa, niezrozumiałe i lekko przerysowane dialogi bohaterów. Trudno, mówimy o polskim kinie. Naturalnie nie chcę,  aby to zabrzmiało w sposób globalny, jednak prawdą jest, że 88% polskich produkcji, ma koszmarne w zrozumieniu ścieżki dźwiękowe.

Film zdobył zarówno grono swoich sympatyków, co przeciwników. W wielu recenzjach możemy znaleźć zarzut „zbyt obfitego w wydarzenia i iluzje scenariusza” lub „zrobionego na pokaz kawałka propagandy”. Mój apel do autorów tego typu krytyki: przestańcie popijać swoje psychotropy syropem z brzozy – tak jak to robi jeden z naszych polityków.

„Służby specjalne” to produkcja świetnie obrazująca bezkompromisowy i niebojący się prawdy sposób tworzenia Pana Patryka Vegi.  Warto w tym momencie wspomnieć, że owy reżyser był tak odważny i szczery, iż – we wspomnianym wcześniej serialu „PitBull” jego autorstwa – na żadnym ujęciu nie pojawił się budynek Komendy Głównej Policji, choć w wielu innych produkcjach takie ujęcia były na porządku dziennym. A jednak dla Patryka Vegi nie zrobiono wyjątku. Dlaczego? Ponieważ niczym Wojciech Smarzowski w filmie „Drogówka”, Pan Vega nie bał się pokazania każdej strony życia mundurowego półświatka – zarówno w serialu, jak i dzisiaj omawianym filmie.

„Służby specjalne” to 115 minut pochłaniającego kina, które z każdą sceną wciąga nas w swoje mroczne komnaty coraz mocniej i mocniej… Jak już zauważyliście nie pisałem dzisiaj o kontrowersyjnej tematyce produkcji – nie miejsce na to i czas. Obraz warto zobaczyć samemu i stworzyć sobie własne zdanie na temat jego treści. Dobry kawałek biało-czerwonego kina. Polecam.

 

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , ,

5 thoughts on “„Służby specjalne”, czyli pachnie to trochę prowokacją i ekranizacją serialu „PitBull”…

  1. Magda Braf pisze:

    bardzo dobry film, polecam również 😉

    Polubienie

  2. Zuzia D. pisze:

    no przyznam, że mnie zachęciłeś 😉

    Polubienie

  3. bianka pisze:

    dobry film

    Polubienie

  4. Natalia Borek pisze:

    klasyk

    Polubienie

  5. powalacace pisze:

    Brzmi ciekawie 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: