„Jack, jakiego nie znacie” – czyli siwy Al Pacino i „problem eutanazji”.

jaa

Szlachetne… Kino.

Dziś poszepczę Wam o produkcji, którą osobiście uważam za perłę 2010 roku – piszę o niej teraz, bo dopiero niedawno ją odkryłem. „Jack, jakiego nie znacie” to odważny obraz Barry-ego Levinsona, autora takich filmów jak „Rain Man” (1988), „Bugsy” (1991), czy „Fakty i akty” (1997). Obraz – jak się już pewnie domyśliliście – porusza kwestie legalności eutanazji na terenie Stanów Zjednoczonych. Długi czas myślałem, czy w bieżącym wpisie mówić o moim podejściu do owej problematyki. Stwierdziłem, że wymagałoby to ode mnie kilkustronicowych wyjaśnień i filozoficznych rozważań. Kto wie, może za jakiś czas napiszę osobny artykuł na temat eutanazji. Dziś powiem o swoich prywatnych odczuciach, w dosłownie dwóch zdaniach. Zanim obejrzałem tytułową produkcję, żyło we mnie przekonanie, że celem naszego życia jest „życie i danie możliwości życia innym”. Jestem zagorzałym przeciwnikiem kary śmierci, a problematyka eutanazji bardzo „przykleja” się do argumentacji wspomnianego poglądu. Mimo wcześniejszego założenia, że człowiek – nigdy ! – nie powinien odbierać życia drugiemu człowiekowi, z ciekawością na buzi przytuliłem obraz Pana Barry-ego Levinsona.

Czy moje poglądy po obejrzeniu filmu się zmieniły? Nie wiem. Cały czas o tym myślę i trudno jest mi dać jednoznaczną odpowiedź. Nie zmienia to jednak faktu, że dzięki produkcji „Jack, jakiego nie znacie” zacząłem patrzeć na problem „wspomaganego samobójstwa” w sposób szerszy i bardziej wartościowy w wiedzę. Tak, jak mówiłem wcześniej, szerzej o moich poglądach na ten temat porozmawiamy w niedalekiej przyszłości, dziś zajmijmy się filmem!

W opisie produkcji, na filmweb czytamy, cyt. „Film stanowi biografię kontrowersyjnego amerykańskiego lekarza, Jacka Kevorkiana, który od lat 80-tych publicznie opowiadał się za prawem do śmierci dla nieuleczalnie chorych pacjentów, będąc osobiście odpowiedzialnym za ponad 130 tzw. „samobójstw wspomaganych”. Obraz śledzi wydarzenia prowadzące do pierwszej eutanazji w wykonaniu Kevorkiana (w tej roli Al Pacino) i kampanii w mediach, będącej rezultatem jego sądowych walk w obronie praw pacjentów do umierania. Jest to zarazem luźna adaptacja książki autorstwa znajomych lekarza, Neala Nicola i Harry’ego Wylie pt. „Between the Dying and the Dead: Dr. Jack Kevorkian, the Assisted Suicide Machine and the Battle to Legalize Euthanasia” („Między umierającymi a zmarłymi: dr Jack Kevorkian, maszyna do samobójstwa wspomaganego i walka o legalizację eutanazji”)(…)”.

Koronnym argumentem, a może raczej „pierwszym elementem, jaki zachęcił mnie do dotknięcia tytułowej produkcji” była kreacja aktorska Ala Pacino. O aktorze pisałem już niejednokrotnie, zarzucając mu „wieczny kryzys wieku średniego” i permanentne granie w filmach postaci wiekiem o wiele młodszym, do tego jaki Al Pacino ma wpisany w akcie urodzenia. Przez ostatnie lata w – prawie – każdej produkcji, w której aktor wziął udział, Pacino grał postacie twardzieli z dostateczną kondycją fizyczną, umalowanymi włosami i opalenizną na zimę. Obraz „Jack, jakiego nie znacie” jest ewenementem filmografii Ala Pacino, pod tym względem, że artysta zagrał w nim – co się bardzo rzadko zdarza – „siwego starszego pana”. Dobrze było zobaczyć geniusza, pozbawionego biżuterii, skórzanych kurtek i przesadnego make upu, który nosi na sobie w życiu prywatnym.

Obok Ala, w obrazie możemy zobaczyć również takie persony jak Susan Sarandon – znaną z produkcji „Zatańcz ze mną”(2004) i  „Czarownice z Eastwick” (1987), niedoceniany kameleon profesji Danny Huston, wiecznie „ciepła” Brenda Vaccaro, czy niesłusznie kojarzony tylko z „Flintstonami” John Goodman. Wszyscy wymienieni odwalili naprawdę kawał dobrej roboty, a ich kreacje aktorskie w „Jack, jakiego nie znacie” zostały docenione licznymi nominacjami za „role drugoplanowe” do nagrody Emmy.

Jeśli już przy nagrodach jesteśmy, warto również wspomnieć, że w sumie film zdobył 23 nominacje i 6 wygranych w najsławniejszych konkursach kinematograficznych, np. „Najlepszy aktor w miniserialu lub filmie telewizyjnym Al Pacino”  – wygrana Złoty Glob (2010), „Najlepszy aktor w miniserialu lub filmie telewizyjnym Al Pacino” i „Najlepszy scenariusz miniserialu, filmu telewizyjnego lub dramatycznego programu specjalnego Adam Mazer” – wygrana Emmy (2010).

Tytułowy obraz nie należy do produkcji „lekkich i przyjemnych”, niemniej jednak tematyka jaką porusza, została w nim przedstawiona w sposób – najbardziej możliwie – przystępny i smaczny. Śmietanka aktorska, piękna scenografia i płynna narracja filmu nadają produkcji rangę „kina szlachetnego”. Obraz powinien zobaczyć każdy, kto choć trochę interesuje się istotnymi dylematami życia w dzisiejszym świecie. Bardzo gorąco polecam.

Advertisements
Otagowane , , , , , , ,

3 thoughts on “„Jack, jakiego nie znacie” – czyli siwy Al Pacino i „problem eutanazji”.

  1. Magda Braf pisze:

    rewelacyjny!

    Lubię to

  2. anita96 pisze:

    na serio muszę kurde to zobaczyć 😉

    Lubię to

  3. Adam Kusarski pisze:

    rewelka, podobno na podst tego serial tez zrobili

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: