„Dom Zły” – dekadencja Smarzowskiego w najlepszym wydaniu!

kr

Uważaj z kim pijesz…

Dotknij historii ubrudzonej ludzkimi słabościami… Ostatnio dużo piszę o filmach. Wszystko dlatego, że korzystając z wakacji, nawet najbardziej późne wieczory postanowiłem spędzać w świecie lektury lub kina 😉 Dziś opowiem wam trochę o produkcji, którą chciałem zobaczyć od dawna. „Dom Zły” jest kolejnym obrazem Wojciecha Smarzowskiego, o którym pisałem już nie jeden raz. Reżyser i scenarzysta jest autorem takich produkcji jak „Wesele”, „Drogówka”, czy „Pod Mocnym Aniołem”.  Nie ukrywam, że darzę dużym szacunkiem Pana Smarzowskiego i po prostu lubię jego obrazy. Tytułowa produkcja również mnie nie zawiodła. Mimo wielu recenzji zarzucających reżyserowi skrajną dekadencję i wyolbrzymianie realiów, jestem zdania, że smarzowska sztuka jest po prostu „inna”. I właśnie do poznania tej inności chciałbym was dzisiaj gorąco zaprosić. „Dom Zły” to opowieść otoczona z początku narracją nijakiego Edwarda Środonia – w którego rolę wcielił się Arkadiusz Jakubik –  o wdowcu, mającym objąć posadę zootechnika w małej wsi. Kiedy tylko dojeżdża na miejsce, zastaje go olbrzymia ulewa, a mokrej sytuacji nie sprzyja fakt, że zostaje on pogryziony przez psa.

Ranny udaje się do gospodarza, u którego spędza noc zakrapianą dużą ilością alkoholu… Finał nieplanowanych odwiedzin jest makabryczny…Tytułową produkcję należy traktować jak poezję, posiadającą podwójne, a czasem nawet potrójne dno. Każdy z bohaterów, a tak właściwie cała historia przedstawiona w filmie jest jedną wielką metaforą polskiej rzeczywistości przed rokiem 1989… Oglądając obraz Smarzowskiego zastanawiałem się,  czy mimo czasu akcji, w jakim rozgrywa się przedstawiona historia, dotyczy ona nawet tej współczesnej Polski. A co za tym idzie Polaków. Ogromne ilości ukrytej symboliki – na przykład narodziny dziecka – stanowią istny rarytas dla ludzi uwielbiających zabawę w interpretacje. Przeglądając portale kinowe natknąłem się na ciekawe porównanie tytułowej produkcji, przez jednego z widzów. Autor użył metafory, w której aktorzy to szczury, a kadr filmowy to stalowa klatka, obrośnięta zgnilizną i dramatem rzeczywistości. Aby się z niej wydostać, trzeba zniszczyć w sobie resztki człowieczeństwa i kosztem wszystkich innych wyjść z niej „po trupach”. Rzeczywiście.
Film po swojej premierze został dosłownie zatopiony w uściskach nagród i nominacji. W 2010 zdobył cztery Orły za najlepszą reżyserię (Wojciech Smarzowski), Najlepsze zdjęcia (Krzysztof Ptak), Najlepszy montaż (Paweł Laskowski) i Nagroda publiczności (Wojciech Smarzowski). W tym samym konkursie był jeszcze do pięciu kategorii! Jeszcze w roku 2010 otrzymał dwie nagrody Złotej Kaczki w kategoriach Najlepszy film sezonu 2009/2010 i Najlepszy aktor sezonu 2009/2010 (Marian Dziędziel). Poza tym zdobył również nagrodę Tofifest (nagroda główna), FAF (najlepsza pierwszoplanowa rola męska Arkadiusz Jakubik), WFF (nagroda publiczności), Camerimage (Najlepszy operator Krzysztof Ptak) i trzy statuetki Złotego Lwa na festiwalu polskich filmów fabularnych w Gdyni (Najlepszy reżyser – Wojciech Smarzowski, Najlepszy scenariusz – Wojciech Smarzowski, Łukasz Kośmicki, Najlepszy montaż  – Paweł Laskowski).
Mimo aparycji wielu zasłużonych nagród, w filmie można znaleźć – świadome, bądź mniej świadome – niedopatrzenia twórców. Na przykład utwór puszczany przez Ziębę porucznikowi Mróz to „Spytaj milicjanta” zespołu Dezerter, który w rzeczywistości został nagrany w 1983 roku, czyli rok po wizji lokalnej z udziałem Środonia. Z kolei w momencie kiedy Środoń robi pompki, w pokoju Janusza widać grzejnik płytowy centralnego ogrzewania nowego typu.

Nie zajmując się szczególikami, „Dom Zły” to produkcja, do której naprawdę trudno się w jakikolwiek sposób przyczepić. Jedynym rażącym zjawiskiem kinematograficznym, jakie obserwuję praktycznie w każdej produkcji Wojciecha Smarzowskiego jest dobór obsady. Praktycznie każdy film jego autorstwa obsadzony jest tymi samymi aktorami. Rozumiem potencjalną słabość reżysera do konkretnego grona artystów. Mimo to, uważam jednak, że czas dać możliwość wykazania się aktorom znanym nie tylko z czerwonych dywanów, ale również z małych podmiejskich teatrów. Od dawna głośno mówię o tym, że gro znakomitych – młodych, ale nie tylko – twórców czeka na sprawdzian swoich umiejętności, kiedy my – odbiorcy – zmuszeni jesteśmy do oglądania w polskich produkcjach ciągle tych samych twarzy.

Reklamy
Otagowane , , , , ,

4 thoughts on “„Dom Zły” – dekadencja Smarzowskiego w najlepszym wydaniu!

  1. Sarenka pisze:

    smutny film

    Polubienie

  2. Iza94 pisze:

    rewwelacyjny w koncu robimy dobre kino polecam

    Polubienie

  3. Ygor pisze:

    Cos w tym jest, smarzowski korzysta praktycznie ciagle z 10 tych samych aktorowprzy robieniu filmow..

    Polubienie

  4. Ogonek pisze:

    zajebisty

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: