Wrocław! – 10 rzeczy które zwróciły moją uwagę.

kr

Na początku…

mojej ostatniej trasy, wraz z przyjaciółką  odwiedziłem stolicę polskiego artyzmu ulicznego. Miejsce dla mnie niezwykle ważne, będące źródłem wielu – naprawdę wielu – wspomnień i niesamowitej weny twórczej. Ostatni raz we Wrocławiu byłem kilka lat temu, kiedy to brałem udział w corocznym przeglądzie piosenki aktorskiej… Jak odebrałem tytułowe miejsce tym razem? Co zwróciło moją uwagę i pobudziło do refleksji? Wrocław miasto na prawach powiatu w południowo-zachodniej Polsce, siedziba władz województwa dolnośląskiego i powiatu wrocławskiego. Położone w Europie Środkowej na Nizinie Śląskiej, w Pradolinie Wrocławskiej, nad rzeką Odrą i czterema jej dopływami. Jest historyczną stolicą Dolnego Śląska, a także całego Śląska. Jest głównym miastem aglomeracji wrocławskiej. Czwarte pod względem liczby ludności miasto w Polsce – 634 404 mieszkańców, piąte pod względem powierzchni – 292,82 km²…

I. JAK TU CZYSTO

2
Muszę przyznać, że zawsze Wrocław mile mnie zaskakiwał swoją czystością. Przynajmniej, jeśli chodzi o centrum miejscowości. Przygotowując się do recitalu, spędziłem na wrocławskim rynku masę czasu i łatwiej mi było znaleźć na ziemi krasnala, niż jakiegokolwiek niedopałka papierosa. Moją uwagę zwrócił również fakt, że nie spotkałem na rynku żadnego „roznosiciela ulotek”. Może jest to zakazane w części rynkowej Wrocławia? Nie wiem. Faktem jest, że gdziekolwiek bym się nie obrócił, czułem świeżość skropionego licznymi fontannami powietrza i widziałem „po prostu niesamowicie schludne ulice i uliczki”. I to w piątek! Poznań zdecydowanie przegrywa w tej kategorii z tytułowym rajem na biało-czerwonej ziemi. Warto również zaznaczyć, że trudno we wrocławskim centrum o spotkanie „panów bezdomnych”, w moim rodzimym mieście są oni niestety plagą nie tylko w centrum…

II.CO ROBIMY WIECZOREM?

333
We Wrocławiu po prostu nie ma czasu na nudę. Wydaje mi się, że wrocławianie po prostu nie wiedzą, co to „brak planów na wieczór”. Przynajmniej Ci lubiący szeroko rozumianą kulturę. Słupy ogłoszeniowe, niczym ciosy Joea Louisa, nokautują konsumentów na każdym kroku! Wystarczy poświęcić im chwilę uwagi i już otaczają nas propozycje teatrów, kin, klubów muzycznych, koncertów, recitali, widowisk ulicznych, wieczorków jazzowych, wyjazdów, happeningów, wernisaży, galerii plenerowych, spotkań autorskich – wymieniać mogę bez końca . Miłe jest to, że nawet nie dysponując funduszami na wystawne premiery teatralne – z „darmowym poczęstunkiem” za 18 euro – możemy dotknąć znakomitej sztuki praktycznie każdego dnia!

III. MPK NO LIMIT

444

O taaaaaaak! Mów do mnie jeszcze… Jak już pewnie się zorientowaliście – wcześniej, bądź później – jestem poznaniakiem, co za tym idzie mieszkam w mieście, gdzie transport miejski kosztuje więcej niż nowe buty. W Poznaniu królują bilety czasowe, o prostym i rażącym przeliczniku: 10 min – 3 zł/1,5 zł, 40 min – 4,6 zł/2,3 zł… Można też bawić się w „e portmonetki”, które zazwyczaj zapominam odbijać wychodząc z autobusów i tracę na każdym przejdzie kolosalne sumy. Jak to wygląda we Wrocławiu? Prościej. Kupujesz bilet, w miarę podobnej cenie i jedziesz po prostu tyle przystanków, ile potrzebujesz. Zamiast nerwowo patrzeć na zegarek, możemy podziwiać wspaniałe widoki w czasie drogi. No i o to chodzi.

IV. ROWER I JA

555

Kolejnym atutem miejsca są liczne ścieżki rowerowe, bogate miejsca parkingowe i możliwość wypożyczania dwukołowców. Przyznam, że Poznań w ostatnich latach zrobił duże postępy, jeśli chodzi o życie miastowych rowerzystów, jednak to co zobaczyłem w tytułowej miejscowości, robi z Poznania lichego konkurenta „życia dwukołowców”. Swoją drogą naprawdę przyjemnie jest spacerować przez setki – a może nawet tysiące – metrów ulic, gdzie na swojej drodze spotkasz jedynie przechodniów i wielobarwnych fanów dwóch kółek.

V. INFRASTRUKTURA Z GŁOWĄ

6666

Zwiedziłem w swoim życiu naprawdę wiele polskich – i nie tylko polskich – miast, które mają poważny problem z doborem kolorystyki i stylu infrastruktury.  Będąc w niejednym „większym mieście” bolał mnie fakt, że mijając starą gotycką kamienicę napotykam na plastikową budkę z kurczakami i zaraz potem płatny parking, obok którego stoi renesansowa rzeźba, na tle bilbordu McDonalds… Jak Wrocław rozwiązał problem konsumenckich obiektów takich, jak sieci sklepów, prywatne parkingi, czy marketing wizualny?  W bardzo prosty sposób. Jeśli chcesz otworzyć sklep/ butik/powiesić reklamę/ cokolwiek… musisz sprostać wymogom estetyki krajobrazu konkretnej ulicy. W ten sposób wiele sklepów typu „Żabka” czy „Biedronka” musiało we Wrocławiu zmienić kolory lub styl swojego logo…  Popieram w stu procentach. Dzięki owemu zabiegowi ulice Wrocławia mają, nazwijmy to…. bardzo… klarowny charakter.

VI. RZEŹBA, OBRAZ POPYCHA

777

Nie muszę chyba pisać o rzeczach oczywistych. Nie muszę, ale chcę. Praktycznie na każdym zakręcie , zakamarku, „poddaszeniu”*, „niepodaszeniu”*, kafelku i płycie wrocławskiej ulicy spotkamy się z różnie rozumianą sztuką. Jedną dobrze rozumiem, inna budzi we mnie ciekawość, jeszcze insza po prostu nudzi. Niezależnie od efektu jej działania, we Wrocławiu zawsze mam ją na wyciągnięcie ręki. Po raz kolejny największe wrażenie zrobiły nam mnie setki krasnali rozsianych po całym mieście. Oryginalny i mądrze wykonany pomysł należy już chyba do klasyków symboliki Wrocławia.

*tak wiem, uwielbiam słowotwórstwo.

VII. KUCHNIA

8888

I jak tu w tym wszystkim nie wspomnieć o smaku życia, jakim jest kulinarny półświatek. Swoją wrocławską przygodę rozpocząłem od rozpakowania walizek… A rozpakowywałem się we… wrocławskim Klasztorze Braci Kapucynów, którzy okazali mi prawdziwą „polską gościnność”. Stoły jadalni klasztornej przy każdym posiłku witały mnie naturalnymi, regionalnymi produktami, których interpretacje zapadły w moich kubkach smakowych głęboko w pamięci.

VIII. PRYWATNE WSPOMNIENIA

Tak jak już wcześniej pisałem, Wrocław jest oazą moich prywatnych – nie tylko artystycznych – wspomnień. To właśnie w tym mieście po raz pierwszy zdawałem do szkoły teatralnej, brałem udział w przeglądach muzycznych, wystawiałem recitale i spędzałem magiczne chwile z moją pierwszą życiową „wybranką”. Dziś przechodząc ulicami tytułowego miasta, budziły się we mnie obrazy przeszłości, czułem się jakbym oglądał stary album ze zdjęciami – na których nie zawsze dobrze wychodziłem –  i dotykał zapomnianych wydarzeń, którym towarzyszyły niezapomniane emocje…

IX. WIELOBARWNOŚĆ  I KONTROWERSJA

10

To, że budynki pomalowane zostały w podobnym kolorze i ich styl jest zgodny nie oznacza, że muszą one być od siebie zależne pod względem przeznaczenia! Spacerując uliczkami Wrocławia zwróciłem uwagę, że często miejsca z nie zgadzającymi się ze sobą poglądami, „od tak” sąsiadują ze sobą. Mam na myśli między innymi sex-shop, znajdujący się zaraz obok małej rodzinnej knajpy, w której ojcowie uczą swoje dzieci posługiwania się sztućcami… Osobiście „nic do tego nie mam”, lubię kontrowersje, nawet tę szeroko rozumianą, bardzo szeroko.

X. LUDZIE

111111111111111

Na szczególny ukłon zasługują przede wszystkim mieszkańcy tytułowego miasta! Wrocławianie nie tylko uśmiechają się na ulicy – co jest niezgodne z ogólnie przyjętym stereotypem Polaka – ale bije od nich niesamowita energia i ciekawość w poznawaniu świata. Między innymi przez wspomnianą już dzisiaj wielokrotnie sztukę. Nie ukrywam, że z olbrzymią przyjemnością występowałem dla wrocławskiej publiczności. Pomimo faktu, że sztukę mają na co dzień „bliżej niż dalej” cały czas pragną czegoś więcej i więcej. Mam nadzieję, że nie raz w życiu będę miał przyjemność występować dla takich słuchaczy! Miasto na „w”, a może raczej „W” polecam każdemu, kto cenni w swoim życiu wielobarwność, otwartość i ciekawość otaczającej nas rzeczywistości…

Reklamy
Otagowane

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: