„Chappie” – czyli produkcja, która wywołała u mnie lawinę archaicznych wspomnień.

chappie_2015_movie-wide

Powiedz „maaamaaa”…

Przeglądając tegoroczne premiery kina, po raz kolejny trafiłem na produkcję, którą od razu ochrzciłem określeniem „intrygującej”. Filmów o robotach wyprodukowano w ostatnich latach całe mnóstwo. Sztuczna inteligencja i stalowe „kopie człowieka” to naprawdę bardzo wdzięczny temat w środowisku twórców współczesnego kina. Czy tylko współczesnego? Niekoniecznie. Kiedy przytulałem oczyma tytułową produkcję, w głowie permanentnie miałem jedno z najwspanialszych wspomnień z dzieciństwa. Praktycznie wszystko, co zobaczyłem w obrazie „Chappie” przypominało mi o filmie „Krótkie spięcie” z 1986 roku. Pamiętacie może ten film? Ja bardzo dokładnie. Pamiętam, że jako dziecko oglądałem go chyba dziesiątki razy. Ostatni raz jakieś niecałe osiemnaście lat temu. Teraz po tylu latach, dzięki tytułowej produkcji, moje wspomnienia odżyły ;). No, ale dosyć tych wspomnień, pogadajmy o filmie „Chappie”, autorstwa Neilla Blomkampa. Wspominany twórca ma już na swoim koncie kilka głośniejszych produkcji, takich jak na przykład „Elizjum” (2013 rok), czy „Dystrykt 9” (2009 rok).

Na początek może słowo z mojego ulubionego portalu filmweb odnośnie fabuły filmu, cyt. „W dzisiejszych czasach roboty do zadań specjalnych stają się codziennością. W brutalnym świecie Johannesburga policja i wojsko używają ich do tłumienia zamieszek i walki z gangsterami. Chappie jest jednym z robotów nowej generacji, które myślą i czują. Niewiele różni się od nas, ludzi.
Jest jak dziecko i tak jak ono poznaje świat oczyma opiekunów. Kiedy Chappie dostaje się w ręce gangsterów, ci resetują jego dotychczasową wiedzę i uczą wszystkiego od nowa, tak by pracował dla nich. Poczciwy, budzący sympatię robot, nie do końca świadomy wyrządzania zła, uczestniczy w brutalnych napadach rabunkowych i życiu przestępczego półświatka(…)”.

Tytułowa produkcja zasługuje na określenie „dziwnej”, ale co za tym idzie interesującej. Nie ukrywam, że głównym argumentem, który przyciągnął mnie do obejrzenia owego obrazu, były wspomnienia i aluzje obrazu do produkcji „Krótkie spięcie”, o której pisałem we wcześniejszym akapicie. Dlaczego użyłem słowa „dziwna”? Z początku film wydaje się oryginalnym tytułem dla koneserów kina akcji i fantastyki, w swojej 35 minucie produkcja nabiera charakteru familijnego – z wieloma wątkami moralizatorskimi – na koniec z kolei obraz zmienia się w jedną wielką jatkę z latającymi flakami i hektolitrami krwi rodem z filmów Tarantino. No, jak się mam do tego odnieść? Po prostu trochę to dziwne.

pobrany plik

W rolę głównego bohatera filmu – robota Chappiego – wcielił się dobry przyjaciel Neilla Blomkampa, Sharlto Copley. Trudno odnieść się do jego „gry aktorskiej” z oczywistych przyczyn. Nie posiadam wystarczającej wiedzy na temat technik komputerowych i efektów specjalnych współczesnego kina, więc ten temat pozostawię bez komentarza. Co do pozostałej obsady, zdecydowanie największe wrażenie zrobiła na mnie kreacja Watkina Tudora Jonesa, znanego bardziej pod pseudonimem „Ninja V”. Wspomniany twórca w codziennym życiu jest przede wszystkim muzykiem, jednak przygody z kinem zakosztował dwukrotnie – w filmie „Umshini Wam” i tytułowym „Chappie”. Wielki szacunek dla wykreowanej przez niego postaci. Kolejny dobry przykład na to, że szkoły aktorskie nie muszą być głównym gwarantem sukcesu A/aktora.

Obok Pana Watkina, w produkcji zobaczyć możemy między innymi Deva Patela (znanego z filmu „Slumdog. Milioner z ulicy”), Anri Du Toit  (której życie aktorskie opiera się na tych samych zasadach, co wspomnianego Pana Ninja), Hugha Jackmana (kojarzony najczęściej z filmem „Wolverine”)  i królową kobiecej niezależności Sigourney Weaver.

„Chappie” swoją światową premierę miał 4 marca tego roku. Do tej pory obraz otrzymał jedynie jedną nominację do WSA – „Kompozytor roku Hans Zimmer” . Początkowy budżet produkcji to 49 000 000$, według boxoffice film przyniósł 102 069 268$ zysku. Mówiąc mniej statystycznie, „Chappie” nie zyskał przewidywanego poklasku zarówno wśród krytyków filmowych, jak i widzów. Czy „Chappie” jest godny polecenia? Cóż… wydaje mi się, że istnieje wiele ciekawszych podobnych projekcji, na które warto poświęcić swój wolny czas.

Reklamy
Otagowane , , , , , , ,

2 thoughts on “„Chappie” – czyli produkcja, która wywołała u mnie lawinę archaicznych wspomnień.

  1. Magda Kurus pisze:

    hm film z tego roku ale kurcze czy on był w jakikolwiek sposób w pl reklamowany? Śledzę zapowiedzi bardzo dokładnie ale on mi jakoś umknął…

    Polubienie

  2. Adam Kusarski pisze:

    haha widziałem ten film autentycznie wydawało mi się ze to film familijny, ale jak w ostatniej scenie kolesia rozpruwają na pól to… O,o

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: