„Życie”, czyli jak przeżyć ponad 40 lat za kratkami za niewinność…

kr

Don’t worry be happy!

Nie tak dawno, bo przedwczoraj miałem okazję posmakować produkcji, którą można opisać jednym zdaniem: „przez smutek do szczęścia”… Reżyser obrazu, Ted Demme (a właściwie Edward Demme) zaprosił mnie na kinematograficzną ucztę wraz z dwójką aktorów, za którymi raczej nie przepadam (Eddie Murphy i Martin Lawrence).  Do wieczornej kolacji usiadłem z dużą dozą ciekawości i zaintrygowania. „Życie” to produkcja z 1999 roku, opowiadająca historię dwóch mężczyzn, których życie wystawiło na olbrzymią próbę….
Zastanawialiście się, ilu osadzonych w więzieniach odbywa swoją karę za prawdziwą „niewinność”? Podejrzewam, że niewielu. Jednak, co powiecie na opowieść o skazańcach, którzy rzeczywiście nie zrobili nic złego, a jednak zostali skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności? Główni bohaterowie „Życia”, Rayford Gibson (Eddie Murphy)  i Claude Banks (Martin Lawrence) znaleźli się po prostu w nieodpowiednim miejscu i czasie. Skazani za zabójstwo, którego w rzeczywistości nie popełnili, opowiadają nam swoje życie zza krat, a właściwie zza linii strzału.

 Genialny scenariusz (Matthew Stone i Robert Ramsey) połączony z wybitną reżyserią (Ted Demme) dał owoc wzruszającej historii, pachnącej smacznym kinem. Tytułowy obraz otrzymał w 2000 roku nominację do Oskara, za najlepszą charakteryzację i dwie nominacje do Black Reel w kategoriach najlepszy film kinowy i najlepsza ścieżka dźwiękowa. Według boxoffice obraz przyniósł producentom ponad 73 miliony dolarów zysku! Z ręką na sercu muszę przyznać, że bardzo ucieszyło mnie spotkanie z Eddie Murphy, który ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, świetnie sprawdził się nie tylko jako aktor komediowy, ale również dramatyczny. Wątek zegarka ojca (szczególnie w ostatnich scenach filmu) wzbudził we mnie  naprawdę wiele emocji i kilka słonych dygresji moich oczu.
Nie ukrywam, że sceną która ujęła moje serce najbardziej był moment, w którym głowni bohaterowie stoją na skrzynkach z butelkami. Claude (Martin Lawrence) mówi, że utknął mu palec w jednej z butelek. Jak twierdzą twórcy, sytuacja miała miejsce naprawdę! Aktorzy jednak nie przejmując się figlem losu, grali po prostu dalej:)

„Życie” to niebanalny obraz wypełniony wątkami zarówno komicznymi, jak i pobudzającymi do życiowych refleksji. Zaryzykuję stwierdzenie, że produkcja pachnie trochę „Zieloną milą”, przyprawioną komizmem sytuacyjnym. Mimo, że nie przepadam za odtwórcami głównych roli uważam, że w tytułowej produkcji Eddie Murphy i Claude Banks stworzyli niesamowite kreacje bohaterów. Jedyne moje zatrzeszczenia wzbudziło zakończenie filmu. Naturalnie nie będę go wam zdradzał. Powiem tylko tyle, że wydało mi się ono mało naturalne i nie zaskakujące. Patrząc jednak na całość obrazu uważam, że  produkcja jest naprawdę warta przytulenia, polecam.

Reklamy
Otagowane , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: