„Strzeż się sąsiada”/”Playdate” czyli jak zmarnować 82 minuty swojego życia.

19

Boże czy tyto widzisz? 

To był pozornie spokojny, czerwcowy wieczór. Wraz z rodziną postanowiłem zaufać telewizji publicznej i oddać zdrowie swoich oczu thrillerowi pod tytułem „Strzeż się sąsiada”/”Playdate”…

 Z smutkiem w migrenie muszę przyznać ,że dawno już nie widziałem tak nieumiejętnie opowiedzianej historii i tak fatalnego zakończenia filmu. Początek produkcji, dobra gra aktorska głównych bohaterów i ciekawa gra kamer dała mi na początku nadzieje na owocny w emocje wieczór. Wszystko jednak zmieniało się z każdą kolejną minuta produkcji.
 Pomysł na fabule filmu narodził się chyba na jakiejś imprezie z kiepskimi dragami lub na pierwszym roku studiów scenarzysty. Słabego scenarzysty. Reżyseria Andrew C. Erina (reżysera takich pseudo produkcji jak „Elektryczne tornado”) osiągnęło w filmie szczyt kiczu i żałosności. Film nakręcono ewidentnie dla pieniążków. Więcej chyba zainwestowano w projekt reklamowy mrocznego plakatu premiery, niż w samą produkcje obrazu.

O ironio zapowiadany w tytule i okładce filmu „mrok” był jedynie tanim chwytem reklamowym, bowiem produkcja nie posiada ani wciągającej fabuły (o ile w gole ją posiada), ani jakiegokolwiek odcienia zapowiadanego poczucia strachu. W filmie zrezygnowano z wszelkich brutalnych scen, na rzecz niskich kryteriów wiekowych odbiorcy.

Co do wspomnianej fabuły, to raczej nie ma co się rozpisywać. Szczęśliwa rodzina wprowadza się do nowego domu i zaprzyjaźnia z sąsiadką. Z biegiem czasu w nowym domu zaczynają się dziać  dziwne rzeczy. Wypadek córki, śmierć pupila i „bardzo przeraźliwe”, samoistne włączanie się alarmu samochodu. Praktycznie każdy widz posiadający odrobinę intelektu już na początku filmu zna jego zakończenie. Nie będę go naturalnie zdradzał,choć uważam ,że i tak to by dużo nie zmieniło. Jeśli mimo wszystko zdecydujecie się na przytulenie tytułowej produkcji, zwrócicie uwagę na dwie zabawne/irytujące rzeczy. Pierwsza to fakt ,że bohaterowie nawet gdy spadają z drugiego piętra, dostają stalowym narzędziem w potylice, czy są zmiażdżeni przez samochód  i tak po chwili wstają i zachowują się jakby nic się nie nie stało. Druga rzeczą ,która zasługuje na nagrodę tandetnego pomysłu roku, jest nieumiejętne,meczące w odbiorze próby przekonania widza ,ze zbrodni dokonuje „kto inny” (scena z przygotowywaniem wiązanki kwiatów).
Bez dalszego rozpisywania się bo szkoda mi na tego typu produkcje energii i klawiatury, nie polecam.
Reklamy
Otagowane , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: