„Bogowie” – czyli trochę o kameleonie o nazwisku „Kot” i ludziach bez serca.

992c735e90a4361e5a9217f264b4536d

126/70 mmHg

Zwlekałem, zwlekałem i zwlekałem… Przyznam szczerze, że nie gustuję w filmach biograficznych, tym bardziej polskich. Niemniej jednak po smacznych doświadczeniach sprzed wielu lat – „Skazany na Bluesa” – postanowiłem zaufać Tomaszowi Kotowi i przytulić tytułową produkcję. Jeśli mówimy już o aktorze, który zagrał – niebiańsko dobrze – głównego bohatera obrazu… powiem, że Pan Kot jest specyficzną osobowością. Czasami gra w tak tandetnych filmach kiczu, że głowa mała. Innym razem błyszczy na scenie kina rolą, o której trudno zapomnieć przez całe życie. Tomasza Kota miałem przyjemność spotkać osobiście kilka ładnych lat temu. Jako jeszcze nastolatek udało mi się wygrać konkurs na intro do serialu, w którym owy dżentelmen grał jedną z głównych ról. Przez lata, obserwując Tomasza Kota, odnosiłem wrażenie, że jest to persona „pozbawiona osobowości”. Jego wizerunek publiczny zawsze był bez smaku  – mam na myśli nic nie wnoszące wywiady i obecności w telewizjach śniadaniowych i kulturalno-poglądowych. Niemniej jednak ostatnie dwa lata to „złote chwile” dla wspomnianego artysty. Jednym ze złotych jaj, które Tomasz Kot zniósł w ostatnim czasie jest produkcja „Bogowie”.

Zaczniemy tradycyjnie od opisu fabuły obrazu i tym samym zacytujemy didaskalia ze strony filmweb, cyt. „Opowieść o buntowniku, który rzucił wyzwanie naturze, władzy i własnym ograniczeniom. To film o pierwszym udanym polskim przeszczepie serca dokonanym przez prof. Religę w Zabrzu. Dramat nieudanych operacji, walka o każde uderzenie serca, wielkie ambicje i bolesne porażki, samotność geniusza, który stanął sam przeciwko swoim mentorom i rozpoczął rewolucję w polskiej medycynie. Jaką cenę musiał zapłacić za sukces? (…)”.

Tak, jak już wspomniałem we wcześniejszym akapicie, nie jestem fanem biografii w filmie – w książce również.  Kilka dni temu minęło dokładnie 13 miesięcy od czasu premiery tytułowego obrazu. Okres ten był dla mnie „permanentnym odkładaniem obejrzenia owej produkcji na potem”. Kiedy jednak w końcu do niej usiadłem, nie żałowałem ani jednej sekundy czasu spędzonej z obrazem Łukasza Palkowskiego – reżyser – po tytułem „Bogowie”.  Film z pozoru opowiadający ciężką i smutną historię, jednakże stworzony w sposób – możliwie – lekki i przystępny dla każdego widza.  Całość historii została sumiennie otulona wybitną grą aktorską i smacznym –  nieco ironicznym  – poczuciem humoru. Twórcy obrazu podeszli do przedstawienia życia Pana Zbigniewa Religi  w krytyczny i zdystansowany sposób. „Bogowie” to nie 121 minut zachwalania polskiego bohatera bez wad, z przelewającym się ego. Łukasz Palkowski pokazał nam cały obraz postaci Zbigniewa Religi, nie omijając jego hipokryzji nikotynowej, kontaktów z służbami wcześniejszego ustroju, alkoholizmu, czy ślepego dążenia do celu „po trupach”.

Obok kameleona aktorstwa o nazwisku Kot, w filmie zobaczymy również rewelacyjnego Piotra Głowackiego –  który w końcu odkleja się od występów w „serialach tasiemcach” i uśmiecha się do nas w prawdziwym kinie, Szymona Warszawskiego  – grającego wiecznie w ten sam sposób,  Magdalenę Czerwińską  – w „stworzonej ostrą kreską” kreacji aktorskiej i Rafała Zawieruchę – znanego pod pseudonimem „AOD – aktor od drugoplanówek”.

Film zdobył do tej pory dwadzieścia  statuetek – Orzeł, Złote Lwy, FAF, Wisła – i jedenaście nominacji. Doceniony nie tylko przez  krytyków , ale przede wszystkim przez  tysiące Polaków. Przyprawiony mistrzowskim scenariuszem – Krzysztof  Rak – wybitną ścieżką dźwiękową – Bartosz Chajdecki – i szlachetnymi kreacjami aktorskimi, z wisienką na torcie w postaci reżyserii Łukasza Palkowskiego. Z „sercem na dłoni” polecam;)!

Ps. Omawiany dzisiaj film porusza kwestie przeszczepów organów. W związku z powyższym pragnę polecić Wam wszystkim akcję społeczną, o której pisałem na blogu wczoraj. Więcej informacji tutaj.

 

Reklamy
Otagowane , , , , , , , ,

7 thoughts on “„Bogowie” – czyli trochę o kameleonie o nazwisku „Kot” i ludziach bez serca.

  1. Zuzia D. pisze:

    rewelacyjny! 😉

    Lubię to

  2. Magda Braf pisze:

    zgadzam się, t. kot po prostu wymiata

    Lubię to

  3. Kinga Kuszak pisze:

    film godny polecenia – klasyk ostatniego roku 😉

    Lubię to

  4. Adam Kusarski pisze:

    dla mnie to on się ciągnął jak flaki z olejem

    Lubię to

  5. ozorek pisze:

    sam jestes flaki z olejem, film zajebisty 😉

    Lubię to

  6. Aleksandra Koterska pisze:

    film jest po prostu boski, również polecam. a Co do Tomasz Kota to osobowościowo nudny koleś jak tak czytałam kiedyś jakiś wywiad z nim ale aktor super 😉

    Lubię to

  7. ffff pisze:

    dobry

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: