„Body/Ciało” – czyli spodziewałem się naprawdę czegoś więcej, Panie Gajos…

cialo_001

monotonia.

Jak wiecie, bieżący miesiąc upływa na moim blogu pod patronatem recenzji filmowych. O tytułowej produkcji było w tym roku dosyć głośno. Do obejrzenia filmu, zachęcały Polaków niejednoznaczne – ciekawie zaprojektowane – plakaty, z których uśmiechał się do nas Pan Janusz Gajos. Prawdą jest, że aktor był jednym z koronnych argumentów, dla których sięgnąłem oczkami do owej produkcji. Film „Body/Ciało”  miał być uważany za wielki powrót mistrza Gajosa, po przeszło dwuletniej przerwie  zawodowej – mówię tutaj jedynie o przestrzeni filmowej. Czy okazał się nim w rzeczywistości? Dla mnie, nie. Wszyscy zachwalają mistrzostwo Pana Gajosa w każdej dziedzinie sztuki. Pamiętam, kiedy Janusz Gajos publicznie pochwalił się nowym hobby kilka lat temu, jakim jest fotografia, wszyscy Polacy zwariowali na punkcie jego zdjęć. Hm… Ja nie jestem jak wszyscy. Powiem teraz coś, za co mi się pewnie „oberwie” od ludzi pozbawionych tolerancji i lubiących polski, owczy pęd poglądowy. W moim odczuciu, Pan Gajos przez ostatnie lata, gra cały czas w identyczny sposób. Nie widzę w jego kreacjach niczego oryginalnego. W tytułowej produkcji po raz kolejny pojawił się na moim ekranie w roli podstarzałego, schorowanego alkoholika, który nie radzi sobie z życiem.

A, no i obowiązkowo w roli emerytowanego twardziela – prokuratora. Nudy. Nie  można wiecznie patrzeć na kogoś przez pryzmat jego przeszłości – w tym wypadku niezaprzeczalnie pełnej sukcesów i oryginalnych kreacji aktorskich. Patrząc trzeźwym i krytycznym okiem na działania Pana Gajosa w tytułowej produkcji, zaryzykuję stwierdzenie, że nasz polski mistrz, nie zadał sobie wiele trudu w budowaniu postaci i szukaniu w swoim warsztacie czegoś „nowego”. Szkoda.

O fabule filmu, na filweb.pl czytamy cyt. „Cyniczny prokurator (Janusz Gajos) i jego cierpiąca na anoreksję córka (Justyna Suwała) próbują, każde na swój sposób, odnaleźć się po tragicznej śmierci najbliższej osoby. Gdy pewnego dnia terapeutka dziewczyny – Anna (Maja Ostaszewska) oznajmi im, że zmarła skontaktowała się z nią z zaświatów i ma dla nich wiadomość, będą zmuszeni zweryfikować swoje poglądy na życie i na śmierć (…)”. Szczerze mówiąc, pomysł na historię nawet interesujący. Jednak jego ekranizacja, naprawdę zawodzi.

Małgorzata Szumowska – autorka scenariusza i reżyserka produkcji – znana jest z tak zwanego „kina ambitnego”. Aby nie okazać się dzisiaj permanentnie krytycznym, wspomnę, że jakiś czas temu ze szczerym zachwytem w oczach widziałem inną produkcję  Pani Małgorzaty. Mowa tutaj o filmie „W imię” – recenzję znajdziecie tutaj – z Andrzejem Chyrą w roli głównej. Znakomity kawałek polskiego kina, szczerze polecam. Wróćmy jednak do tytułowego obrazu. Nadmuchany balonik „kina ambitnego” Małgorzaty Szumowskiej w końcu pękł – nadmuchany wodą sodową i pseudo artyzmem – i rozlał się w postaci filmu „Body/ Ciało”… W półświatku artystycznym, w którym przychodzi mi funkcjonować na co dzień, bardzo często spotykam „artystów”,  którzy potrafią namalować setki obrazów i napisać miliony monologów na temat pustej puszki po pepsi lub odbitego biletu autobusowego. Ok – to jest bardzo intrygujące i ciekawe. Pod jednym warunkiem, jeśli całe działanie twórcze ma jakiekolwiek przesłanie. Tytułowa produkcja to idealne odzwierciedlenie powiedzenia „sztuka dla sztuki”. Film nie porusza w sposób kreatywny i wyrazisty ani problemu anoreksji – główny motyw filmu – ani spirytyzmu – o którym produkcja tak namiętnie opowiada w swoich trailerach. Film po prostu nijaki. Może to tłumaczy niejednoznaczność wcześniej wspomnianych projektów plakatu produkcji?

Film wielokrotnie nagradzany i nominowany do wielu nagród, w związku z faktem, że jest to „tegoroczne dziecko polskiej kinematografii”, pewnie zdobędzie jeszcze w najbliższym czasie kilka nominacji, a może nawet statuetek. Niemniej jednak naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy fascynują się obrazem Pani Szumowskiej. Przestańmy udawać artystów zachwycających się wszystkim, pod czym podpisują się „artystyczne nazwiska”. Szanuję zarówno Panią Szumowską, jak i Janusza Gajosa – jednak tym razem strasznie się zawiodłem.

Reklamy
Otagowane , , , ,

5 thoughts on “„Body/Ciało” – czyli spodziewałem się naprawdę czegoś więcej, Panie Gajos…

  1. WEra pisze:

    film kontrowersyjny ale bez rewelacji jak piszesz 🙂

    Lubię to

  2. Kinga Kuszak pisze:

    Pan Gajos gra identycznie jak w żółtym szalik czy pitbullu …

    Lubię to

  3. Joanna Adamczyk pisze:

    Koniecznie, muszę sprawdzić czy masz rację. :D

    Lubię to

  4. Maciej Szczepniak pisze:

    widziaem, popieram twoje zdanie – film bardzo „nijaki”

    Lubię to

  5. Magda Braf pisze:

    nice 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: