Nie jestem tak dobry jak… – czyli po cholerę się porównujemy?

kr

Ooo… Oszaleję z rozpaczy!

Nie jestem tak dobry jak ona/on/ono/oni… Ooo… Oszaleję z rozpaczy! Mądre przysłowie mówi, że jeśli porównujesz się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie. Dlaczego porównywanie się do innych jest w nas tak głęboko zakorzenione i co jest jego przyczyną?  Naturalnie główną rolę naszego tytułowego zachowania odgrywa nasze ego i poczucie własnej wartości. Praktycznie od dziecka jesteśmy porównywani do naszych rówieśników przez rodzinę, nauczycieli, jury konkursów szkolnych, znajomych. Nasze otoczenie błędnie wpaja w nas zasadę „bądź taki jak…, bierz przykład z…, jesteś lepszy od…, wygrałeś z…”. Siłą rzeczy z czasem zaczynamy pragnąć pisać tak kaligraficznie jak Jola z ławki, być tak świetnym strzelcem jak Artur z II b, nie kumplować się z Anią, która pożycza ołówki i nie rozmawiać z Maćkiem, który przez mutację głosu „piszczy jak baba”. W konsekwencji w przyszłości zaczynamy zazdrościć rówieśnikom, których rodziców stać na skuter dla Konrada; koledze, który zdobył najwyższą średnią w klasie; koleżance, która spotyka się z misterem roku… lub traktować jak powietrze szkolnego nieudacznika lub „klasową brzydulę” .

Wspomniana zazdrość jest kwitnącym owocem naszych naleciałości z dziecięcych porównań. Jej następstwem z kolei  jest zawiść, pogarda, zupełny brak wiary w siebie lub narcyzm. No, bo jakim cudem ten sukinkot dorobił się takiego mieszkania? Dlaczego mam pomóc wstać temu zarzyganemu pijakowi? Po cholerę mam w ogóle to zaczynać, skoro  nigdy nie będę taka jak ona? Jak śmieli mnie skrytykować, przecież oni zupełnie się na tym nie znają!
Gdybyśmy permanentnie porównywali się z innymi, nie tylko stalibyśmy się próżni lub zgorzkniali, ale też zależni od funkcjonowania innych. W dalszej konsekwencji nasze życie w pełni podporządkowane zostałoby lustrzanemu odbiciu rzeczywistości. Zamknęlibyśmy się w ramach, będąc marionetkami lepszymi od… i gorszymi od…
Jak więc zapobiec wspomnianej katastrofie bycia permanentnie zależnym? Kwintesencja tkwi już w wychowaniu młodych istotek. Nie mówmy swoim dzieciom „jesteś lepszy od…, popatrz jak on się zachowuje…, nie zachowuj się jak…”, zamiast tego używajmy sformułowań zawierających motywacje do działania i zmian. Starajmy skupić się w wychowaniu dziecka na rzeczach, które go interesują i sprawiają przyjemność, na przykład: „Pięknie rysujesz. Jeśli poćwiczysz kaligrafię, będziesz mógł pięknie podpisywać swoje prace!”, „Kiedyś nie udawało ci się trafić w bramkę ani razu, teraz trafiasz już co drugi strzał! Ćwicz dalej, a będziesz trafiać coraz częściej!”.
A co w przypadku nas (dorosłych istotek)? Z własnego doświadczenia wiem, że najważniejszą rzeczą jest wyłączenie myślenia nie tylko o osobach, od których jesteśmy zależni, ale również pozbycie się jakichkolwiek autorytetów i pseudo idoli. Autorytetów? Co on gada? A no tak, autorytetów. Bardzo często osoby, do których chcielibyśmy się upodobnić lub z których bierzemy przykład w rzeczywistości okazują się jedynie ładnym obrazkiem. Nie zaprzeczę, że funkcja żywego motywatora jest zdrowym elementem naszego życia. Musimy jednak uważać, aby nie przekroczyć granicy między „narzędziem motywującym” a „celem motywacji w postaci osoby”. Ilu z Was chciałoby wyglądać jak znana modelka i prowadzić zdrowy tryb życia… i nagle okazuje się, że wiszące na ścianie naszego pokoju zdjęcie zgrabnego ciała dziewczyny, jest w rzeczywistości efektem anoreksji naszej idolki. Ilu z was chciałoby uśmiechać się do życia niczym Robin Williams…, a tu nagle nasz idol popełnia samobójstwo w napadzie silnej depresji.
Pamiętajmy, że idealizacja innych na własne potrzeby jest zgubna. Nie róbmy czegoś dla siebie i nie inwestujmy w siebie tylko dlatego, że ktoś tak robi… Traktujmy raczej sukcesy innych jak sygnały „jemu/jej się udało, mi też się może udać!”.
Kilka sugestii dzięki którym unikniesz – tego niezdrowego – porównywania się do innych:
1. Poznaj siebie.
Skoncentruj się na sobie. „Poznaj siebie…” – jak to łatwo powiedzieć. Nigdy nie jesteśmy w stanie w pełni poznać samych siebie, ponieważ permanentnie się zmieniamy. Spójrz na sprawę tylko i wyłącznie przez pryzmat dzisiejszego dnia. Dowiedz się, co jest dla Ciebie ważne, po co robisz, to co robisz? Nie rób tego w głowie. Usiądź spokojnie przy kartce papieru i odpowiedz sobie na owe pytania pisemnie. Wyciągnij wnioski i powieś je w widocznym miejscu swojego mieszkania.  Kiedy pojawiają się w Tobie trudne emocje bądź świadomy/a tego, co czujesz i czego potrzebujesz. Zastanów się, co jest dla Ciebie istotne. Co chcesz osiągnąć, jakie cechy i zachowania rozwijać. Być może dręczysz się porównaniami na polach, które nie mają dla Ciebie tak dużego znaczenia.
2. Zbuduj stabilną samoocenę
Pogodzenie się ze sobą jest bazą do rozwoju. W dalszej kolejności zrób listę swoich wad i zalet. Postaraj się, by tych ostatnich było więcej. Spójrz na siebie obiektywnie i doceń swoje silne strony. Jeśli nie potrafisz być obiektywny, porozmawiaj z drugim człowiekiem. Bardzo często zdarza się, że nie widzimy ciągnącego się za nami ogona, o który potykają się inni.  Tak, jak wspomniałem już wcześniej, najlepiej wypisz wszystko na kartce papieru. W głowie może to zostać poddane iluzji naszego ego i podświadomości. Zrób listę. Prześpij się i następnego dnia ją skoryguj.
3. Zrozum, że każdy z nas jest inny i unikatowy. Ty również!
Nie ma dwóch identycznych ziarenek piasku. Każde z nich jest inne i wyjątkowe! Tak samo jest z ludźmi! Nie ma dwóch takich samych ludzi. Dzięki temu, że każdy jest inny możemy dopełniać się nawzajem, możemy się rozwijać, możemy tworzyć związki i zespoły zdolne do tego, żeby zrobić zdecydowanie więcej razem, niż każdy z nas oddzielnie. Jeśli zrozumiemy, że nigdy nie będziemy identycznie tacy sami jak druga osoba, to zauważymy z czasem bezsensowność niezdrowych porównań, ich brak logiki. Z czasem po prostu odbierzemy sobie do nich prawo.
4. Zaakceptuj siebie lub zrób wszystko, aby zwiększyć szanse na samoakceptację.

Porównuj się do samego/ samej siebie! Dostrzeż swój progres, zobacz jaką drogę pokonałeś/ pokonałaś od miejsca, w którym kiedyś byłeś/ byłaś. Porównując się do innych osób, możesz wpaść w rutynę traktowania zarówno ich, jak i siebie przedmiotowo. Porównując się z panem X, możesz łatwo zredukować siebie i jego do zestawu wymiernych właściwości, które przecież nie oddają tego, kim jesteście. Codziennie zadawaj sobie pytania: „Co zrobiłem / zrobiłam dzisiaj aby poczuć się szczęśliwszy / szczęśliwa?”, „Jakie pozytywne zmiany zauważam w sobie na przełomie ostatnich kilku miesięcy?”, „Co zrobię dzisiaj, czego nie udawało mi się zrobić jeszcze rok temu?”…

Porównywanie się do innych ludzi budzi w nas zazwyczaj uczucie zazdrości lub narcyzmu. Interpretowanie owych uczuć jako motywujących sygnałów do zmian jest jedynym rozwiązaniem dla naszej pogody ducha. Będąc świadomym samego siebie, swoich możliwości, wad i zalet jesteśmy w stanie zacząć porównywać się do samych siebie. Możemy zacząć działać. W pracy nad sobą pamiętamy, że absolutnie każdy z nas jest wyjątkowy i unikalny.  Nie mamy być tacy jak inni, ale też nie jesteśmy w stanie być ludźmi „idealnymi”. Bądź po prostu wystarczająco dobry. W życiu pełnimy rożnego rodzaju funkcje: pracowników, synów/córek/, partnerów/ partnerek/, rodziców, studentów… Akceptacja samego siebie, to nic innego, jak akceptacja każdej z pełnionych ról. Permanentnie porównując się z innymi jesteśmy skazani na wieczne bycie gorszym lub lepszym od innych osób. Dla wszystkich posiadających problem z samoakceptacją, własnymi ograniczeniami, dekadencją  własnego ego i porównywaniem się do innych polecam poniższy film. „Cyrk Motyli” kiedyś otworzył mi oczy, tego samego Wam życzę.

Reklamy
Otagowane

6 thoughts on “Nie jestem tak dobry jak… – czyli po cholerę się porównujemy?

  1. K.Tobek pisze:

    lubie pana poradniki

    Lubię to

  2. Iza94 pisze:

    rewelacyjny jest ten filmik z cyrkiem motyli! wiecej, wiecej, wiecej!:D

    Lubię to

  3. Ygor pisze:

    Bardzo wartościowy artykuł. Dziękuję i Pozdrawiam

    Lubię to

  4. Sarenka pisze:

    wlasciwie to chyba wszystkie kompleksy a nawet chorobypsychiczne wywodza sie z porownywania do innych

    Lubię to

  5. ELakotek pisze:

    przyznam ze obudziłeś mnie Bartek trochę tym artykułem, sama mam wieki problem z porównywaniem się do innych i trochę otworzyłeś mi na to oczy 😉 pozdrawiam

    Lubię to

  6. nikt pisze:

    ma pan dużo w sobie pozytywnej energii, momentami zazdroszczę;p

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: