Jestem nałogowym palaczem! – czyli marki papierosów, które towarzyszyły mi przez ostatnie lata.

47877

Moja historia…

Hm… Przyznaję szczerze, że jestem nałogowym palaczem tytoniu. Co prawda, nie od dawna. Jakieś trzy lub cztery lata. Jak to się stało, że zacząłem palić? Cóż, kilka lat temu doświadczyłem przykrej dla mnie sytuacji życiowej. Stwierdziłem, że papierosy będą bardzo pasować do dekadencji, jaką w tym okresie przeżywałem. Ech, dekadencja minęła, a nałóg został. Jak większość z was wie, jestem potencjalnym terapeutą uzależnień. Wiem, że wygląda to na ironię losu i skrajną hipokryzję. Nie ukrywam, że palenie od jakiegoś czasu stało się dla mnie męczące i w szczerych zamiarach, postanawiam niebawem coś z tym fantem zrobić. Jednak kilkuletnie doświadczenie z nałogiem tytoniowym, pozwoliło mi na napisanie dzisiejszego artykułu;) W swoim życiu spróbowałem już niejednego wyrobu tytoniowego i dziś chciałbym się z wami podzielić moimi spostrzeżeniami… Pierwszym papierosem, jakim zapaliłem w życiu był czerwony Chesterfield. Pamiętam, że bardzo mi wtedy nie smakował. Zostałem nim poczęstowany jeszcze w liceum. Tytoniowe doświadczenie obrzydziło mi papierosy na kilka następnych lat. Mimo to, historia lubi się przecież powtarzać…

W chwilach wspomnianej wcześniej dekadencji, kiedy podjąłem decyzję dotyczącą rozpoczęcia czynnego nałogu, towarzyszyły mi tzw. LD. Długie, czerwone LD były pierwszą paczką papierosów, jaką kupiłem w życiu. Pamiętam, że zamknąłem się tego dnia w łazience i zdjąłem z haczyków wszystkie ręczniki. Usiadłem na podłodze i z refleksyjną jazzową muzyką w tle otworzyłem paczkę. Wypaliłem chyba trzy papierosy pod rząd. Zemdliło mnie. Jednak po godzinie „odpoczynku” od nikotyny wróciłem do łazienki ponownie…

Z czasem stwierdziłem, że czerwone papierosy są chyba dla mnie za mocne, na początek. Przerzuciłem się na niebieskie Westy. Mimo, iż wdychanie smolistych oparów nadal nie sprawiało mi przyjemności, bardzo polubiłem gesty i cały rytuał towarzyszący paleniu papierosa. To chyba od niego uzależniłem się z początku bardziej, niż od samej nikotyny. Paliłem jednego za drugim.

W środowisku artystycznym, w którym się wtedy obracałem, palenie papierosów było normą. Zauważyłem, że „przerwy na dymek” pomogły mi w nawiązaniu nowych znajomości i znalezieniu w ciągu zalatanego dnia chwili na rozmowę z drugim człowiekiem i własne refleksje. Odwiedzając poznańskie bary i restauracje, gdzie wielokrotnie występowałem, coraz częściej paliłem „na pokaz” najlepsze marki papierosów. W ten sposób zacząłem smakować takich marek jak Marlboro. Jednak szybko zorientowałem się , że nie jest to wydatek na moją kieszeń i palenie tego typu papierosów uznałem za szpanerskie.

Wróciłem na krótki czas do wcześniejszych Ldków. Czasami jednak, po udanym recitalu lub spektaklu teatralnym, chętnie sięgałem po cygaretki lub cygara. Choć z tego, co pamiętam pierwsze cygaro w życiu wypaliłem jeszcze zanim zacząłem czynnie palić, na wakacjach we Włoszech. Słabo pamiętam to doświadczenie. Może dlatego, że żarzącym się wtedy cygarom towarzyszył san marinowski alkohol.

Po jakimś roku, zauważyłem makabryczne ubytki funduszów w moim portfelu. Zacząłem kupować coraz tańsze papierosy. Zazwyczaj krótkie, ale zawsze czerwone. W ten sposób poznałem markę GF. Rozprowadzana chyba tylko w sieciach sklepów spożywczych „Żabka”. Były to chyba najgorsze papierosy, jakie paliłem w życiu. No, nie licząc skręcanych fajek z tytoniu bez akcyzy.

Zaraz obok wspomnianych Gfów w mojej kieszeni często gościły również paczki papierosów marki Nevada. Nie wiem, czy jeszcze istnieją, bo dawno nie widziałem ich w sklepach. Jedynym minusem owej marki był fakt, że były one dostępne jedynie w „krótkiej wersji”.

Aby zaoszczędzić, na pewien czas przerzuciłem się w pełni na papierosy skręcane. Kupiłem maszynkę, gilzy i tytoń. Zabawa nie trwała długo. Skręcane papierosy w niczym nie przypominały normalnych. Skręcanie ich kosztowało mnie masę czasu. Permanentny syf panujący w moim pokoju, przez wszech obecny tytoń mnie przerażał. Do tego odbarwienia na palcach, spowodowane kiepskimi filtrami… Tragedia.

Wróciłem w końcu do normalnych papierosów,  a konkretnie do 66-stek. Naturalnie czerwonych i długich. Paliłem je przez bardzo długi okres czasu, ponieważ uważałem je za tanie i dobre jakościowo. Paliłem je naturalnie do momentu, aż akcyza nie poszła w górę i ich cena zaczęła mrozić krew w żyłach.

Kiedy zacząłem podejmować pierwsze próby rzucenia palenia, postanowiłem zainwestować w papierosy MOCNE. Chyba rzeczywiście były to najmocniejsze papierosy, jakie paliłem w życiu. Myślałem, że paląc mocniejsze papierosy, zmniejszę ilość wypalanych fajek w ciągu dnia. Myliłem się. Papierosy znikały równie szybko, jak wcześniejsze innych marek.

Czasami odczuwałem syndrom „przepalenia”. A mimo to, psychicznie nadal miałem w sobie chęć dalszego palenia. W ten sposób zacząłem sięgać po papierosy mentolowe i skręty z tytoniów smakowych. Były to dla mnie przerywniki i chwile odpoczynku, od mocnych czerwonych towarzyszy.

Przez ostatni rok próbowałem walczyć z nałogiem za pomocą e-papierosów. Nieskutecznie. W efekcie palę aktualnie papierosy marki PS. Porządny tytoń, niska cena (ok. 12.50zł), dostępne praktycznie w każdym sklepie. Faktem jest, że palę o wiele mniej, niż kiedyś to bywało. Jednak, czy uda mi się kiedyś skończyć z nałogiem? Pytanie, czy będę czuł taką potrzebę? Nie wiem. Na razie postawiłem na ograniczanie i nie pesząc mogę pochwalić się, że udaje mi się wypalić czasami – tylko albo aż – cztery papierosy na dobę. Przyznam, że z natury swej jestem estetą i palenie bardzo mnie irytuje. Ciągłe mycie zębów, zmiana ciuchów, prysznice, kąpiele… Po prostu coraz częściej myślę o rzetelnym skończeniu z nałogiem. No, ale od myślenia jeszcze nic się stało, więc pora chyba zacząć działać…

Reklamy
Otagowane , , ,

2 thoughts on “Jestem nałogowym palaczem! – czyli marki papierosów, które towarzyszyły mi przez ostatnie lata.

  1. Olaka.kamcio pisze:

    pieprzony nałóg

    Polubienie

  2. Asoia pisze:

    nie pallll, taki fajny facet!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: