„Witaj w klubie” – czyli produkcja, która szanuje widza. Po prostu…

0004ARM832YQTX62-C122-F4

Niski budżet, rewelacyjny efekt.

Październik zaczniemy od recenzji dobrego, a raczej bardzo dobrego obrazu, jakim jest produkcja „Witaj w Klubie” (2013 rok), autorstwa Jeana-Marca Valléa, Craiga Bortena i Melisy Wallack. Z tytułowym dziełem – bo takiego słowa należy tu użyć – spotkałem się wczoraj wieczorem. Zrezygnowany po ostatnim moim wyborze kinematograficznego przyjaciela („Zombie SS” recenzję znajdziecie tutaj), postanowiłem poszukać czegoś z potencjalną wartością kinematograficzną. Do dotknięcia tytułowego filmu przekonała mnie ilość nagród i nominacji produkcji – 4 i 17. Nie to, abym się jedynie tym kierował. Choć swoją drogą, chyba owe liczby zaintrygowałyby każdego filmowego maniaka. Zacznijmy może od zarysu treści fabuły produkcji. Rok 1985, Dallas. Elektryk oraz kanciarz, Ron Woodroof, pracuje nad systemem pomocy w zdobywaniu leków osobom chorym na AIDS.  Hmm, na pierwszy rzut oka nie brzmi to jakoś wyjątkowo i ujmująco. Wiem. Jednak już po pierwszych sekundach spotkania z owym filmem, można poczuć, że jest to produkcja, która szanuje widza. Po prostu.

Genialne dialogi, dynamiczna narracja, ciekawe wątki poboczne, ukryte metafory i szczypta dobrego humoru, to węgiel, na którym bezkonkurencyjnie pędzi kinematograficzna lokomotywa, przepełniona pasażerami w postaci „widzów, z szeroko otwartymi ustami”.

Wspomniany już przeze mnie Jean-Marc Vallée – reżyser – zaskakiwał mnie coraz bardziej, wraz z każdą kolejną minutą spotkania z filmem. W pozytywnym słowa tego znaczeniu. Naprawdę sam nie wiem, kiedy na ekranie pojawiły się napisy końcowe. Film wciągnął mnie swoją historią i sposobem przekazu całkowicie.

Na szczególną uwagę zasługuje kreacja Matthewa McConaugheya, który aby zagrać postać  Rona Woodroofa schudł ponad 13 kg! Sam w ostatnim czasie zrzuciłem ponad dziesięć zbędnych kilogramów i doskonale rozumiem, ile to kosztuje wysiłku. Zresztą wspomniany aktor, już niejednokrotnie pokazał widzom na co go stać podczas budowania swojej roli – na przykład genialny Mark Hanna w  filmie „Wilk z Wall Street” lub kreacja postaci Detektywa Rusat Cohlea w serialu „Detektyw”.

Mówiąc jeszcze o obsadzie warto wspomnieć o perełkach kreacji drugoplanowych. W tytułowej produkcji uśmiechnęli się do mnie swoim talentem między innymi Jennifer Garner, Jared Leto ( rewelacyjny ! 😉 ),Denis O’Hare, Steve Zahn i grający zazwyczaj prokuratorów, komendantów i szefów korporacji Michael O’Neill.

Lukrować o tym filmie można praktycznie w nieskończoność. Tradycyjnie jednak chciałbym wspomnieć jeszcze o kilku niedopatrzeniach produkcji. Ot tak, aby nakarmić moje ego i po polsku trochę ponarzekać ;).  Oto kilka niedopatrzeń, które możemy zauważyć przytulając oczami omawianą produkcję: podczas pobytu Rona w Amsterdamie można ujrzeć tramwaj i znaki drogowe powstałe później niż czasy, w których osadzona została fabuła; w scenie, w której Ron namawia Dr Saks do wypisania recept i nakłada jej sombrero na głowę, drzwi za jego plecami są na przemian otwarte i przymknięte w poszczególnych ujęciach; gdy Ron wpada do samochodu po opuszczeniu mieszkania z powodu eksmisji, na jego klatce można dostrzec cień kamery…

Co ciekawe, tytułowa produkcja miała powstać już w połowie lat 90., z Dennisem Hopperem jako reżyserem i Woodym Harrelsonem jako odtwórcą roli Woodroofa, jednak z powodów finansowych produkcję wstrzymano. Problemy mamony towarzyszyły jednak obrazowi w dalszym ciągu. Z powodów ograniczeń finansowych, na planie nie używano dodatkowego oświetlenia, które zazwyczaj jest stosowane przy kręceniu zdjęć. Nie było też żadnych próbnych ujęć. Film był tak nisko budżetowy, że (nagrodzona wszak potem Oscarem) charakteryzacja musiała się zmieścić w przewidzianym budżecie… 250 dolarów. Efekt?  Boxoffice wynoszący 55 736 588$ zysku! To mówi samo za siebie. Na prawdę z czystym sumieniem polecam film każdemu, kto ma ochotę na wieczorny seans z dobrym kinem ;).

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , ,

3 thoughts on “„Witaj w klubie” – czyli produkcja, która szanuje widza. Po prostu…

  1. Olek Nowak pisze:

    Bardzo dobry film, polecam

    Polubienie

  2. magda skwara pisze:

    Ten aktor troche swoim podejsciem do pracy przypomina j. Depa – juz go lubie 😉

    Polubienie

  3. Kinga Kuszak pisze:

    muszę koniecznie to zobaczyć 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: