Wilk z Wall Street – sex, pieniądze, narkotyki i zajebiste kreacje aktorskie.

f5032d145624492b57d3c2da62e18356

$maczny film.

O filmie słyszałem bardzo dużo negatywnych opinii – jeszcze zanim go obejrzałem. Moi znajomi zarzucali produkcji „wąsko linijną fabułę”, zbytnio narkotykowo seksualną pikanterię i słabą grę aktorską Leonarda DiCaprio. Chyba muszę zmienić znajomych. Przez wyssane z palca negatywne recenzje, zwlekałem bardzo długo z dotknięciem tytułowego obrazu. Kiedy się przełamałem okazało się, że nie warto sugerować się gustami filmowymi nawet najlepszych przyjaciół. „Wilk z Wall Street” to wielowątkowa historia, przesiąknięta dobrym kinem i rewelacyjnym sposobem narracji. Wspomniana pikanteria brudnego świata, została w nim przedstawiona w sposób mistrzowski! Z kolei sam Leonardo DiCaprio uwiódł mnie swoim warsztatem aktorskim, w taki sam sposób, jak wiele lat temu, podczas mojego spotkania z obrazem Scotta Kalverta „Przetrwać w Nowym Jorku”. „Wilk z Wall Street” to oryginalnie opowiedziana historia jednego z najbardziej kontrowersyjnych bohaterów Wall Street. Szybki i oszałamiający sukces owego dżentelmena przyniósł mu fortunę, władzę i poczucie bezkarności. Pokusy czaiły się wszędzie, a Belfort lubił im ulegać i robił to w wielkim stylu.

Najpiękniejsze kobiety. Najdroższe jachty. Najbardziej wyszukane narkotyki. A w ślad za tym, nieuniknione błędy i pragnienie jeszcze większego bogactwa. Korupcja, naginanie prawa i malwersacje podatkowe – w tym także Belfort okazał się mistrzem. Zrealizowana z rozmachem i poczuciem humoru, urzekająca blichtrem, a jednak gorzka opowieść o człowieku, który zawsze chciał więcej, a dostał to, na co zasłużył.

Zazwyczaj kończę swoje szepty mówiąc o boxoffice, tym razem będzie na odwrót. Tytułowa produkcja o początkowym budżecie 100 000 000$, przyniosła swoim twórcom 392 000 694$ zysku! Film zdobył 8 nagród ( w tym NBR, MTV, Critics’ Choice i Złoty Glob) i 39 nominacji ( w tym 5 do Oscara). Jeśli już przy Oscarach jesteśmy, Jonah Hill, który otrzymał nominację do Oscara za rolę w filmie „Wilku z Wall Street” przyznał, że zgodził się na zapłatę jedynie 60 tys. dolarów za siedem miesięcy pracy. Motywacją aktora była chęć pracy z Martinem Scorsese.

Dla osób, których zainteresowała wspomniana przeze mnie wcześniej „pikanteria produkcji”, mam ciekawostkę. W sieci istnieje grupa ludzi, którzy nie tylko są kino-maniakami, a raczej cholernie dokładnymi fanatykami kina. Lubię zaglądać do artykułów ich autorstwa, chociażby po to, aby dowiedzieć się, że słowo „fuck” pada w tytułowym filmie aż 506 razy, prawie 3 razy na minutę.

Oczywiście wspominam o tym, traktując owe smaczki produkcji, jako ciekawostkę. Agresywna narracja filmu bowiem nie ma swojej genezy w przekleństwach, a w niesamowicie przemyślanej dynamice akcji obrazu.

Zgrzeszyłbym, gdybym nie wspomniał o kreacji aktorskiej Margot Robbie. Przyznam szczerze, że na początku pomyliłem ją z inną moją kinematograficzną „ulubienicą”  Olivią Wilde. Wspomniana aktorka, nie tylko zaskakuje w filmie wybitnym warsztatem aktorskim, ale również swoim ciałem. Tak, nie omieszkam wspomnieć, że „Wilk z Wall Street” jest produkcją, w której w mistrzowski sposób – ze smakiem – twórcy prezentują nam sceny sexu. Bardzo często filmy nie radzą sobie w podtrzymywaniu apetycznego poziomu erotyzmu. Z doświadczenia wiem, że albo przeginają w stronę haczącą o pornografię, albo o grzeczny film uświadamiający dla nastolatków. Sex w tytułowej produkcji został ukazany w naprawdę wyjątkowo miły dla oczu sposób. Opisywany przeze mnie ostatnio film „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, przy dzisiejszej produkcji po prostu się chowa.

Oczywiście fanatycy filmowi mogą dopatrzeć się w obrazie kilku błędów. Tradycyjnie wymienię Wam kilka, z tych bardziej rażących: po stoczeniu się Jordana Belforta ze schodów, widoczna jest twarz dublera Leonarda DiCaprio, podczas rozmowy Jordana z ciotką Emmą w Kensington Gardens, można zauważyć londyński wieżowiec The Shard, chociaż akcja filmu toczy się na długo przed jego budową; od czasu „Czarnego poniedziałku” w 1987 roku na giełdzie widać, że wszystkie bloki cyfrowe w tle są zielone, co oznacza, że ​​rynek idzie w górę.

Film zdecydowanie zasługuje na miano „klasyku gatunku”. Oryginalny, podany z ręką na sercu widzowi, mający w sobie po prostu w sobie „to coś” ;). Polecam.

Reklamy
Otagowane , , ,

11 thoughts on “Wilk z Wall Street – sex, pieniądze, narkotyki i zajebiste kreacje aktorskie.

  1. Arkadiusz Kusinski pisze:

    genialny film.

    Lubię to

  2. fdgd pisze:

    Margot Robbie ❤

    Lubię to

  3. Kinga Kuszak pisze:

    ha znowu mnie przekonałeś – zrobię sobie dzisiaj sobotni seans filmowy 😉 😉

    Lubię to

  4. Magda Kurus pisze:

    film momentami wydawał się już trochę „przydługi” – jednak jak najbardziej wart polecenia.

    Lubię to

  5. adsdgg pisze:

    swietny!!!@$@#$@#$@#CDDF@RDfsdfwe

    Lubię to

  6. Karolin pisze:

    uwielbiam ten film, DiCaprio wymiata! i praktycznie lata lecą a on się nie zmienia z wyglądu 😉

    Lubię to

  7. Buslawk pisze:

    muszę to zobaczyć 😉 ;))

    Lubię to

  8. mario pisze:

    klasyk

    Lubię to

  9. kasiaaaa pisze:

    mocny polecam rowniez

    Lubię to

  10. Adam Kusarski pisze:

    warto zobaczyc dla nagiej Margot Robbie 🙂 🙂 🙂 oj warto

    Lubię to

  11. powalacace pisze:

    Jak dla mnie ten film jest jedynie dobry, nic specjalnego i trochę za długi… Za to przypomniałeś mi o „Przetrwać w Nowym Jorku”, który już od dawna chciałam obejrzeć 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: