„Bezwstydny Mortdecai” – powielona kreacja à la Jack Sparrow i beznadziejna historyjka.

mortdecai_a

Kapitanie Sparrow?

Nie będzie to długi wpis. Wszystko dlatego, ponieważ popadłem w skrajną kinematograficzną depresję, po pogrzebie Johnnego Deepa. Pogrzeb miał miejsce wczoraj wieczorem o godzinie 22.35 i odbył się na ekranie mojego komputera. Bowiem z bólem serca pragnę oświadczyć, że obraz „Bezwstydny Mortdecai” w bezlitosny sposób zabił we mnie całą miłość względem aktorstwa Pana Deepa. No, ale skończmy z tym dramatyzowaniem i przejdźmy do rzeczy. Do tytułowej produkcji podszedłem z początkowym uśmiechem i dużym zaciekawieniem. Johny Deep znany jest powszechnie z zajebistych kreacji aktorskich i niepowtarzalnych obrazów swoich postaci. Z okładki filmu aktor uśmiechał się do mnie całkowicie odmieniony – aparycyjnie – z przyciętą grzywką i zawadiackim wąsikiem na twarzy. Zapowiada się dobrze – pomyślałem szukając na ekranie przycisku „play”. Wystarczył niespełna kwadrans, abym zaczął odczuwać w sobie pierwsze oznaki szoku kinematograficznego, uprzedzającego symptomy depresji… Z początku myślałem, że pan Deep robi sobie jaja, a tytułowa produkcja jest niczym innym jak parodią. Może za chwilę przestanie się wydurniać? Może za moment… Może teraz?

Poczekam jeszcze chwilę… Cholera, napisy końcowe. Czego właściwie się tak bardzo czepiam? A no tego, że wspomniany aktor po chamsku skopiował „sprawdzoną już wcześniej” kreację postaci kapitana Sparrowa i wykorzystał ją w tytułowej produkcji. Pan Depp chodzi jak Sparrow, mówi jak Sparrow, wygłupia się jak Sparrow i zachowuje się jak Sparrow.
Jestem święcie przekonany, że nawet sam Depp nie potrafiłby odróżnić kreacji w „Bezwstydnym Mortdecaiu” od tej stworzonej w serii „Piraci z Karaibów”.

Ekranizacja powieści Kyrila Bonfigliolego „Nie wymachuj mi tym gnatem” doskonale nadawała się na lekką, przyjemną i pobudzającą wyobraźnię filmową przygodę. Z pozoru wydawałoby się, że ekranizacji tak dobrego tekstu nie da się spieprzyć. A jednak.

Naturalnie najcięższym orężem, które zdewastowało dobre imię owej ekranizacji jest gra aktorska Deepa. Jednak obok niej znajdziemy również inne granaty, które skutecznie zniszczyły fasadę produkcji. Mówię w tym momencie o oryginalnym prowadzeniu narracji, które zamiast pobudzać wyobraźnię – tak jak robi to książka – utrudnia interpretację i męczy oko słabo wykonanymi animacjami komputerowymi – mowa tutaj np. o scenach „przemieszczania się samolotu”. Innym ładunkiem wybuchowym, czy też bombą biologiczną jest – zapewne zamierzona – tragiczna gra aktorska pozostałej obsady filmu. Nie dość, że sam Deep poszedł na łatwiznę, to jeszcze obok niego w kadrze snuje się Gwyneth Paltrow – która wiecznie ma ten sam wyraz twarzy -i – mimo szczerych chęci, „zupełnie nie śmieszny” – Ewan McGregor. Aktorzy obsadzeni w rolach drugoplanowych po prostu dobijają film, który i tak ledwo już oddycha. Wśród artystycznych egzekutorów znajdziemy między innymi – jednego z najbardziej znienawidzonych przeze mnie aktorów świata Hollywood – Jeffa Goldbluma, który zazwyczaj grywa w największych plastikowych wynalazkach amerykańskiego kina i wołany jest zawsze, gdy trzeba kogoś osądzić w filmie za umowę barterową. Tragedia.

Strzelać do tytułowej produkcji mógłbym praktycznie w nieskończoność. A obiecałem, że dzisiaj będzie krótko. Na koniec, chciałbym powiedzieć ciepłe słowo na temat Pana Deepa, którego dzisiaj tak „bezwstydnie” obsmarowałem błotem. Johny Deep to jeden z  jak nie wybitniejszych, to na pewno najbardziej charyzmatycznych aktorów współczesnego kina. Potrafi kreować niesamowite postacie – przeczytaj na przykład recenzje filmu „Pakt z Diabłem”, którą znajdziesz tutaj. Mimo to, tym razem po prostu facet albo chciał zakpić sobie z widza i półświatka filmowego, albo miał gorszy dzień w pracy. Hmm… może gdyby głównego bohatera zagrał ktoś inny, film można by w jakiś sposób strawić. Niemniej jednak bezwstydna ignorancja i fuszerka Pana Deepa spieprzyła cały wizerunek tytułowej ekranizacji. Szkoda.

 

Reklamy
Otagowane , , , , ,

3 thoughts on “„Bezwstydny Mortdecai” – powielona kreacja à la Jack Sparrow i beznadziejna historyjka.

  1. Adam Kusarski pisze:

    dobry film!

    Polubienie

  2. Magda Braf pisze:

    SLABY

    Polubienie

  3. Zuzia D. pisze:

    film na serio bardzo cienki i popieram twoje zdanie deep odwalił straszna fuszerkę 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: