„Noc oczyszczenia” – czyli moja (nie!) propozycja na halloweenowy wieczór.

noc o

Puk, puk… Kto tam?

Kurczę, na serio chciałem, aby dzisiaj – 31 października – poczęstować Was propozycją dobrego kina, gatunku jakim jest horror. O filmie „Noc oczyszczenia” słyszałem już od dawna. Powiem więcej, trailery i pomysł na scenariusz wydawały mi się naprawdę druzgoczące, oryginalne i intrygujące. Niestety, kiedy usiadłem do tytułowej produkcji, posmutniałem. Eh, jak to mówią „chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz mu o swoich planach!”. Dziś zamiast zaserwowania Wam kawałka dobrego kina grozy, podpowiem jak uniknąć kinematograficznej wtopy i nie zepsuć sobie dzisiejszego wieczoru ową produkcją. Jak już wcześniej wspomniałem, sam pomysł na scenariusz filmu jest unikatowy i bardzo pobudza wyobraźnię. Obraz Jamesa DeMonaco w gruncie rzeczy nie został nawet przypisany – mimo zamierzeń twórców – do gatunku horroru, w jego klasyfikacji określono go jako „Thriler” i „Sci-Fi”.  Może na początek powiem coś więcej na temat wspomnianego „świetnego pomysłu na scenariusz”, wokół którego robię tyle szumu. Na filmweb czytamy krótki opis obrazu, cyt. „Niedaleka przyszłość.

Nowy ustrój polityczny, zwany „The New Founding Fathers of America”, stara się kontrolować epidemię przemocy i przestępczości poprzez wprowadzenie ścisłego stanu wojennego. Najnowszym pomysłem na pokonanie agresji wśród społeczeństwa jest eksperyment zwany „czystką”, który gwarantuje obywatelom, że raz do roku przez 12 godzin morderstwo staje się całkowicie legalne”.

No i w tenże sposób według ideologii autora scenariusza, państwo pozbywa się raz do roku ludzi niepotrzebnych pod względem ekonomicznym – bezdomni, chorzy, starzy – i daje możliwość naturalnego wylądowania agresji, co skutkuje – według historii pokazanej w filmie – zmniejszeniem się przestępczości w kraju. Absurd! Przez pierwszą część filmu twórcy nachalnie i bezskutecznie próbowali mnie przekonać do prawdopodobieństwa tych niedorzecznych teorii, pokazując na ekranie „zadowolonych obywateli”, którzy traktują Noc Oczyszczenia, jak każde inne narodowe wydarzenie. Jako potencjalny socjoterapeuta naturalnie nie muszę podkreślać tego, że teorie przedstawione w filmie uważam za absurdalne i sprzeczne nie tylko z etyką, ale z całą nauką socjo-psychologiczną. Po pierwsze „agresja tak naprawdę budzi agresję”, jest to system uwarunkowań łańcuchowych w zachowaniu ludzkim.  Właśnie dlatego, terapeuci nie proponują swoim pacjentom/klientom wyżywania emocji na worku treningowym, czy uciekania w szeroko pojęty wysiłek fizyczny. Jest to jedynie pomocą doraźną w „wylądowaniu emocji”, która na dłuższą metę bardziej nas pobudza, niż wycisza. Po drugie, wszelkie kodeksy moralne i naturalne instynkty samozachowawcze bezapelacyjnie mówią fikcyjnemu zjawisku Nocy Oczyszczenia głośne nie! Naprawdę chciałbyś żyć w kraju, który – załóżmy, że twórcy filmu mają rację – jest pozbawiony na co dzień kwiatów przestępczości, a ekonomia i rozwój państwa pozwala na życie w stabilizacji finansowej, pod warunkiem, że raz w roku ludzie mogą siebie zabijać jak zwierzęta? Naturalnie, pytanie retoryczne. Mam nadzieję.

Produkcja mimo głośnych zapowiedzi i zajebistych trailerów, nie wzbudziła we mnie większych emocji. Jedyne ciarki, które poczułem na plecach pojawiły się w momencie, gdy rodzina głównego bohatera siedzi przed telewizorem i słyszy komunikat o rozpoczęciu się Nocy Oczyszczenia – cyt. „Od teraz przez 12 godzin, służby medyczne, ratownicze i policja nie będą podejmowały się żadnych wezwań (…)”.  Cała reszta produkcji to monotonne, tanie chwyty prostych dreszczowców.

W obrazie zobaczymy takie persony, jak Ethan Hawke – znany z filmu „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”, Lena Headey”- odtwórczyni roli Cersei Lannister w serialu „Gra o Tron”, Adelaide Kane – piękna i młoda aktorka, kojarzona z  „kinem ambitnym”, choć dla mnie to trochę przerysowane określenie, Rhys Wakefield – którego osobiście uważam za jedną z najbardziej irytujących postaci amerykańskiego kina i wielu innych (…).

Gdybym miał w kilku punktach przedstawić „budowę scenariusza” tytułowej produkcji, podzieliłbym film na następujące części: „Wstęp” – czyli nieudolne przekonanie widza do słuszności Nocy Oczyszczenia, „Chwila grozy” – sceny pokazujące przygotowania do owej nocy, „Monotonia i oczekiwanie, aż coś się stanie” – dziesiątki niepotrzebnych wątków pobocznych i męczące oko oczekiwanie, aż napastnicy wtargną na posesję głównego bohatera, „Amatorska bijatyka” – wtargnięcie intruzów na posesję i zlepek bardzo słabych scen walki, „Moment kulminacyjny i filozofia” – próba podsumowania instynktownych zachowań ludzkich i pokazanie taniego morału historii.

Lubię kontrowersje w sztuce i wszystko, co choć trochę odbiega od normy. Niestety bardzo często okazuje się, że sięganie poza granice ogólnie przyjętej normalności okazuje się artystycznym fiaskiem. „Noc oczyszczenia” dzięki ciekawie zrobionym trailerom zarobiła według boxoffice 89 328 627 $ – w związku tym faktem, producenci postanowili nakręcić kolejną część tytułowej produkcji pt. „Noc oczyszczenia: Anarchia”. O drugiej części obrazu, w jej recenzjach czytamy: cyt. „W „Anarchii” DeMonaco udało się naprawić część błędów, które popełnił w jedynce. Za sprawą trzykrotnie większego budżetu czystka wreszcie nabrała właściwych rozmiarów.”. Nie wiem. Nie widziałem. Możliwe, w końcu jak już wcześniej wspomniałem sam „”pomysł” na film, uważam za bardzo oryginalny. Nie mniej, skupiając się dzisiaj na pierwszej części filmu, ze smutkiem na twarzy stwierdzam, że nie tego szukałem na halloweenowy wieczór. Pół biedy, że mam do obejrzenia jeszcze zaległy odcinek szóstego sezonu „The Walking Dead” ;). Hmm, jednak aby nie zostawiać Was dzisiaj jedynie z „anty-propozycją”, sięgnąłem do moich archaicznych wpisów, aby przypomnieć Wam o sensownych tytułach filmów grozy, o których pisałem już wcześniej. O to kilka moich propozycji na dzisiejszy wieczór: „Tożsamość” – czyli zabawmy się w Zygmunta Freuda„Egzorcysta” – czyli strach z 1973 roku…„Sierota” czyli niewinność pachnie śmiercią, „Nienarodzony” czyli piękne nogi Odette Annable„Dom Zły” – dekadencja Smarzowskiego w najlepszym wydaniu!, „Piła II” czyli niskopodłogowe „i want to play a game”.

 

Reklamy
Otagowane , , , , ,

5 thoughts on “„Noc oczyszczenia” – czyli moja (nie!) propozycja na halloweenowy wieczór.

  1. Kosodzewina pisze:

    nie zgadzam sie, ten film jest zajebisty

    Lubię to

  2. Magda Braf pisze:

    DNO – fakt zapowiedzi nawet spoko, ale film nudny straaasznie. Ps. polecam na dzisiaj „Sierote” 😉

    Lubię to

  3. Aleksandra Koterska pisze:

    film slaby, podpisuje się pod recenzja 😉

    Lubię to

  4. DAmian123 pisze:

    ZAJEBISTA SCENA JAK PRZY STOLE NA KONCU SIEDZA

    Lubię to

  5. wypzpl pisze:

    dobry film aczkolwiek tylko 1 czesc bo 2 byla slabsza ale tez dotrwalismy do konca:)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: