„Pięćdziesiąt twarzy Greya” – nie rozumiem o co tyle szumu ?

f7bd10cc0b26480502f4e1189093bc3f,640,0,0,0

Słaba ta herbata…

Gadali, skandowali, krzyczeli, nawracali i przekonywali. Zamieszanie wokół tytułowej produkcji było tak duże, że skutecznie zniechęciło mnie do zobaczenia owego obrazu w dniu premiery. Gdy emocje trochę opadły, nagle film spotkał się z falami krytyki. Nie tylko tej pretensjonalnej głoszonej przez Kościół i fanatycznych katolików – bo te towarzyszyły filmowi już od momentu pierwszego dnia zdjęciowego – ale również surowej krytyki płynącej z ust ludzi, których gust doceniam. Analizując sens dotknięcia tytułowej produkcji… w końcu nastał wieczór… kiedy zabrakło mi kinowej alternatywy i obejrzałem zjawisko „mody na Greya”. Czy film mnie zaskoczył? Niespecjalnie. Obraz Samanthy Taylor-Johnson jest dla mnie przykładem na to, jak łatwo stworzyć w dzisiejszych czasach sztukę kontrowersyjną. Sztukę? Tak, nie zaprzeczam, że „Pięćdziesiąt twarzy Greya” zasługuje na miano kinematograficznej sztuki, aczkolwiek nie uważam owej produkcji za wyżyny czerwonych dywanów. Autorka scenariusza – Kelly Marcel – pisząc tytułowy melodramat postawiła na trzy elementy, które przyciągnęły liczną uwagę odbiorców.

Dużo scen seksu, kobiecy idem w postaci Christiana Greya – Jamie Dornan – i historia miłosna szarej myszki, która z niepewnej siebie dziewczynki, staje się wiedzącą, czego chce od życia kobietą – Dakota Johnson.
Pierwsze pół godziny filmu po prostu mnie nudziło, przy ekranie trzymała mnie jedynie świetna ścieżka dźwiękowa – autorstwa Dannego Elfmana – i naprawdę dobrze zrobione zdjęcia -Seamus McGarvey. Fabuła zaczęła tak naprawdę „zaciekawiać” w momencie, gdy na scenę weszło prawdziwe, seksualne oblicze Greya…

Może na początek skrócę Wam treść filmu. Anastasia Steele – wspomniana już Dakota Johnson – jest młodą studentką literatury, która przeprowadza wywiad z intrygującym Christianem Greyem – milionerem i przedsiębiorcą. Dziewczyna jest zafascynowana inteligentnym i przystojnym mężczyzną, który robi na niej niesamowite wrażenie, jednak gdy ich spotkanie dobiega końca, stara się o nim zapomnieć. Grey zjawia się jednak w sklepie, w którym dorywczo pracuje Anastasia i prosi o kolejne spotkanie. Studentka zgadza się – tym samym wkracza w niebezpieczny świat pożądania, erotyki i głęboko skrywanych pragnień…

Tajemniczo? Powiedzmy. A tak na poważnie, naprawdę nie wiem dlaczego robi się tyle szumu wokół tytułowej produkcji. „50 twarzy Greya” to obraz z całą pewnością dedykowany fanom papierowego pierwowzoru. Chyba tylko oni odnajdą się w filmowym świecie Christiana Greya i sprawiedliwie ocenią produkcję Sam Taylor-Johnson. Cała reszta kinomanów może sobie obraz zwyczajnie odpuścić, bo nie ma tutaj nic na tyle nowatorskiego czy kontrowersyjnego, co byłoby wyznacznikiem, aby powyższe dzieło koniecznie zobaczyć.

Zrobiłem na serio wielkie oczy, gdy spojrzałem na dane statystyczne z mojego kochanego boxoffice. Film z budżetem początkowym 40 000 000$, zdobył 569 651 467$ zysku!!!

To zadziwiające, jak dobrze można zarobić dzisiaj na artystycznej pornografii. No bo kurczę, nie jestem przyzwoitką, ale tak to trochę wygląda. Mimo, że sceny w filmie pokazane zostały w sposób naprawdę przystępny i „smaczny artystycznie” i tak wielu odbiorców obejrzało film tylko dlatego, że rodzice zablokowali im wejścia na strony xxx.

Nie ma sensu pisać dalej, bo produkcja jest po prostu poprawna, z dobrym marketingiem u boku. Film nie zabije nudą, czy brakiem kreatywności twórców, ale również nie wznosi odbiorcy na wyżyny kinematograficznych doznań. Osobiście nie polecam…

Reklamy
Otagowane , , , , ,

8 thoughts on “„Pięćdziesiąt twarzy Greya” – nie rozumiem o co tyle szumu ?

  1. Olek Nowak pisze:

    Nie widzialem i chyba nie chce go ogladac

    Polubienie

  2. magda skwara pisze:

    Te film to DNO ciesze sie ze nie tylko ja to widze

    Polubienie

  3. R.j. pisze:

    Film jest dostateczny, choc taj jak bartek mowi dla fanow ksiazki moze on wydawac sie dzielem sztuki.

    Polubienie

  4. Oskarek pisze:

    beznadziejny jest ten film,

    Polubienie

  5. Kinga Kuszak pisze:

    a ja wam powiem, ze czytałam książkę i zawiodłam się na tym filmie strasznie 😉

    Polubienie

  6. tomek poler pisze:

    zajebisty

    Polubienie

  7. reet pisze:

    tragiczny

    Polubienie

  8. powalacace pisze:

    Nie widziałam, ale już przeszła na to moda to może obejrzę 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: