„Czy ZOMBIE istnieją wśród nas?” – czyli fakty, mity i prawdopodobieństwo apokalipsy.

kr

Ile w tym prawdy?

Czym są zombie i dlaczego właściwie o nich piszę? Może zacznę od odpowiedzi na drugą część pytania. Od długiego czasu przymierzałem się do spotkania z serialem „The Walking Dead” Franka Darabonta. O wspomnianym obrazie słyszałem już dużo wcześniej wiele pozytywnych recenzji i intrygujących dyskusji. Pierwszy odcinek owej produkcji obejrzałem późną nocą. Z początku myślałem, że to błąd. Jednak bardzo szybko serial mnie wciągnął i sam już nie wiem, w którym momencie „chodzące trupy” na ekranie mojego komputera stały się częścią mojego codziennego rytuału przed zaśnięciem. Serial niewątpliwie swój sukces zawdzięcza unikatowemu pomysłowi, który przez lata towarzyszył nie tylko fabułom światowych produkcji kina, ale również klasyków komiksu. Przyznam, że większość produkcji kinowych, które poruszają temat zombie jest po prostu naciągana i tandetna. Zaintrygowany wcześniej wspomnianym serialem, postanowiłem sprawdzić,  czym tak naprawdę są zombie, jaka była geneza ich literackiego powstania i czy istnieją naukowe dowody na potencjalne istnienie „żywych trupów”. Tym wszystkim zajmiemy się właśnie dzisiaj.

Zombie to nazwa szeroko rozumianych „żywych trupów”, czyli ludzi których ciała po śmierci powróciły do świata żywych. Szwendacze – jeden z wielu synonimów zombie – to chodzące ciała, w których funkcjonuje jedynie mózg, a raczej tylko ta część mózgu, która odpowiada za instynkty i przetrwanie. W związku z powyższym zombie nie należy do inteligentnych stworzeń, a ich funkcjonowanie ogranicza się do ciągłego poszukiwania żywego mięsa. Za zmianę zdrowego człowieka w zombie przeważnie odpowiada choroba podobna do HIV. Zarażeni przez kontakt z płynami ustrojowymi szwendacza – najczęściej ukąszeni przez zombie – w bardzo krótkim czasie umierają w męczarniach, tylko po to, aby chwilę po śmierci wrócić do życia jako żywe trupy. Powyższa definicja jest bardzo uogólniona z tego powodu, że istnieje wiele definicji zombie. Praktycznie każda książka, film, czy komiks opisuje zachowania zombie w trochę inny sposób. Jedni autorzy uważają, że zombie są na tyle prymitywne, że nie potrafią zginać kolan, a tym samym chodzić po schodach. Inni twierdzą, że szwendacze nigdy się nie męczą i po wytropieniu człowieka potrafią przez kilka godzin biegać za nim sprintem. Ile kreatywnych twórców, tyle literackich definicji.

Kto wymyślił zombie? Czym się w swojej twórczości kierował? Zombie łączone są z voodoo, a współcześnie voodoo łączy się głównie z Haiti. To tam odnotowano najbardziej znany i najszerzej opisany przypadek przemiany człowieka w zombie, niejakiego Clairviusa Narcisse. Narcisse zmarł wiosną 1962 r. w szpitalu na nieustaloną przez lekarzy chorobę. Pochowano go na cmentarzu rodzinnej wsi L’Estere, jednak w 1980 r. Narcisse pojawił się żywy w L’Estere. Nie potrafił wyjaśnić, co działo się z nim przez 18 lat. Jego tożsamość potwierdziła siostra i wielu mieszkańców wsi. Wniosek był tylko jeden. To bokor, mroczny kapłan voodoo przemienił Clairviusa w zombie. Oczywiście osobiście uważam to za jedną wielką bujdę. Niemniej jednak chciałem o tym wspomnieć z tego tytułu, że to właśnie voodoo było największym natchnieniem dla pierwszych twórców horrorów z zombie. Tak więc śmiało możemy powiedzieć, że teoria zombie narodziła  się na Haiti, tam, gdzie wykształciła się religia zwana „voodoo”. W wierzeniach dawnych Haitańczyków występowało bóstwo zwane „Nzambie”, od którego istota wzięła swoją nazwę. Pod formą zombie nie zawsze zawierają się ożywione zwłoki. W religii voodoo odnaleźć można także informacje o „astralnych zombie”, a więc ludzkich duszach uwięzionych na Ziemi przez zaklęcia szamana i zmuszonych do ślepego posłuszeństwa czarownikowi. Taka forma zniewolenia jest podobno o wiele straszniejsza niż los „klasycznego” żywego trupa.

Początki tematu zombie w świecie kina i książki… Zombie wracają na ziemię po to, aby zaspokoić swoją żądzę krwi poprzez atakowanie ludzi i zjadanie ich mięsa albo mózgu. Taka wizja zombie przyjęła się w dzisiejszych czasach, a swój początek znalazła w filmie George A. Romero pt. „Noc żywych trupów” z 1968 roku. Ten amerykański horror nie tylko wprowadził zombie do popkultury, ale również otworzył nowe drzwi dla swojego gatunku w kinematografii. Wcześniej ciężko było szukać tak krwawej historii w kinie, a główny bohater rzadko umierał w tak nieoczekiwanych okolicznościach. Co do literatury… Prekursorem i pierwszą osobą, która użyła terminu „zombie”  jest William Seabrook. Pod koniec lat 20. XX wieku, w swojej książce „The Magic Island”. Pojęcie to wywodzi się z religii voodoo, gdzie mianem tym określano najprawdopodobniej niewolników znajdujących się pod wpływem środków odurzających, którzy ślepo i nieświadomie wykonywali polecenia swojego pana. W rzeczywistości, nie reagujące na większość bodźców zombie faktycznie przypominały pomrukujące, snujące się zwłoki.

Czy zaraza zombie jest możliwa? Co na to wszystko naukowcy? Chociaż zdrowy rozsądek podpowiada, że zdecydowanie „nie!”, okazuje się jednak, że naukowcy nie są do końca skłonni założyć, że plaga, zbliżona do tego, co możemy zobaczyć np. w filmach, jest całkowicie niemożliwa. Wynika to z faktu, że w przyrodzie możemy zaobserwować przykłady, w których żywe istoty, zachowują się zupełnie wbrew swojej woli, niczym „żywe trupy”, poszukujące ofiar, które mogłyby zagryźć. Przyjrzyjmy się teraz kilku naukowym wyjaśnieniom możliwości zaistnienia plagi choroby żywych tropów. Najczęstszym wyjaśnieniem na to, skąd biorą się zombie jest po prostu choroba psychiczna – zwykle wskazują na bardzo zaawansowaną schizofrenię. Jednak to byłoby zbyt proste, jeśli byśmy na takim wyjaśnieniu pozostali. Postanowiłem poszperać w Internecie – biorąc poprawkę na medyczną rzetelność źródeł – i znaleźć kilka realistycznych chorób, które w swoich objawach bardzo przypominają tytułowe „zakażenie trupim jadem”. Oto fragment artykułu, który znalazłem na stronie http://www.pej.cz, cyt.

„Maczużnik to rodzaj pasożytniczego grzyba, który żeruje przede wszystkim na bezkręgowcach. Gdy zarodniki maczużnika dostają się do ciała żywiciela, rozrastająca się grzybnia stopniowo zastępuje zaatakowane tkanki ofiary, zabijając ją i wytwarzając owocnik, rozsiewający kolejne, trujące zarodniki. Maczużniki posiadają jednak tajemniczą i niewyjaśnioną do końca zdolność wpływania na zachowanie swoich żywicieli, zamieniając ich w „zombie”. Zarażone owady wspinają się bowiem przed śmiercią na wysoką trawę, po to, by zarodniki łatwiej się rozprzestrzeniały.

Ponieważ maczużniki potrafią doprowadzić do zagłady całej kolonii mrówek, wyczuwające zagrożenie owady wysyłają robotnice, nierzadko poświęcające życie, po to by zaawansowanych organizmów, w tym dla człowieka.(…)

Maczużnik nie jest jednak jedynym znanym w przyrodzie pasożytem, który wpływa na zachowanie swojego żywiciela. Toxoplasma gondii to gatunek chorobotwórczego pierwotniaka z rodzaju Toxoplasma, wywołującego u zwierząt toksoplazmozę, która u człowieka wywołuje chorobę odzwierzęcą, zwaną zoonozą. Pasożyt ten występuje u około 200 gatunków ptaków i ssaków, a jego żywicielem ostatecznym są kotowate, w których przewodzie pokarmowym pasożyt rozmnaża się płciowo tworząc oocysty. By się tam znaleźć, stosuje tajemniczy i zarazem przerażający mechanizm, wpływając na zachowanie jednego gatunku z pośrednich żywicieli, czyli szczurów.

Zainfekowane Toxoplasma gondii gryzonie tracą bowiem instynkt samozachowawczy i zamienione w „zombie” specjalnie pojawiają się w miejscach, gdzie polują koty.  Ponieważ naukowcy szacują, że tym pierwotniakiem może być zarażona aż połowa ludzkości, badacze interesujący się tematyką zombie nadmieniają, że wystarczyłoby, by mechanizm ten stał się nieco bardziej skomplikowany, by apokalipsa zombie stała się możliwa.

Najbardziej znaną i jednocześnie tajemniczą chorobą, wywołującą u chorych objawy przywodzące znane z popkultury zombie, jest przypadłość nazywana na zachodzie „nodding disease”, co można przetłumaczyć jako „kiwającą chorobę”. Rozpoznano ją wśród tubylców w Ugandzie, a atakuje ona tylko i wyłącznie dzieci w wieku od 5 do 15 lat. Nazwa choroby pochodzi od jednego z głównych objawów, czyli ataków niekontrolowanego, silnego kiwania się, podczas których chorzy tracą kontrolę nad własnym ciałem. Choroba zatrzymuje również wzrost zarażonych dzieci, silnie upośledzając również ich funkcje motoryczne i poznawcze, nierzadko doprowadzając do śmierci. Naukowcy nie są jeszcze zgodni co do pochodzenia tej tajemniczej choroby, jednak podejrzewa się, że może być ona wywoływana przez któryś z gatunków pasożytniczych owadów. W przypadku „noddind disease” najbardziej przerażający jest jednak fakt, że w trakcie ataku, ofiary całkowicie tracą nad sobą kontrolę i rzucają się np. w ogień, lub uciekają do lasu, gdzie wpadają padają ofiarami dzikich zwierząt. Dlatego też chorzy są przywiązywani i obserwowanie przez współplemieńców(…)”.

Jak widać już dziś w przyrodzie występują choroby będące namiastką fikcyjnej – jak na razie – zarazy zombie. Przeszukując Internet natknąłem się również na artykuł związany z przygotowaniem świata do tytułowej choroby. Przyznam, że z początku trochę mnie on rozbawił. No ale,  czy z pomysłów braci Wright też się kiedyś nie śmiano? A no, właśnie. Cyt. „Armia Stanów Zjednoczonych opracowała plany wojny z różnymi odmianami zombie. To nie żart – zapewnia renomowany magazyn „Foreign Policy”, który opublikował ten plan Pentagonu. Plan przygotowany w kwietniu 2011 r. ma kryptonim „CONOP 8888” i jest też określany jako plan „Przeciwdziałania Dominacji Zombie”. W streszczeniu jego autorzy piszą, że dokument ten przedstawia fikcyjne założenia planistyczne dla Dowództwa Strategicznego USA w celu podjęcia działań militarnych dla „ocalenia istot ludzkich przed zagrożeniem ze strony watahy zombie”. Przy tym autorzy CONOP 8888 w uwagach do tego dokumentu zaznaczają, że „ten plan żadną miarą nie został pomyślany jako żart”. Dokument przygotowano na przełomie 2009 i 2010 r., kiedy eksperci armii USA rozważali, jak przygotować plan obrony ludzi przed dowolnym atakiem. I wtedy uznali, że te założenia najlepiej spełni plan apokaliptycznej wojny ludzkości z zombie…)”. – http://wyborcza.pl

Mimo, że jestem człowiekiem dość głębokiej wiary trudno mi uwierzyć we wszelkie artykuły dotyczące  prawdopodobieństwa apokalipsy zombie. Nie wyobrażacie sobie, ile stron w Internecie funkcjonuje – w szczególności na serwerach USA – jako portale, będące instrukcją do walki z apokalipsą  zombie. Ludzie na serio w to wierzą. A ja? No, cóż… Na razie zostanę po prostu przy dobrym kinie Franka Darabonta i z niecierpliwością poczekam na kolejny sezon „The Walking Dead” 😉

Reklamy
Otagowane , , ,

4 thoughts on “„Czy ZOMBIE istnieją wśród nas?” – czyli fakty, mity i prawdopodobieństwo apokalipsy.

  1. Kasiulkazabka pisze:

    uwielbiam W.D. 😉

    Lubię to

  2. maras pisze:

    taki np macierewicz gdyby zostal ugryziony to moze stalby sie normalnym czlowiekiem ? ;D

    Lubię to

  3. renatka pisze:

    2 filmik najlepszy ;p

    Lubię to

  4. zielonek pisze:

    Ciekawe. Więcej tego typu wpisów proszę! 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: